Blog

Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy

9 lipca 2020

Nie wiem, jak u Was, ale u mnie pracy w ostatnim czasie jest jeszcze znacznie więcej, niż poprzednio. Jakby się jakaś chmura oberwała. Działam cały czas intensywnie, ale nie wyrabiam na zakrętach. O pracy jednak na blogu nie będzie, chociaż bez niej oczywiście poniższy wpis by nie powstał. Mogę więc zacząć niniejszego posta, że sponsorem niniejszego wpisu jest moja praca.

Żeby coś z tej intensywnej pracy mieć, postanowiłam wyruszyć na zakupy online, o których Wam wspomniałam w ostatnim poście.
Zacznę od sprzętu domowego, mój nowy odkurzacz wymiata – dosłownie i w przenośni! Nigdy jeszcze nie miałam takiej maszyny, mówię Wam! Od pierwszego przyłożenia przylega do podłogi i wciąga tak, że na najwyższych obrotach nie mogę pracować, bo mi tę wykładzinę normalnie prawie wciąga. Poprzedni nawet nie był w stanie dobrze docisnąć się do podłoża. Nawet jeszcze nie wypróbowałam turboszczotki, jadę na normalnej. Co ja Wam będę mówić, wykładzina jeszcze nigdy nie była tak czysta i bez kociej sierści.

Oto bohater tej historii:

Odkurzacz Miele

Odkurzacz Miele vel Czerwona Strzała: Odkurzacz Miele Complete C3 Cat & Dog PowerLine (workowy, obj. worka 4,5 l, 890 Watt, promień działania czyli zasięg 12 m, z turboszczotką do łatwego usuwania sierści zwierzęcej ), czerwony

Oczywiście trochę się trzeba było wysilić, żeby ogarnąć tę podłogę, bo od paru dni po prostu czekałam na nowy, a nie chciało mi się wyciągać starego sprzętu. Za to kiedy wreszcie dotarł (były problemy z przesyłką, ktoś nie doczytał mojego nazwiska na skrzynce pocztowej i pierwsza dostawa została tego samego dnia odesłana z powrotem do Amazona), tego samego popołudnia maszyna poszła w ruch. I ogarnęliśmy razem – ja i czerwona strzała – ten cały bajzel. Chyba po raz pierwszy w życiu tak się ucieszyłam z zakupu sprzętu do sprzątania domu. 🙂 Kicia też zachwycona, od razu lepiej jej się turla po tej podłodze, takiej czystej. Wiadomo, że już w weekend będzie znów odkurzanie, teraz będę na to czekać z radością! Kicia oczywiście też.

Kicia rozkoszuje się czystą podłogą

Kicia rozkoszuje się czystą podłogą

Oczywiście dużą radość sprawił mi sprzęt domowy. Ale żeby życie było jeszcze piękniejsze, osłodziłam je sobie kupując też online (wreszcie po około 9 miesiącach planowania i szukania) teleobiektyw do mojego Canona. Polecił mi go znajomy fotograf, zapewniając, że ma świetne osiągi, doskonale spełnia wymagania, wykonuje stabilne zdjęcia i dodał jeszcze parę innych określeń fachowych, ale ja nie jestem aż taką specjalistką, żeby je umieć powtórzyć, zapewniam więc Was tylko, że widać przez niego rzeczy tak odległe, że aż mnie zatyka!

Teleobiektyw CANON

Teleobiektyw do CANONa, Typ: Teleobiektyw Canon EF 70-300mm F4-5.6 IS II USM dla EOS (gwint filtra 67mm , silnik AF, Nano USM), czarny

Na razie pogoda tu nie sprzyjała, sporo pada i często jeszcze wieje, toteż nie udało mi się póki co porobić zbyt wielu zdjęć, a nie mam jeszcze blendy przeciwsłonecznej i przeciwdeszczowej (już jest na liście do kupienia, ale tym razem być może wybiorę sklep naziemny, dość mam czekania na kurierów).
Pokażę Wam może tylko możliwości tego sprzętu na przykładzie.
To jest zdjęcie komórką, pokazujące, w jakiej odległości mniej więcej znajduje się drugi brzeg, czyli Nordenham:

Nordenham, komin

Nordenham, widok na komin

A to jest zdjęcie zrobione nowym teleobiektywem. Przybliżenie i ostrość to istne szaleństwo! Pogoda jak widać. Ale nie zawsze świeci słońce, w końcu to normalne.

