Blog

Postanowienia, a prawdziwe zmiany

2 stycznia 2026

REMONT

Kiedyś dawno temu, bo zaczyna już być dawno, miałam dom i najstarsi czytelnicy pamiętają jeszcze moje remonty, bo dom był stary, a ja przez 15 lat zajmowałam się głównie jego stopniowym doprowadzaniem do stanu współczesnego pod kątem techniki i wyposażenia, i jarałam się tymi wszystkimi zmianami, mimo że nie było łatwo.

ANALIZA POTRZEB

Już przy zakupie wiedziałam, że dom wymaga wielu napraw i remontów. Po intensywnej analizie stanu domu przez fachowców, których prosiłam o opinię, okazało się, że aby dom naprawdę był dla nas (mnie i córki, zwierzaków) dobrym miejscem na wiele lat, nie wystarczy zdrapać starą farbę i pomalować na nowo.

Wymiany wymagały wszystkie okna, drzwi i instalacje: wodne, elektryczne, kilka kaloryferów, nowy piec, nowa pompa. Najtrudniejsza okazała się wymiana instalacji, bo to już nie były przelewki. Położenie nowych kabli elektrycznych, sieci komputerowej i pociągnięcie przewodów wodnych do nowych kaloryferów oznacza kucie wszystkich ścian, kładzenie tam kilometrów kabli i rur, a dopiero potem wygładzanie ścian i ich malowanie. Warto jeszcze dodać, że wewnętrzne instalacje domu są najtrudniej dostępne, najdroższe i wymagają solidnego kucia w ścianach, jest totalny rozpierdol i potem długie sprzątanie. Ale bez ich wymiany ten dom zwyczajnie będzie się sypał, niezależnie od tego, ile włożysz pracy i energii w powierzchowne wygładzenie i pomalowanie ścian i fasady.

Ale dopiero kiedy zrobisz to właściwie, możesz powiedzieć, że zrobiłaś prawdziwy remont. Wszystko inne to zawijanie starego goowna w nowe papierki.

ZMIANY W ŻYCIU

Podobnie jest, kiedy zdecydujesz się na trwałe zmiany swojego życia. Tak zwany remont light, czyli zmiana fryzury, ubrań i może trochę rezygnacji z niezdrowych posiłków nie wystarczą dla wprowadzenia trwałych zmian.

Rzadko się o tym mówi, ale żeby zmiany były trwałe, tutaj też trzeba rozpruć ściany twojego umysłu, w dodatku najczęściej zaczynasz sama i bez instrukcji, dobrać się do starych połączeń, zrozumieć  je i poczuć, oraz zrozumieć dlaczego to, co wcześniej działało, nie ma prawa działać dalej, po czym najlepiej z pomocą specjalisty dokonać dogłębnej odnowy całego systemu. I jak w prawdziwym remoncie nie wszystko idzie zgodnie z planem, ekipy nie dowożą, a twoje zasoby czasem się wyczerpią i remont utknie na długi czas w martwym punkcie. W dodatku w tym czasie masz jeszcze obowiązki, pracę, relacje osobiste, w tym często rodzinne, które w tym przełomowym okresie poddawane są wielkim próbom i albo je przetrwają, albo się rozsypią.

I na to wszystko często nie jesteś przygotowana/-y. Jeśli jednak wiesz, po co to robisz i że na końcu będziesz zdrowsza/-y, to wiesz, że warto albo po prostu wiesz, że nie ma innej drogi.

