Ostatnio dopadają mnie różne nieprzyjemne i pochłaniające czas i energię sprawy, w tym urzędowe. Każdą z nich pojedynczo da się załatwić, kiedty jednak napadnie cię rój insektów, zaczynasz się opędzać od nich nerwowo i najczęściej starasz się uciec gdzie pieprz rośnie.
W dodatku im jestem starsza, tym dogłębniej rozumiem jedno z podstawowych praw: nikt cię nie uratuje, to twoje zadanie.
I tak przez ostatnie miesiące stoję czy chodzę i odganiam się od tych insektów, a to rękami, a to rakietkami, czym popadnie. A chwilami po prostu uciekam. Albo odwracam się i udaję, że ich nie widzę, niczym trzyletnia ja, chowająca się za drzewem w zabawie w chowanego, przekonana, że jej nie widać.
Taktyka działa … czasami, bo daje mi wytchnienie, ale żadna ze spraw jakoś się nie chce magicznie sama rozwiązać. W niektórych na szczęście wystarczył jeden mail czy pismo, w innych telefon i mail i sprawa została rozwiązana. Ale w innych dochodzi już do sytuacji, że nie mam wyjścia i wreszcie się za nie zabieram i wtedy najczęściej jestem bardzo skuteczna. Ale przyznaję, że nie podnosi to jakości życia. O nie.
Myślałam w tym kontekście o blogu. Po co ja w ogóle jeszcze trzymam to swoje miejsce w sieci, oprócz sentymentu oczywiście. Bo zajrzałam i znów widzę, że minęły trzy miesiące od ostatniego wpisu.
Znacie mnie już trochę i wiecie, że nie lubię pisać o problemach i sprawach nierozwiązanych, bo znacznie lepiej jest donosić o tych dokonanych i załatwionych. Tym bardziej, że nikt mi tutaj nie pomoże w ich rozwiązaniu. W trudnych sprawach zwracam się do instytucji czy ludzi, którzy mogą i potrafią pomóc.
Poza tym tyle teraz nieszczęścia na świecie: coraz gorzej wygląda perspektywa przeżycia całego życia bez wojny, bo światowi przywódcy obecnie to jakiś gruby żart i naprawdę nie mam pojęcia, co jeszcze będzie mi dane przeżyć oprócz pandemii, zawirowań zawodowych, wojen tuż za granicą, wojen na bliskim wschodzie, kolejnego coraz potężniejszego kryzysu na runku, w tym na rynku pracy.
W tym miejscu mówię STOP tym przemyśleniom, bo jedyne, nad czym mamy kontrolę we własnym życiu to własne myśli, także emocje da się w dużej mierze wyregulować.
A skoro już jesteśmy przy emocjach, to właśnie mechanizmom regulacji emocji poświęcam w ostatnim czasie mój wolny czas i zdobywam wiedzę w tym zakresie.
Poza tym nadal zachwycam się zimą i wiosną, robię dalej setki tysięcy zdjęć, kiedy tylko widzę MOMENT, a do tego odkryłam po latach coś, do czego od zawsze chciałam wrócić i nareszcie od roku się tym zajmuję.
Co to jest?
Taniec
W tej chwili to taniec towarzyski, który uwielbiam, a uczyłam się dosłownie przez jakiś miesiąc lub dwa w szkole średniej. Wiele razy potem tańczyłam na podstawie podstawowych wyuczonych kroków, ale nie doszłam jakoś do tego, żeby kontynuować tę pasję. Aż podczas ostatnich praktyk zawodowych ktoś powiedział słowo: zatańczysz, ja powiedziałam: wchodzę w to i tak się zaczęło. Nauka tańca to jedna z niewielu rzeczy, które przychodzą mi z lekkością i łatwością. Chociaż im dalej w to wchodzę, tym bardziej widzę, jak daleko mi do tych, co tańczą na turniejach. Pewnie tam to już nie dotrę, ale nie szkodzi. Sam taniec, ruch, zabawa ciałem i radość z tych wszystkich pozytywnych wibracji są dostateczną nagrodą. W dodatku ciało wchodzi w stan nadzwyczajnego szczęścia, który utrzymuje się godzinami, dniami …. To mnie teraz najbardziej uszczęśliwia.
Tańczę co najmniej 2 do 4-5 razy w tygodniu w Bremie, bo tam znalazłam najlepszą szkołę tańca. W dodatku taką, gdzie można było zacząć tańczyć bez partnera. W międzyczasie już znalazłam – jednego, potem kolejnego partnera do tańca, i mogę też doskonalić taniec w parach. I choć nie zawsze się udaje pójść na wspólne zajęcia, to ważne, że robię postępy. Są też kursy, na które mogę chodzić sama, w tym moja ukochana salsa :). Mam z nich mało zdjęć, bo kiedy staję na parkiecie, to przecież nie będę się jednocześnie filmować, a filmy z naszych kursów są przeznaczone tylko dla uczestników. Może kiedyś uda mi się coś nagrać… Ale to nie jest mój cel w tej chwili. Teraz zbieram na kolejną parę butów, w tej chwili tańczę w takich sportowych, po roku uznałam, że warto spróbować w butach na obcasach i to będzie mój zakup na moje najbliższe urodziny.
Jeśli więc znów miałabym zniknąć na kolejne tygodnie czy miesiące, to szukajcie mnie na zajęciach tanecznych. Póki co w Bremie, ale teraz wiem, że gdziekolwiek jeszcze będę mieszkać czy pracować, zabiorę taniec ze sobą 🙂

IW taniec_01_2026

IW taniec_03_2026

IW taniec 11.2025
To kilka zdjęć, które udało mi się zrobić jako selfie na sali tanecznej albo przed nią 🙂