Nordenham, komin - teleobiektyw

Nordenham, widok na komin – zdjęcie zrobione teleobiektywem

Akurat od początku lipca weszła obniżka VAT, więc udało mi się zaoszczędzić w sumie na tym zamówieniu ok. 30 EUR. Różnica w cenie między ceną odkurzacza na stronie producenta, a na Amazonie mnie ucieszyła, bo wyniosła ok. 20,00 EUR. W sumie zaoszczędzone pieniądze rzędu 50,00 EUR to całkiem spora kwota.

Ostatnim dużym zakupem był zakup o małych rozmiarach, planowany od półtora roku, z tym że decyzja zapadła teraz, i oto jest! Mój wspaniały KINDLE Paperwhite!
Jeszcze go do końca nie rozgryzłam, ale już ściągnęłam sobie pierwsze bezpłatne książki do poczytania, żeby wypróbować. Na razie udało mi się z książkami po niemiecku. Mam nadzieję, że  sprawi mi tyle radości, ile się spodziewam.

Pierwsze rozeznanie w tym temacie robiłam jakieś dwa lata temu, o ile sobie dobrze przypominam. Ale ciągle były pilniejsze wydatki. Na razie chodzę koło niego i głaszczę, traktuję go trochę z nabożną czcią. Nie wiem jeszcze do końca, jak się z nim obchodzić, jak ściągać polskie książki. W czytaniu jest poprzednia książka, do pewnego momentu słabo mi szło czytanie, ale teraz wreszcie akcja zaczęła się rozkręcać i na pewno szybko dokończę. I wtedy zacznę czytać także na nim.

Mój Kindle Paperwhite

Mój Kindle – Kindle Paperwhite, wodoodporny, 6 cali (15 cm), 32 GB – bez reklam, czarny

To mój pierwszy czytnik w życiu, ale od dawna wiedziałam, że nie kupię żadnego innego. A na ten ostrzyłam ząbki od dawna. Kupiłam w Niemczech, więc wyświetla mi jak na razie tylko opcje kupowania książek tylko w Niemczech. Jeszcze nie wiem, jak wczytywać książki z innych źródeł, ale się nauczę. Pewnie jest to prostsze, niż myślę. Do instrukcji jeszcze nie doszłam, za dużo mam ciągle pracy.

Jak nic nie kupuję, to długo, długo nic. Za to jak się rozszaleję, to muszę uważać, żeby się za bardzo nie rozpędzić. Potem znowu nic nie kupuję miesiącami, chyba że jakieś drobne rzeczy. Na szczęście planując te zakupy zawczasu mam odłożone pieniądze, więc to nie tak, że się rujnuję, czy kupuję na raty – na raty to tylko ewentualne nieruchomości i samochody. Zawsze przed zakupami najpierw muszą być najpierw opłacone wszystkie rachunki i opłaty, a dopiero potem czas na rzeczy potrzebne, ale drogie i na końcu na przyjemności.

Najgorsze w tym wszystkim było oczekiwanie na przesyłki! Specjalnie zrobiłam na Amazonie jedno duże zamówienie, a i tak przesyłano mi wszystko pojedynczo. Nie rozumiem tego, przecież wcale nie robią w ten sposób oszczędności. Przy takiej kwocie zamówienia nie płaciłam oczywiście za przesyłkę. Ale oni jeździli z każdą rzeczą oddzielnie i zmusili mnie do tego, żebym dostosowała się do ich godzin wysyłki. Bywałam uziemiona do home-office przynajmniej do czasu odbioru przesyłki, bo miała ona przyjść do godz. 21. Na szczęście większość przychodziła wczesnym popołudniem.

Ale o tych nieprzyjemnościach szybko się zapomina. Czuję się po tych zakupach, jakbym miała wielkie rozdanie. I to właściwie prawda. Bo to są moje prezenty dla mnie na ubiegłe święta, ostatnie święta i nadchodzące urodziny. Tak więc wszystko w zaplanowanych ramach. Tylko rozpakowywanie prezentów nastąpiło teraz, a nie wcześniej lub później. 🙂

No to teraz moja droga/mój drogi – jeśli należysz do ludzie życzliwych, ciesz się razem ze mną. A jeśli do zazdrośników – możesz się zacząć wkurzać – 3, 2, 1 – start! 

