Blog

Archiwum zdjęć na RAID1

15 Oktober 2026

Fotografia moja pasja

Fotografuję od kiedy pamiętam, czyli od wielu lat. Niewiele zdjęć wywołuję, za to wszystkie staram się zachować. Moje archiwa na moim najstarszym komputerze stacjonarnym, zabranym jeszcze z Polski sięgają mojego pierwszego cyfrowego aparatu, czyli są z lat 2003-2004. Z czasem zaczęłam robić coraz więcej zdjęć oraz filmować przy pomocy kolejnych smartfonów, a od bodajże dwóch lat filmuję przy pomocy kamerki dji Osmo Action 5 Pro, bywa, że przy użyciu gimbala ze smartfonem, co też stwarza dodatkowe możliwości.

Co jakiś czas – w ważniejsze dni zdjęciowe – włączam oprócz JPEG też format RAW zdjęć, co sprawia, że mogę lepiej obrobić zdjęcia np. przy pomocy programu Lightroom, ale wtedy zdjęcia zajmują o wiele więcej miejsca na dysku.

To teraz przejdźmy do danych liczbowych. Myślę, że kiedy to raz opiszę, nikt nie będzie miał już wątpliwości, że w moim przypadku konieczne było fachowe rozwiązanie, a rozwiązania, które sprawdzają się pewnie u dużej części standardowych użytkowników, są dla mnie kompletnie nieprzydatne albo za drogie.

Ile miejsca zajmują moje zdjęcia, dokumenty?

Jeśli ktoś robi 50 do 100 zdjęć z tygodniowego wyjazdu i już uważa, że to dużo, będzie pewnie zaskoczony, na co mi tyle tej pamięci i po co to całe archiwum.

Kto jednak też bardzo dużo fotografuje i filmuje, ten wie, jak szybko kończy się miejsce na karcie aparatu i smartfona, a potem i na laptopie.

PORADY Z SERII „RÓŻOWEJ BRYGADY“

Dlatego zawsze bawią albo wkurzają mnie „porady“ osób robiących po dwa zdjęcia na miesiąc, kiedy notorycznie narzekam na brak miejsca na smartfonie i że ja mogę sobie przecież ustawić stałe przesyłanie moich zdjęć ze smartfona do chmury i takie tam bla bla bla…

Gdybym chciała komuś ciągle płacić za coraz większe miejsce na dysku, to nawet wtedy mój telefon, który jest już starszy (5 lat) ledwo zipie i dodatkowo miałby przesyłać wszystkie moje foty w czasie rzeczywistym i po danych komórkowych na obcą chmurę, powiedziałby szybko – dość! Bo to strasznie żre pamięć, akumulator i dane komórkowe.

A przy taryfach w Niemczech, które nie oferują jak w Polsce z automatu flat rate na dane komórkowe za niskie ceny, tylko od razu dorzucają za to grube dopłaty, byłaby to prosta droga do bankructwa.

Mam w tej chwili do dyspozycji miesięcznie 30 GB danych komórkowych, taryfy z flat rate są tu dwukrotnie droższe, a przy takim użytkowaniu i tak szybko by się mi się de dane skończyły. A potrzebuję ich do nawigacji i słuchania muzyki oraz w innych celach będąc gdzieś w drodze, a nie tylko do kopiowania zdjęć na jakieś chmury. A koszt chmury przy moich ilościach zdjęć to dopiero by była rozrzutność.

Kto zna mnie dłużej, ten wie i też się uśmiecha :D. Nawet bardzo częste, praktycznie cotygodniowe, a min. comiesięczne kopiowanie na laptopa, nie jest wystarczającym rozwiązaniem.

ILE MAM MIEJSCA NA LAPTOPIE?

Mój największy dysk na laptopie miał poprzednio 1 TB. a na nim był też system operacyjny io wszystkie programy.

Obecny laptop po przeróbkach, mieści już wprawdzie w sumie 4 TB pamięci dyskowej , ale ta pojemność i tak mogłaby być niewystarczająca już za chwilę, bo zamierzam teraz robić jeszcze więcej zdjęć i video.

Dla przykładu zdjęcie w najwyższej rozdzielczości mojego aparatu Canon EOS 250D zajmuje 7-8 MB, a kiedy robię w podwójnym formacie, czyli RAW + JPEG L, zajmuje ono 32-38 MB. Czyli na moim Canonie zwykły RAW zajmuje ok. 3,5-4 razy więcej niż JPEG, a w trybie RAW + JPEG (bo tego ustawienia używam) prawie 5 razy więcej.

