Blog

Sprzątanie w internetach, czyli spamerzy i inne dziwolągi

7 kwietnia 2017
Biorąc udział w życiu wirtualnym często wchodzimy do czyjegoś życia, nawet o tym nie wiedząc. I tak niektóre osoby nigdy nie dowiedziałyby się o moim istnieniu, gdyby nie profil na FB. A w każdym razie nie mogłyby mnie w żaden sposób zaczepić czy zagadać, a już na pewno nie dałabym większości z nich komentować mojego wyglądu czy składać jakichkolwiek propozycji. 
Jednak media społecznościowe dają taką możliwość.
Bloger siłą rzeczy jest znacznie mniej anonimowy, niż większość innych osób, które jako zdjęcie profilowe wstawią cokolwiek, choćby anonimka kota z roztrzepaną fryzurą, kwiatek czy cokolwiek i w sumie mają do tego prawo. Kiedyś i blogerzy się chowali i nie pokazywali twarzy. A i teraz najchętniej występują na doskonałych profesjonalnie wykonanych zdjęciach. Takie jak moje samojebki to rzadkość w świecie blogosfery. Mam na szczęście talent, że nawet i one mi wychodzą, poza tym od dziecka jestem fotogeniczna i nic na to nie poradzę. Także ten. 🙂
Może to źle, może dobrze, ale taką decyzję kiedyś podjęłam i funkcjonuję w internecie jednak pod własnym nazwiskiem i pokazuję twarz.
W zawodzie tłumacza to nawet lepiej, do niektórych grup na FB nie można nawet należeć bez nazwiska i twarzy, co uważam za uzasadnione. Poza tym często ludzie lubią wiedzieć, z kim przyjdzie im pracować. Jako bloger też się z tym oswoiłam.
Ostatnio jednak nasiliły się „przyjacielskie ataki” na fejsie. Dostawałam codziennie nowe zaproszenia od mężczyzn w odpowiednim wieku, rozwiedzionych, najczęściej w mundurach żołnierzy amerykańskich. Napisał do mnie nawet jeden inżynier.
Na FB pisałam już o tej pladze „żołnierzy amerykańskich”, którzy akurat w ostatnim czasie jakoś dziwnie tłumnie zaczęli wysyłać mi zaproszenia. Niektórzy starali się bardziej i nawet pisali ładne przyjazne w tonie listy po angielsku, każdy zaczynający się od tego, że „Mam nadzieję, że masz dobry dzień”. Kończący się przemiłymi życzeniami kolejnych samych dobrych dni. Miód, cymes i pańska skórka, że aż niedobrze.
Podzieliłam się tym z moimi znajomymi na fejsbuku i od razu znaleziono mi stosowny artykuł o procederze wykorzystywania „poznanych metodą na żołnierza” naiwnych kobiet do wyłudzania od nich pieniędzy. Czyli oszustów i niebezpiecznych ludzi nie brakuje.
Próbowałam ich zniechęcać, ustawiłam status „w związku”, nie pomogło.
Toteż nawet na kilka dni ustawiłam zdjęcie profilowe pokazujące jedynie mój cień.

Co ciekawe, spamerzy wysyłają już nawet zaproszenia jako komentarze do mojego bloga, zerknijcie sobie proszę na komentarz do mojego poprzedniego posta od niejakiej Aubrey Crane, która tą drogą zechciała mi zaproponować otrzymanie pożyczki w wysokości 30 000 euro od pani Arlene Williams, no nic tylko dzwonić na jej numer „upraszczania” i brać jak świeże bułeczki!

