Blog

Początek kwietnia, czyli aktualności u iw

5 kwietnia 2026

Ostatnio dopadają mnie różne nieprzyjemne i pochłaniające czas i energię sprawy, w tym urzędowe. Każdą z nich pojedynczo da się załatwić, kiedty jednak napadnie cię rój insektów, zaczynasz się opędzać od nich nerwowo i najczęściej starasz się uciec gdzie pieprz rośnie.

W dodatku im jestem starsza, tym dogłębniej rozumiem jedno z podstawowych praw: nikt cię nie uratuje, to twoje zadanie.

I tak przez ostatnie miesiące stoję czy chodzę i odganiam się od tych insektów, a to rękami, a to rakietkami, czym popadnie. A chwilami po prostu uciekam. Albo odwracam się i udaję, że ich nie widzę, niczym trzyletnia ja, chowająca się za drzewem w zabawie w chowanego, przekonana, że jej nie widać.

Taktyka działa … czasami, bo daje mi wytchnienie, ale żadna ze spraw jakoś się nie chce magicznie sama rozwiązać. W niektórych na szczęście wystarczył jeden mail czy pismo, w innych telefon i mail i sprawa została rozwiązana. Ale w innych dochodzi już do sytuacji, że nie mam wyjścia i wreszcie się za nie zabieram i wtedy najczęściej jestem bardzo skuteczna. Ale przyznaję, że nie podnosi to jakości życia. O nie.

Myślałam w tym kontekście o blogu. Po co ja w ogóle jeszcze trzymam to swoje miejsce w sieci, oprócz sentymentu oczywiście. Bo zajrzałam i znów widzę, że minęły trzy miesiące od ostatniego wpisu.

Znacie mnie już trochę i wiecie, że nie lubię pisać o problemach i sprawach nierozwiązanych, bo znacznie lepiej jest donosić o tych dokonanych i załatwionych. Tym bardziej, że nikt mi tutaj nie pomoże w ich rozwiązaniu. W trudnych sprawach zwracam się do instytucji czy ludzi, którzy mogą i potrafią pomóc.

Poza tym tyle teraz nieszczęścia na świecie: coraz gorzej wygląda perspektywa przeżycia całego życia bez wojny, bo światowi przywódcy obecnie to jakiś gruby żart i naprawdę nie mam pojęcia, co jeszcze będzie mi dane przeżyć oprócz pandemii, zawirowań zawodowych, wojen tuż za granicą, wojen na bliskim wschodzie, kolejnego coraz potężniejszego kryzysu na runku, w tym na rynku pracy.

W tym miejscu mówię STOP tym przemyśleniom, bo jedyne, nad czym mamy kontrolę we własnym życiu to własne myśli, także emocje da się w dużej mierze wyregulować.

A skoro już jesteśmy przy emocjach, to właśnie mechanizmom regulacji emocji poświęcam w ostatnim czasie mój wolny czas i zdobywam wiedzę w tym zakresie.

Poza tym nadal zachwycam się zimą i wiosną, robię dalej setki tysięcy zdjęć, kiedy tylko widzę MOMENT, a do tego odkryłam po latach coś, do czego od zawsze chciałam wrócić i nareszcie od roku się tym zajmuję.

Co to jest?

Taniec

W tej chwili to taniec towarzyski, który uwielbiam, a uczyłam się dosłownie przez jakiś miesiąc lub dwa w szkole średniej. Wiele razy potem tańczyłam na podstawie podstawowych wyuczonych kroków, ale nie doszłam jakoś do tego, żeby kontynuować tę pasję. Aż podczas ostatnich praktyk zawodowych ktoś powiedział słowo: zatańczysz, ja powiedziałam: wchodzę w to i tak się zaczęło. Nauka tańca to jedna z niewielu rzeczy, które przychodzą mi z lekkością i łatwością. Chociaż im dalej w to wchodzę, tym bardziej widzę, jak daleko mi do tych, co tańczą na turniejach. Pewnie tam to już nie dotrę, ale nie szkodzi. Sam taniec, ruch, zabawa ciałem i radość z tych wszystkich pozytywnych wibracji są dostateczną nagrodą. W dodatku ciało wchodzi w stan nadzwyczajnego szczęścia, który utrzymuje się godzinami, dniami …. To mnie teraz najbardziej uszczęśliwia.