KIEDYŚ TO BYŁO

Kiedyś, mam na myśli 50 lat temu,  można było się jeszcze tłumaczyć, że nie ma dostępnej literatury, specjalistów i miejsc, gdzie taki swój wewnętrzny remont można byłoby przeprowadzić. Dziś dostępność wszelkiej pomocy fachowej, a nawet bezpłatnych materiałów do nauki podstaw funkcjonowania człowieka, także tych emocjonalnych i uczuciowych dzięki internetowi jest rozpowszechniona i dostępna tak, że naprawdę bardzo, ale to bardzo trzeba nie chcieć niczego zmieniać, żeby tych materiałów nie znaleźć. Niektórzy jeszcze twierdzą, że cała ta psychologia to głupoty i czego nie widać, tego nie ma. Są to najczęściej ci sami, którzy twierdzą, że skoro oni NIE WIDZĄ WIRUSA, to GO nie ma!

REALIZACJA

WSZYSTKO w dorosłym życiu wymaga CHĘCI, WIEDZY i ŚRODKÓW. Co nie znaczy, że się nie da. Ale bez CHĘCI I WIEDZY nie da się ruszyć absolutnie nigdzie. ŚRODKI zdobywa się, kiedy już się tego CHCE i WIADOMO, W JAKIM KIERUNKU się zmierza.

BARIERY

Największe bariery jak zawsze są w głowie. I nieważne, że cudzej, to się powinno założyć jako pewnik, a nie oczekiwać wsparcia. Jeśli takie wpsarcie jest – to świetnie, ale rzeczywistość nie jest różowa i pełna jednorożców podążających w kierunku tęczy, więc oczekiwanie na to jest znakiem braku dojrzałości.

OTOCZENIE

Wszechobecna ślepota na powszechnie dostępną wiedzę, ciągle na nowo rozwijaną i uzupełnianą, tłumaczoną na prosty język również na social mediach, w których większość ludzi spędza obecnie większość swojego świadomego życia, jest niestety dość powszechnym zjawiskiem społecznym.

Dlatego nadal warto o tym mówić, ba trąbić głośno, żeby potem nie było, że tak w ogóle to problemu nie ma, a nawet jak jest to jest problem z dostępnością lub z psychologiem na nfz. Łatwo nie jest, to też wiadomo. Ale nawet w tej sytuacji są ludzie, którzy zarabiają swoją kasę właśnie na to, żeby poukładać sobie siebie w środku. Albo czekają na to miejsce w grupie na terapię, bo czują, że warto.

Naprawdę się cieszę, że nareszcie żyjemy w takich czasach, kiedy pójście na terapię, praca nad sobą pod kierunkiem psychiatry i terapeuty są już dla większości rzeczami zwyczajnymi, tak jak pójście do dentysty czy ortopedy. A nadal u niektórych, głównie starszych, wywołują szereg reakcji obronnych, jak wyśmiewanie, złość, zakłamywanie rzeczywistości i chęć zamiatania problemów pod dywan.

Bo nadal spotykamy na swojej drodze osoby, które twierdzą, że a kiedyś to nie było autyzmu, depresji, ADHD, PTSD, a LGBTQ to kwestia własnego wyboru, lobby czy ideologii, i trzeba się niestety pogodzić z tym, że są to ludzie, którzy świadomie zakładają sobie na głowę czapkę z takimi ogranicznikami, jak dla konia, żeby patrzył tylko do przodu. Z tą różnicą, że koń nie ma wyboru, a oni sami sobie to zakładają, bo wolą udawać, że nie widzą, niż spróbować zacząć dostrzegać i się uczyć.

PRAWDZIWE CELE

Jeżeli ktoś sam przeszedł tę niełatwą drogę i po długiej walce wprowadził jakieś zmiany w swoim życiu, ten nie ma wątpliwości, że ktoś, kto tylko gada, że coś tam u siebie SAM zmieni, to będzie dalej tylko gadał. W tym kontekście robienie postanowień bez planu to tylko takie sobie bajdurzenie, dla chwilowej poprawy własnego ego albo piaru.

I mówię to jako osoba, która przez lata spisywała mnóstwo list i spełniała swoje plany. Czy udało mi się wszystkie zrealizować? Wiele z nich tak, jednak za tymi planami szły konkretne kroki czytaj działania.