W dobry dzień fotograficzny robię co najmniej 250-300, a bywało i ponad 700 zdjęć. Co oznacza, że w jeden dzień jestem w stanie zająć ok. 22-27 GB na mojej karcie pamięci.

Dzień z 700 zdjęciami:

Ustawienie 700 zdjęć
RAW + JPEG L ok. 22-27 GB
RAW ok. 17,5-21 GB
C-RAW + JPEG S ok. 12-14 GB
C-RAW ok. 10-12 GB
JPEG L ok. 5-5,5 GB

Średnio używana przeze mnie karta w aparacie ma 64 albo 128 GB, ale nie kupuję przecież stale nowych kart, tylko od lat kopiuję te moje zdjęcia na komputer, a karty formatuję.

Podobnie duże, aczkolwiek nie aż tak wielkie ilości danych w formie dokumentów wyprodukowałam przez lata pracy jako tłumacz, bloger oraz w różnych projektach, w tym moje dokumenty aplikacyjne, księgowe i wszystkie inne.

MÓJ ZBIÓR DANYCH I ZDJĘĆ (od 2016 r. do teraz)

Na ten moment mam zatem ok 78 GB dokumentów i ok. 1,51 TB danych graficznych (zdjęć i video). Dane uzupełnię jeszcze o starsze zdjęcia sprzed 2016 r.

*Jednostki: 1 Terabajt (TB) – 1000 Gigabajtów (GB)

ROZWIĄZANIE PŁATNE W ABONAMENCIE – CHMURA

Do niedawna ze względu na zachowanie dokumentów opłacałam nawet przestrzeń na dysku google 100 GB za około 10 PLN miesięcznie, to się przez kilka lat uzbierało, ale i tak przechowywałam tam tylko moje dokumenty. Przechowywanie wszystkich zdjęć w jednym miejscu gdzieś w obcej chmurze jest coraz bardziej ryzykowne.

Słyszałam niejeden raz, że ludzie potracili dostęp do swojego wieloletnietgo archiwum ze zdjęciami i video, na przykład na serwerach Apple, uznawanych za wyjątkowo bezpieczne.

Tak, są bezpłatne chmury, np. chmura Amazona, ale czy ktoś wie, co się dzieje z tymi wszystkimi danymi i gdzie one trafiają? Które modele LLM (czyli Large Language Model, w skrócie AI) będą się na nich uczyć i do czego zostaną użyte w różnych procesach? Nie bardzo mam chęć im w tym za darmo pomagać. A dzieje się to już od lat…

10 PLN to może nie jest to dużo jednorazowo, ale od dawna myślałam o własnym rozwiązaniu zamiast opłacaniu komuś miejsca w chmurze w dodatku nie wiedząc, gdzie i na jakim kontynencie te moje dokumenty tak naprawdę są przechowywane.

MOJE ROZWIĄZANIE – WYDATEK JEDNORAZOWY

Ale już za chwileczkę, a właściwie już na dniach nie będę musiała. A wszystko to dzięki temu, że nareszcie postawiłam sobie własny serwer z dużym archiwum, po pierwsze do zarządzania siecią, po drugie w tej samej obudowie stworzyłam też system do archiwizacji moich wszystkich danych: dokumentów i zdjęć.

Mogłam to zrobić na kilka sposobów, a najważniejsze, które rozważałam to NAS i RAID1.

Uzupełnienie dla zainteresowanych:

NAS (Network Attached Storage) to serwer plików podłączony do sieci domowej, do którego wszystkie urządzenia (komputer, laptop, telefon) mają dostęp jak do wspólnego dysku. Dane są przechowywane lokalnie, u Ciebie w domu, a nie w chmurze.

RAID 1 (mirroring) oznacza, że dyski pracują w parach i każdy plik zapisywany jest jednocześnie na dwóch dyskach jako identyczna kopia. Jeśli jeden dysk z pary się zepsuje, dane są nadal dostępne na drugim, a uszkodzony dysk można wymienić bez utraty plików.

NAS u mnie nie wypalił. Nowy od dużej pojemności kosztuje krocie. Miałam obiecany i dowieziony do mnie przez kumpla używany NAS. Niestety okazało się, że urządzenie uszkodziło się gdzieś po drodze.

Co zyskałam, to pożyczone na razie na czas nieokreślony trzy dyski o pojemności po 2 TB, a jeden 2 TB do pary musiałam już dokupić sama, używany – bo nowy dysk to też chwilowo koszt poza moim zasięgiem.