Tańczę co najmniej 2 do 4-5 razy w tygodniu w Bremie, bo tam znalazłam najlepszą szkołę tańca. W dodatku taką, gdzie można było zacząć tańczyć bez partnera. W międzyczasie już znalazłam – jednego, potem kolejnego partnera do tańca, i mogę też doskonalić taniec w parach. I choć nie zawsze się udaje pójść na wspólne zajęcia, to ważne, że robię postępy. Są też kursy, na które mogę chodzić sama, w tym moja ukochana salsa :). Mam z nich mało zdjęć, bo kiedy staję na parkiecie, to przecież nie będę się jednocześnie filmować, a filmy z naszych kursów są przeznaczone tylko dla uczestników. Może kiedyś uda mi się coś nagrać… Ale to nie jest mój cel w tej chwili. Teraz zbieram na kolejną parę butów, w tej chwili tańczę w takich sportowych, po roku uznałam, że warto spróbować w butach na obcasach i to będzie mój zakup na moje najbliższe urodziny.

Jeśli więc znów miałabym zniknąć na kolejne tygodnie czy miesiące, to szukajcie mnie na zajęciach tanecznych. Póki co w Bremie, ale teraz wiem, że gdziekolwiek jeszcze będę mieszkać czy pracować, zabiorę taniec ze sobą 🙂

IW taniec_01_2026

IW taniec_01_2026

IW taniec_03_2026

IW taniec_03_2026

IW taniec 11.2025

IW taniec 11.2025

To kilka zdjęć, które udało mi się zrobić jako selfie na sali tanecznej albo przed nią 🙂

Subskrybuj
Powiadom o
guest
17 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Jacek

„(…) dopadają mnie sprawy urzędowe. Kiedy jednak napadnie cię rój insektów, zaczynasz się opędzać od nich nerwowo (…)” To porównanie jest niezmiernie trafne. Biurokracja potrafi działać dokładnie jak rój natrętnych owadów — człowiek próbuje załatwić jedną sprawę, a zaraz pojawiają się kolejne formularze, wymagania i przeszkody. Czasem można odnieść wrażenie, że ich profesjonalnym obowiązkiem i zadaniem jest maksymalnie utrudnić życie petentowi, żeby na długo zapamiętał, kto tu rządzi. „Po co ja w ogóle jeszcze trzymam to swoje miejsce w sieci.” Wiem, że wiele blogów — kiedyś prężnych, interesujących i regularnie prowadzonych — nagle zamilkło, często bez żadnego wyjaśnienia. Powodów może… Dowiedz się więcej »

MaB

Witam Cię i z radością tu zaglądam. Wyglądasz piękne i od razu widać, że taniec i mechanizmy regulowania emocji Ci służą. Dobra zmiana zawsze zaczyna się od siebie samego.
Podziwiam I czuję się zainspirowana.
Zdrowych i wesołych Świąt!🤗🫶

teatralna

Iw, coby cie nie dopadło, to ci służy w kwestii wyglądu :-)))
taniec to również moja miłość ale nie towarzyski. Wszystkiego dobrego, pięknej wiosny i odpoczynku oraz tańcz, tańcz, tylko taniec nas uratuje. jak powiedziała Pina.
Wracasz do kraju tutejszego?

Świechna

Cieszę się, że bywasz tu od czasu do czasu. Zerkam na Instagramie, ale to inna forma, pisanie dłuższych tekstów inaczej układa świat. Pamiętam, że uczyłaś się czegoś nowego i pomyślałam, że po prostu pochłania Cię to w taki sposób, że nie ma już czasu na nic. Mechanizmy regulacji emocji … też wykorzystuję, są mi ostatnio bardzo potrzebne 🙂

jotka

Och, taniec to odskocznia i relaks, fajne hobby i rozruch całego ciała, super sprawa!
Nie można żyć tylko złymi wieściami ze świata i sprawami urzędowymi.
Kibicuję Ci bardzo 🙂

PKanalia

to, że nie blogowałaś ileś tam czasu jakoś mnie nie wzruszyło, bo każdy może blogować ile chce, robić sobie przerwy jakie tylko chce, nawet niekończące się… ale pewnych obaw, że coś u Ciebie poważnie nie tak /aczkolwiek niekoniecznie słusznych/ nabrałem, gdy… sorry… ani tu, ani na innym forum blogowym Ci tego nie napiszę…
p.jzns 🙂

PKanalia

aha… nie wiem czemu, ale jak tak… to tak…

Nitager

Mimo wszystko, dobrze Cię tu zobaczyć, choćby i raz na kilka miesięcy. Choć wolałbym częściej. Proszę, nie opuszczaj tego miejsca.

A po co ludzie wymyślili taniec, nigdy nie zrozumiem!

Annette ;-)

No proszę, jaka laska na zdjęciach – widać, że taniec Ci służy. Pozdrawiam 🙂

[instagram-feed]
17
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x