Z niektórych postanowień się wycofałam, kiedy okazywało się, że albo plan mnie przerósł, albo w trakcie realizacji diametralnie zmieniły mi się priorytety. Tak bywa, czasem niewłaściwie ocenimy siły na zamiary i bywa, że lepiej jest się wycofać.

Ale faktycznie reguła została zachowana, bo tam, gdzie nie podjęłam konkretnych kroków, nie została napisana nowa historia.

TEAM

I jeszcze jedno: nie da się realizować planów z ludźmi, którzy nie chcą nic planować. Naprawdę są tacy ludzie, jest ich wielu i widać to bardzo szybko po ich działaniach, albo ich braku. I z nimi nie da się stworzyć zgranego zespołu, czy to zawodowo, czy prywatnie. Można się tylko spalić na próbach ułożenia czegoś wspólnie.

Ktoś, kto jest przyzwyczajony do stawiania sobie celów i ich realizacji, będzie chciał robić plany, bo takie życie wymaga stabilności i spokoju a nie da się tego osiągnąć w stanie zawieszenia i chaosu.

Ludzie żyjący bez planów, płyną z prądem i zadowalają się tym, co im się z tym prądem przypałęta. Nie dążą do celów, bo tak bardzo boją się porażki, że wolą nawet nie próbować.

Podsumowując: stawianie sobie celów i ich spełnianie nie jest związane z jakimiś umownymi datami w kalendarzu, kiedy to przyjęło się robić podsumowania i planować realizację kolejnych postanowień. Jeśli ktoś naprawdę idzie tą drogą, robi podsumowania, kiedy w naturalny sposób kończy się jakaś faza w jego życiu i trzeba zrobić nowe otwarcie.

PLANY I CO Z NIMI?

Nikt z zewnątrz nie ma nic do twoich planów i podsumowań, chyba że się nimi podzielisz publicznie, bo wtedy większość to jakoś skomentuje, nawet jeśli sama wyłącznie płynie z prądem i nie robi niczego. Głównie wtedy ma czas na zajmowanie się cudzym życiem.

Zdaję sobie jednak sprawę, że ustawienie takiej symbolicznej daty, jak koniec roku często wyzwala w ludziach impuls do działania. U niektórych impuls jest tak silny, że trzyma ich nie tylko przez kolejny rok, ale przez kolejne lata.

I właśnie takiej konsekwencji Ci życzę!

Ja jeszcze nie miałam na tyle siły, żeby sporządzić konkretne plany czy listy, ale mam nadzieję, że niedługo coś z tego jednak wyjdzie.

Ciekawa jestem, czy Ty robisz sobie podsumowania i plany na kolejmny rok? Jak Ci idzie z realizacją? A może uważasz to za kompletną głupotę?

Jakie masz argumenty na każdy z tych wariantów?

Subskrybuj
Powiadom o
guest
14 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Jacek

Ludzie żyjący bez planów, płyną z prądem i zadowalają się tym, co im się z tym prądem przypałęta. — Czy mógłbyś mi łaskawie powiedzieć, w którą stronę mam stąd iść? — To w dużej mierze zależy od tego, dokąd chciałabyś przybyć – powiedział Kot. — Wszystko mi jedno, dokąd – powiedziała Alicja. — W takim razie nie ma znaczenia, w którą pójdziesz stronę – powiedział Kot. Alicja w Krainie Czarów Lewisa Carrolla Ciekawa jestem, czy Ty robisz sobie podsumowania i plany na kolejny rok. Jak Ci idzie ich realizacja? A może uważasz to za kompletną głupotę? Jak najbardziej — zrobiłem… Dowiedz się więcej »

jotka

Bardzo ciekawe przemyślenia i budujące wnioski. Planowanie i realizacja zamierzeń, to indywidualna sprawa, podobno lepiej stosować małe kroki, bo te wielkie i niepowodzenia po drodze mogą wielu zniechęcić. Przez lata nauczyłam się na przykład, że nie warto szukać dziury w całym, widzieć szklankę do połowy pustą i rozmyślać nad porażkami z przeszłości. Czasami pomaga terapeuta, czasami ktoś bliski, a czasami jedno zdanie wypowiedziane do nas w odpowiednim momencie życia. Zawsze warto wybierać to, co nas rozwija, buduje pewność siebie i myśleć pozytywnie, bo życie jest za krótkie, by narzekać:-) Plany robię jedynie takie, które mają szansę realizacji, jestem pragmatyczna i… Dowiedz się więcej »