Ale uważam, że to jednak nie ja się powinnam ograniczać, tylko inni muszą zrozumieć, kiedy nie życzę sobie kontaktu. Dlatego zaproszenia hurtem skasowałam, a zdjęcie ustawiłam z powrotem zwykłe, moje.
Jakiś czas temu zaczął mi się napraszać jakiś gościu z okolicy z bardzo dziwnym profilem, zamiast nazwiska jakaś dziwna, nieprawidłowo napisana nazwa własna, zamieszczający w dodatku na swojej stronie tłumaczenia z niemieckiego (łamanego) na chyba jakiś język, którego mimo szczerych chęci nie czytam (arabski? inny?). Gościa dziś zablokowałam, kiedy pozwolił sobie na kolejne komplimenty pod moim adresem i propozycję spotkania. W Niemczech przy tej ilości imigrantów to nie przelewki. Może tym razem zrozumie, że nie jest mile widziany.
Korci mnie nawet czasem, żeby w odpowiedzi na coś takiego wysłać lub dać na profilowe np. takie zdjęcie:
Z drugiej strony to nie do końca ja. To, że się czasem potrafię tak zachowywać nie zmienia faktu, że jestem dla ludzi, którzy na to zasługują, jestem życzliwa i sympatyczna. Toteż zostawiam miłe zdjęcie bez min.
Nie chcę blokować dostępu do mnie reszty świata tylko dlatego, że po świecie chodzi trochę oszołomów i bruździ. Nie jestem aż taką ekshibicjonistką, jak niektórzy, nie zamieszczam zbyt często własnych zdjęć, nie tylko dlatego, że jestem z nich niezadowolona czy mam ich za mało, ale dlatego, że nie widzę takiej potrzeby. Poza tym nie żyję z tego, jak niektóre celebrytki. I mimo wszystko chyba jednak bym nie chciała, żeby każdy kto chce, znał szczegóły geometryczne i krągłości mojej pupy czy piersi. Podobnie jak nie przepadam za zamieszczaniem foci z rodziną, czy partnerem, który unika pokazywania się gdziekolwiek w social-mediach, chociaż na żywo nie ma takich oporów.
Nasze zdjęcia są naszymi prywatnymi.
Zdjęcia z córką też zamieszczam na drodze ogromnego wyjątku i zawsze ją pytam, czy się na to zgadza. Mama w ogóle nie ma takiej potrzeby, żeby gdzieś w sieci figurować.
Największą gwiazdą mojego instagramu i fejsa jest moja Kicia i bywał mój Piesio. I tak raczej u mnie zostanie.
Unikam zapraszania do znajomych na FB osób, których nie znam osobiście, jak ognia. Kilkoro już dodanych znajomych pochodzi z blogów, które czytam, inna grupka to ludzie, których spotkałam raz na spotkaniach autorskich… Co do tych ostatnich mam nieodparte wrażenie, że dla większości takich raz w życiu spotkanych osób jestem anonimowa i poważnie rozważam akcję skasowania wszystkich znajomych i ponownego dodania tych, którzy tę akcję w ogóle zauważą i poproszą o wpisanie do znajomych. To będzie dla mnie znaj, że komuś zależy na jakimkolwiek kontakcie ze mną poza tym pierwszym-znalezieniu kolejnej osoby do lajkowania wyłącznie ich wpisów.
O takiej akcji myślę już od dawna i myślę, że wiosna i może czas nadchodzących świąt, czyli kilka dni wolnego dobrze się do tego nadają. Od jakiegoś czasu znów wracam do refleksji nad własnym życiem, zatem będzie to dobry czas na taką akcję sprzątania. W ogrodzie już inaczej ustawiłam żaby, które przywiozłam i które mają dla mnie znaczenie symboliczne. A dalej się zobaczy. 
Może jak się ruszę, to posprzątam nie tylko fejsbuka, ale i inne sprawy. Jak wiadomo dom nie sprzątany się zapuszcza. Podobnie dzieje się z życiem. A ja tak bardzo lubię jasne, przestronne czyste pomieszczenia oraz brak niepotrzebnych i głupich obciążeń.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
26 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ken.G

Wiosenne porządki w życiu i w sieci? Aż mnie zainspirowałaś do zajrzenia do fejsbukowego folderu "Inne", żeby zobaczyć czy aby coś tam się nie zalęgło. I zalęgło się, tyle, że w styczniu. Ech, i romans przeszedł mi koło nosa… Swoją drogą pisanie do kogoś "Cześć piękna", kiedy ten ktoś na zdjęciu jest odwrócony prawie że tyłem, jest słabe dość. O tej akcji z zaczepianiem przez "żołnierzy" dowiedziałam się właśnie od Ciebie, dopiero później doczytałam w sieci o co dokładnie chodzi. Trzeba przyznać, że kombinatorzy są kreatywni, co chwilę nowe tricki… Byle coś ugrać.

anabell

Pewnie jestem nienowoczesna, ale jakoś nie mam najmniejszego zamiaru zaistnienia na FB, czy innym tego rodzaju portalu społecznościowym. Aspołeczna jestem. A może jestem zwyczajnie już za stara, żeby wpaść w nałóg "społecznościowy". Czasami mam wrażenie,że niedługo część osób, nie zajrzawszy na FB i w różne pobrane aplikacje na swoim smartfonie, nie będzie wiedziała kiedy i co zjeść na śniadanie lub lunch ani kiedy pójść do toalety.
Miłego;)

Anna Maria P.

Ustawienie profilu na "publiczny" niesie za soba ryzyko lawiny podobnych zaproszen, bo skoro "publiczny", to znaczy, ze osoba szuka kontaktow poza gronem swoich znajomych. Ja mam ustawiony na "dla znajomych", a o przyjecie do mojego grona moga prosic jedynie znajomi znajomych, nikt inny. I mam spokoj, zadni oszusci nie zawracaja mi dupy, nie dostalam ani jednego glupiego zaproszenia.
Zmien zatem ustawienia i bedziesz miala spokoj.