Jak działa RAID1 na moim serwerze?

Mój domowy serwer składa się z czterech dysków, po 2 TB każdy. Są one połączone w dwie pary, które w systemie widzę jako DyskIW.01 i DyskIW.02.

Podczas tworzenia archiwum mogłabym je nazwać dowolnie, na przykład KOTEK.01, KOTEK.02, żeby było weselej, albo Mozart i Ferenc, żeby uwzględnić imiona mojego kota i kota mojej córki. Ale dla lepszej orientacji ja swoje ponumerowałam i nazwałam jak informatyk senior.

Każda para dysków działa jak dwa zeszyty, w których ktoś zawsze pisze to samo jednocześnie. Kiedy zapisuję zdjęcie, video lub dokument na DyskIW.01, serwer automatycznie zapisuje je od razu na obu dyskach tej pary. Ja widzę tylko jeden folder i jedno zdjęcie, ale fizycznie istnieje ono w dwóch egzemplarzach: oryginał na jednym dysku i dokładna kopia na drugim.

Jakie plusy ma system RAID1?

Jeśli jeden z dysków się zepsuje, nic nie ginie. Wszystkie zdjęcia są nadal dostępne z drugiego dysku. Wystarczy wymienić uszkodzony dysk na nowy, a serwer sam przepisze na niego brakującą kopię.

Jakie są wady RAID1?

Ceną za to bezpieczeństwo jest pojemność tak utworzonego archiwum. Każda para posiada razem 4 TB, ale na moje pliki mogę wykorzystać tylko 2 TB, bo druga połowa jest zawsze zajęta przez kopię. W ten sposób na cały serwer mam więc 4 TB miejsca na zdjęcia i dokumenty, a nie 8 TB.

Metoda działania

Najpierw zapełniam dokumentami i starszymi zdjęciami DyskIW.01, a kiedy zrobię nowe zdjęcia, będę je zapisywać na DyskIW.02. Co ważne: obie pary są od siebie niezależne i każda chroni swoje dane osobno.

Gdzie jest haczyk?

System archiwizacji i backupu RAID 1 chroni przed awarią dysku, ale nie przed moją pomyłką. Jeśli sama usunę zdjęcie, zniknie ono jednocześnie z obu dysków. 

Stosuję więc wobec siebie zasadę ograniczonego zaufania i wszelkie operacje na tych dyskach archiwum przeprowadzam w asyście mojego Agenta AI, żeby on po mnie sprawdzał przynajmniej dwa razy każdą ważną operację, w szczególności kasowanie plików czy katalogów.

A takie ogólne zalecenie brzmi, żenajważniejsze zdjęcia warto mieć dodatkowo na osobnym dysku poza serwerem, o czym pomyślę, jak tylko dokończę tę archiwizację.

Jak było wcześniej?

Collage_Speicherplatten

Dyski zewnętrzne, duuuuużo dysków, a przedtem płyty CD i DVD

Archiwizowanie na płytach CD i DVD

Poprzednio przegrywałam raz na powiedzmy rok zdjęcia na płyty DVD, potem opisywałam. Wiadomo jednak, że te zapisy się starzeją, a dyski mogą ulec samoczynnie skasowaniu. A tymczasem Płyty nagrywane w domu (CD-R, DVD-R, DVD+R) są znacznie mniej trwałe, niż kiedyś obiecywano. Ich słabym punktem jest warstwa organicznego barwnika, w której laser nagrywarki „wypala” dane. Ten barwnik z czasem rozkłada się chemicznie, nawet jeśli płyta leży nieużywana w pudełku.

Orientacyjna trwałość

Rodzaj płyty Realna trwałość
Tanie płyty bez marki czasem już 2-5 lat
Dobre płyty markowe (np. Verbatim, Taiyo Yuden), dobrze przechowywane ok. 10-25 lat
Płyty wielokrotnego zapisu (CD-RW, DVD-RW) zwykle krócej niż jednokrotne
Płyty tłoczone fabrycznie (filmy, muzyka) kilkadziesiąt lat, bo nie mają barwnika
M-DISC (specjalne płyty archiwalne z warstwą nieorganiczną) producent podaje nawet kilkaset lat

Nawet nie sprawdzam, co jest obecnie z moim archiwum sprzed 10 lat…

Ostatnio robiłam kopie moich zdjęć na dyskach zewnętrznych.

Ale naprawdę duże dyski są dość drogie, więc to zawsze było jak prowadzenie się ślepego z kulawym, jakby gdzieś coś się wywaliło, czyli np. taki dysk z częścią zdjęć, albo laptop, uległby zniszczeniu, to także moje wszystkie dokumenty i przede wszystkim zdjęcia wyparowałyby bez śladu.