Antoni

Bardzo naukowo podeszłaś do kwestii remontów. Ja mam inaczej, widzę że trzeba naprawiać to naprawiam i już. Zauważyłem, że wraz z przejściem na emeryturę, polepszył mi się wzrok. Teraz widzę takie niedociągnięcia które umykały mi w pośpiechu zawodowego życia. Wszystkiego dobrego w tym nowym 2026 roku

Antoni

Oczywiście. Uważnie przeczytałem Twój wpis. Było w moim tekście troszkę zachwytu tym, że potrafisz nadać pewnym sprawom właściwe znaczenie. Ja jakoś podchodziłem do tego tak prosto. Kiedy słuchałem opowieści mojego szwagra to wydawało mi się nawet, że nawet prostacko. No ale ja się już nie zmienię. Co do ludzi wokół mnie to ja też przeprowadziłem selekcję kontaktów w swoim telefonie. Wielu z nich zamilkło wtedy gdy żona siadła na wózku. Może obawiali się, że o coś poproszę. Okazało się, że daliśmy sobie radę bez nich. Teraz przyświeca mi świetny rysunek Andrzeja Mleczki. Facet mówi – z każdym dniem powiększa się… Dowiedz się więcej »

anabell

Od dość długiego czasu nie robię już podsumowań ani też planów na na następny rok – to zaleta mego podeszłego wieku. Jestem tu i teraz, moim zadaniem jest przetrwanie bez większych szkód na ciele i umyśle.Od dawna wiem co mi szkodzi, więc starannie tego co mi szkodzi unikam.Niczego nie planuję bo nie jestem w stanie przewidzieć w jakim stanie zdrowia fizycznego i psychicznego będę np. za tydzień. Swoje wady i zalety mam „obcykane” i nie zamierzam czegokolwiek zmieniać. Wściekam się co najwyżej na pogodę, choć wiem ,że to niczego nie zmieni, ale lżej gdy sobie człowiek ponarzeka. Poza tym utknęłam… Dowiedz się więcej »

Anna K. Olszewska

Bez przerwy słyszę, że kiedyś nie było depresji czy innych chorób.
Nie, nie było diagnoz. Owszem, pojawiły się też nowe schorzenia. Ale nie oznacza to, że dawniej nie było potrzeby na remont samego siebie.
Mówi się, że liczba samobójstw była mniejsza, a teraz to się ludziom przewraca w głowach. Nie, dawniej nie było takiej informacji i nikt nie wiedział o tym, że ktoś się zabił w innej wsi.
A znieczulica jest jak była.

A takich co żyją bez planu, jest jeszcze więcej. Iść do roboty, wrócić, włączyć telewizor i nażreć się.
W piątek piwo, w sobotę spać.

Anna K. Olszewska

Przede wszystkim kiedyś mieliśmy media na odbiór. Dziś sami możemy tworzyć i podawać informacje dalej.

Jak to uczy się takiego sposobu życia? Nie spotkałam się z czymś takim jeszcze.
Inna sprawa, że w domach niczego innego się nie pokazuje.
Rzadko kiedy są takie rodziny, w których istnieje świat poza TV i alkoholem.
Mówię to nie tylko z autopsji ale i podług tego co ludzie opowiadają.

Annette ;-)

Pozdrawiam 🙂

[instagram-feed]
14
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x