Subscribe
Powiadom o
guest
26 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
jotka

No gratulacje! takie zakupy to nie byle co.
My kupiliśmy nowy odkurzacz, gdy popsułam poprzedni przy remoncie, ale ten nowy to rewelacja…wszystko się zmienia, człowiek nie nadąża.
zakupy online w obecnym czasie bardzo się sprawdzają, a i praca online w niektórych firmach chyba przyjmie się na stale, przynajmniej w niektórych działach.

jotka

Wole czekać na kuriera, niż latać na pocztę i czekać w kolejkach:-)

Anna

Kindla mam, ale mało korzystam, jednak jestem zdecydowanie „papierowa” jeśli chodzi o książki. Poza tym wkurza mnie, że wersje elektronicznie są niemal w tej samej, albo i w tej samej cenie , co papierowe.Rozumiem prawa autorskie i tak dalej, ale miło byłoby przy zakupie wersji papierowej mieć zniżkę na e-booka. Teleobiektywy i inne foto-cacka jakoś mnie nie ruszają, komórka mi w zupełności wystarcza, ale rozumiem pasjonatów. A odkurzacz – tez by mnie cieszył, pamiętam radośc jak kupiłam sobie coś w stylu roomby, to dla mnie super zabawka – puszczam i nie martwię sie o resztę, samo sie odkurza. Jeszcze musze… Czytaj więcej »

anabell

Pieniądze szczęścia nie dają ale ułatwiają życie i chwała im za to. Uwielbiam zakupy online, ale tu to tylko robię je w sklepie. W Warszawie to wszystko kupowałam online, oprócz żywności.Ja Ci współczuję tej wykładziny, bo jest niestety jednobarwna, a na takiej to kazdy nawet mini klaczek widać. No i dobrze ssący odkurzacz jest podstawą egzystencji w tym przypadku. Ładnie Mozartowa wygląda na tej wykładzinie. A zdjęcie teleobiektywem zrobione- super. Szkoda, że w komórce nie ma teleobiektywu;))))
Pomerdaj Mozartównę za uszkiem;)

Iwona Zmyslona

Staram się niczego ludziom nie zazdrościć, bo jeżeli ich stać na to, co mają, a ja nie, to znaczy, że po prostu byli mądrzejsi, pracowitsi i sprytniejsi ode mnie. Nabytków gratuluję, a z okazji Urodzin, które jak rozumiem zbliżają się WSZYSTKIEGO NAJPIĘKNIEJSZEGO już dziś. Pozdrawiam serdecznie.

Anna K. Olszewska

Przeczytałam tytuł posta i zaczęłam się śmiać. 😀

Obiektyw super, poszerza człowiekowi horyzonty i to znacznie. 😀

Też się skusiłam w tym roku na czytnik. Jeszcze zanim wiedziałam, że się sprowadzam do Polski. Jest to nie tylko tańsze, ale po prostu te transfery książek Polska-Szwajcaria były już męczące. No i żadna biblioteka nie wchodziła w grę, wszystko kupowałam. Z czytnikiem zrobiło mi się lżej w życiu, no i turystycznie o wiele łatwiej zabrać czytnik w plecak niż 700-stronicowego potwora.

PKanalia

koty mają inne podejście do pojęcia czystości, niż ludzie… czasem nasza sierściucha wraca z dworu uszargana jakimiś nasionami traw, czy innych roślin i ogóle nie tworzy z tego zagadnienia… a tak w ogóle to ona w ogóle jest walnięta, nawet w skali kociej… ostatnio wykonaliśmy wieczorny spacer i po drodze była kałuża, to ja kałużę obszedłem, a kocica poszła across… o upodobaniach do łażenia podczas deszczu już wspominałem kiedyś,,, ale co do usadzania tyłka na ciuchach po praniu to już prezentuje koci standard…
p.jzns 🙂

Antares

O jaaaaa! Ale wyczesana lufa! Gratuluję zakupu! Ten czytnik też super sprawa – daj znać czy dobrze się na takim ustrojstwie czyta, bo mnie też coś takiego od dawna chodzi po głowie, ale wciąż są ważniejsze wydatki. Czytać lubię, kupić książkę lubię, ale papierowe zajmują mnóstwo miejsca. Taki czytnik fajnie by się wpisywał w mój minimalistyczny stan posiadania.

teatralna

mam identycznego kindelka i jestem zadowolona ))) polecam.
ale jeszcze nie kupowałam książek niestety.

Teatralna

a nieee to ja juz czytam latami i mam załadowane chyba ze 150 książek i właśnie to jest fajne, bo możesz czytac kilka na raz, jak lubię i zaznaczasz sobie gdzie kończysz a on sam mówi ile to procent przeczytałaś. Nie kupiłam sama żadnej książki ….chyba muszę przed wyjazdem ogarnąć temat.

Nitager

Ten teleobiektyw bardziej wygląda na przyrząd do strzelania, niż do robienia zdjęć.

Annette ;-)

Czyli potwierdza się teza, że odroczona nagroda cieszy bardziej – gratuluję udanych zakupów 🙂

Ken.G

Podobnie mam z zakupami. Jak zacznę, nie mogę skończyć 😀

No, nie powiem, różnica między fotką z telefonu a z tym obiektywem jest kosmiczna.

Dopisek jest kozacki 😉

26
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x