Krystyna Bożenna Borawska

Na szczęście nie miałam takich problemów…
Ale porządki w domu robię… :-)))
Właśnie dorwałam nieruszany od lat kąt z przydasiami.
Chyba wszystko wyrzucę :-)))
Pozdrawiam wiosennie 🙂

Annette ;-)

Tak coś mi się od początku Ci amerykańscy żołnierze wydawali podejrzani – intuicja mnie nie zawiodła. Też od czasu do czasu myślę o przeprowadzeniu czystki wśród fejsbukowych znajomych – zostawiłabym tylko tych, z którymi rzeczywiście mam jakiś kontakt. Co do zdjęć, to na moim profilu na FB królują moje matematyczne wyszywanki. Co prawda mam ochotę uaktualnić mój wizerunek, ale jakoś mi się do tego niespecjalnie śpieszy.

Frau Be

A ja jestem człowiekiem, który nie istnieje 🙂 I mam święty spokój, który cenię sobie ponad wszystko.

Frau Be

W tej dziedzinie akurat tak…

Brytusia

Wiosenne porządki i mnie kuszą. W wielu sferach 😉

Hexe

Skoro miałaś dosłownie ATAK żołnierzy na swój profil i to, jak rozumiem, w krótkim czasie, podejrzewam, że mógł być to nawet 1 człowiek albo kilku współpracujących ze sobą oszustów. Mnie nigdy podobny wkręt się nie przytrafił, być może dlatego, że prace, jakie podejmowałam, nie świadczyły o wysokim statusie majętnym. Wyszło na plus.Za to zwykłych ofert matrymonialnych miałam jak na pęczki, lecz status związku "zamężna", odwrócił mój los jak ręką odjął. Nawet mój ex już nie pisze, a przez wiele długich lat próbował się kontaktować na przeróżne sposoby (nawet gdy sam się już ożenił).To tyle, odnośnie profilu prywatnego na FB, bo… Dowiedz się więcej »

Małgorzata S.

"Żołnierze" atakują szczególnie osoby z dużą ilością znajomych, bo może da się z tej grupy kogoś naciągnąć – to, co o sobie piszesz, nie ma dla niego znaczenia – oni tego nie czytają. Mają plan do zrealizowania i najczęściej gotowe już teksty to wciskania pięknych słówek. Dzięki pewnej osobie wiem, że jak kobieta naiwna, to nie koniecznie musi mieć dużą emeryturę, czy pensję, żeby dać się oszukać – wierzcie lub nie, ale kobiety potrafiły wziąć pożyczkę, żeby takiemu wysłać, jak nawciskał im słodyczy, jaki to ona zakochany jest… Mi się to w głowie nie mieści ,ale moja dobra znajoma sama… Dowiedz się więcej »

Hexe

Czysta manipulacja. Tak, o naciąganiu na pożyczki też słyszałam, a metod (nie tylko na żołnierza) jest od groma.

Małgorzata S.

Dzień dobry 🙂 chciałam tylko uzupełnić info o tych pseudo-żołnierzach – oni także wyłudzają dane osobowe. A obok "żołnierzy" naciągają też "biznesmeni", którzy jadą np. w związku z umową gdzieś do Afryki i albo ich statek napadają piraci albo bank nie chce im wypłacić ich pieniędzy albo nie działa im karta bankomatowa, wiec proszą o wsparcie 🙂 Jedna z osób w mojej rodzinie o takich przypadkach mogłaby już książkę napisać 😀 Ja na FB mam taką zasadę: przyjmuję i zapraszam osoby, które znam z realnej rzeczywistości , ewentualnie z sieci, ale muszę je znać już jakiś czas, wymienić ileś maili,… Dowiedz się więcej »

PKanalia

temat FB jest mi obcy, zachwyty nad Kocurnicą z kolei rutynowe… cóż pozostało?…
"Fukaczka" i żaby…
to pierwsze to taka moja propozycja tytułu jednej z fotek…
co do żab, to imaginacja tworzy mi obrazy, co może być w środku… wzięło się to stąd, że ostatnio na wawskiej Starówce widziałem na stoisku z pierdołami dla turystów fajne żaby otwierane, puzderka takie… automatycznie wręcz pojawia się koncepcja ogrodowej "żaby z niespodzianką"…
pozdrawiać jzns :)…

lui

A ja się ostatnio zastanawiałam ,dlaczego na Facebooku takie zainteresowanie moja osobą przejawiają żołnierze amerykańscy ,którzy wysyłają mi zaproszenie do bycia znajomym. Dzisiaj przez przypadek znalazłam Twój nowy ? Blog bo na stary nie mogłam wejść….Pozdrawiam lui

[instagram-feed]
26
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x