DECYZJA – ZROBIĘ PRAWDZIWE ARCHIWUM

Wreszcie po dogłębnym zrozumieniu, jak to zrobić, które pogłębiło się podczas mojego kursu IT postanowiłam, że zrobię sobie archiwum z przwdziwego zdarzenia.

Nie poszło mi tak szybko, jak zamierzałam, bo jednak najpierw musiałam skupić się na projekcie, prezentacji, i zdaniu egzaminu, więc dużo czasu mi zajęło dojście do tego etapu, na którym jestem dziś.

W trakcie wprowadzania tego projektu w życie głównie skupiłam się na dokupowaniu miesiąc w miesiąc kolejnych części i wreszcie ich zestawieniu w serwer z systemem RAID1.

JAK JEST DZIŚ?

Serwer czarny

Serwer czarny

Z początku zdecydowałam się więc wykorzystać starą obudowę typu tower (bo ją miałam za darmo, ona ma już chyba ze 20 lat) i zainstalować w niej wszystko. Sserwer chodzi na systemie ZIMA OS (to system operacyjny dla serwerów, tak jak Windows 11 jest systemem dla komputerów osobistych) oraz wbudowany jest tam też mój RAID1.

NIESTETY SERWER JEST ZA GŁOŚNY

Na koniec okazało się, że w tej konfiguracji mimo wybrania cichych wentylatorów, urządzenie robi zbyt duży hałas, jednostajny szum, nie mam miernika decybeli, ale jest zbyt głośny jak na pomieszczenie, w którym się mieszka. A ja niestety nie mam w tym mieszkaniu oddzielnego pokoju na biuro ani na serwerownię.

Wytrzymałam z szumem kilkanaście dni, poprosiłam o konsultację kumpla, który mi pr4aktycznie składał ten serwer, i po naszych rozmowach i reaserchu zdecydowałam, że jednak muszę dokupić nową obudowę i jeden dodatkowy wentylator. To powinno zakończyć problem. Dzięki temu serwer nadal będzie mógł stać u mnie w pokoju dziennym pod biurkiem, nie hałasując już tak mocno. Całe wnętrze serwera przejmę do nowej obudowy, więc niewiele poza tym się zmieni i nie muszę wydawać aż tak dużo, aczkolwiek rozkładam te wydatki w czasie.

AKCJA ARCHIWIZACJA TRWA

Już teraz jednak mogłam przeprowadzić operacje kopiowania dokumentów i zdjęć do archiwum (około dwa dni w całości), bo całe wnętrzności serwera trafią potem do nowej obudowy i nic nie powinno ulec zniszczeniu.

Oczywiście do chwili zakończenia tej operacji nie będę ryzykować kasowaniem żadnych zdjęć z laptopa czy z drugiego komputera MINI, gdzie oczywiście jeszcze zachowuję ich kopie.

Mogę jednak powiedzieć, że już dziś mam najważniejszą część zdjęć w bezpiecznym archiwum z backupem, a resztę dokończę dziś po południu. I przyznam, że nareszcie odetchnęłam z ulgą, bo groźna utraty zdjęć pojawiała się w moich najgorszych koszmarach już od dość dawna, szczególnie kiedy ostatnio przed egzaminem popsuły mi się w domu wszystkie komputery.

Ciąg dalszy: PIELĘGNOWANIE  ARCHIWUM

Jasne, że teraz trzeba pamiętać o pielęgnowaniu czyli systematycznym uzupełnianiu archiwum, to jest dodawaniu do niego na bieżąco najnowszych zdjęć. Ale w tym wypadku wystarczy to robić tak jak zawsze, dodawanie nowych zdjęć i dokumentów do istniejącego archiwum to już pestka w porównaniu z wykonaniem archiwum z całej swojej historii. A ja dodatkowo zamierzam to zautomatyzować, bo to też jest dość łatwe do zrobienia przy pomocy istniejących programów.

Na k0niec mam trzy pytania:

1. Czy dobrze Ci się czytało ten tekst i czy dowiedziałeś się z niego nowych rzeczy?

2. A jak tam Twoje archiwum zdjęć i dokumentów?

3. Może potrzebujesz pomocy w jego stworzeniu i organizacji?

Abonnieren
Benachrichtigen bei
guest
0 Kommentare
0
Deine Meinung würde uns sehr interessieren. Bitte kommentiere.x