„(…) dopadają mnie sprawy urzędowe. Kiedy jednak napadnie cię rój insektów, zaczynasz się opędzać od nich nerwowo (…)” To porównanie jest niezmiernie trafne. Biurokracja potrafi działać dokładnie jak rój natrętnych owadów — człowiek próbuje załatwić jedną sprawę, a zaraz pojawiają się kolejne formularze, wymagania i przeszkody. Czasem można odnieść wrażenie, że ich profesjonalnym obowiązkiem i zadaniem jest maksymalnie utrudnić życie petentowi, żeby na długo zapamiętał, kto tu rządzi. „Po co ja w ogóle jeszcze trzymam to swoje miejsce w sieci.” Wiem, że wiele blogów — kiedyś prężnych, interesujących i regularnie prowadzonych — nagle zamilkło, często bez żadnego wyjaśnienia. Powodów może… Dowiedz się więcej »
„Czasem można odnieść wrażenie, że ich profesjonalnym obowiązkiem i zadaniem jest maksymalnie utrudnić życie petentowi, żeby na długo zapamiętał, kto tu rządzi.” – Nie mogę się nie zgodzić, takie sprawy działają też na mnie (i pewnie nie tylko na mnie) ogromnie przygnębiająco. Bo najpierw dostaję na biurko sprawę, w której muszę udowodnić, że nie jestem wielbłądem, muszę temu poświęcić czas i energię, a potem na koniec brak mi czasu i energii na sprawy naprawdę ważne w moim życiu. Ale tego mimo wszystko też ktoś ode mnie wymaga. „A przecież wpis raz na kilka tygodni, a nawet kilka razy w roku,… Dowiedz się więcej »
Witam Cię i z radością tu zaglądam. Wyglądasz piękne i od razu widać, że taniec i mechanizmy regulowania emocji Ci służą. Dobra zmiana zawsze zaczyna się od siebie samego.
Podziwiam I czuję się zainspirowana.
Zdrowych i wesołych Świąt!🤗🫶
Witaj Kochana,
ja też się cieszę z twoich odwiedzin, jesteś dziś drugim gościem, a raczej gościnią 🙂
Bardzo dziękuję za komplementy, które odzwierciedlają mój obecny stan, taniec i nauka o emocjach faktycznie bardzo mi pomogły w trudniejszych momentach, których było niemało w ostatnim czasie.
„Dobra zmiana zawsze zaczyna się od siebie samego.” – I to jest powiedziane w punkt, tym bardziej, że niekogo oprócz siebie samego nie można zmienić. A nawet siebie jest trudno.
Cieszę się zawsze, kiedy jestem inspiracją, dziękuję za miłe słowa i przesyłam uściski i pozdrowienia :))))
Iw, coby cie nie dopadło, to ci służy w kwestii wyglądu :-)))
taniec to również moja miłość ale nie towarzyski. Wszystkiego dobrego, pięknej wiosny i odpoczynku oraz tańcz, tańcz, tylko taniec nas uratuje. jak powiedziała Pina.
Wracasz do kraju tutejszego?
Dziękuję Kochana, akurat o zdrowie dbam od zawsze, co pewnie po części przekłada się też na wygląd, więc traktuję to jako miły efekt uboczny :))) Ja kocham i pozdiwiam wszelkie rodzaje tańca, ale sama dla siebie zgłębiam akurat teraz towarzyski, bo w ostatnich latach moje życie socjalne było trochę zbyt ograniczone, a poza tym to tego tańca się uczyłam przed laty, więc to tu mnie ciągnie. Ale kto wie, dokąd mnie ta taneczna miłość zaprowadzi… Bo wszystko jest możliwe. Tańczę więc z wielką radością i w tej chwili to mój najlepszy dopalacz! :))) Decyzje dotyczące miejsca do życia podejmuje się… Dowiedz się więcej »
Cieszę się, że bywasz tu od czasu do czasu. Zerkam na Instagramie, ale to inna forma, pisanie dłuższych tekstów inaczej układa świat. Pamiętam, że uczyłaś się czegoś nowego i pomyślałam, że po prostu pochłania Cię to w taki sposób, że nie ma już czasu na nic. Mechanizmy regulacji emocji … też wykorzystuję, są mi ostatnio bardzo potrzebne 🙂
Też mi miło, że zajrzałaś Świechno 🙂 Zamierzam wprowadzić też dłuższe formy wypowiedzi na Instagramie, ale publikuję najczęściej z komórki, gdzie trudniej się pisze dłuższe formy, więc do tej zmiany jeszcze się przygotowuję. A że nie mam czasu na nic to moje drugie imię od jakichś 3/4 lat :). Wybieram te zakresy mojego życia, o których chcę mówić i chętnie piszę. I które coś nowego wnoszą, być może i do życia moich czytelników. A co do emocji, to dziwne, że w zasadzie dopiero teraz się tym zajmujemy, a dobrze, że już się tym zajmujemy, bo jak widać lecieliśmy na autopilocie… Dowiedz się więcej »
Och, taniec to odskocznia i relaks, fajne hobby i rozruch całego ciała, super sprawa!
Nie można żyć tylko złymi wieściami ze świata i sprawami urzędowymi.
Kibicuję Ci bardzo 🙂
Zgadza się Jotko, dlatego od zawsze szukam sobie czegoś, czego można się chwycić dla równowagi.:) I nie wykluczam, że to nie jest ostatnia taka rzecz 🙂
Bardzo mi miło dzięki takim wiadomościom i dziękuję za kibicowanie! 🙂
to, że nie blogowałaś ileś tam czasu jakoś mnie nie wzruszyło, bo każdy może blogować ile chce, robić sobie przerwy jakie tylko chce, nawet niekończące się… ale pewnych obaw, że coś u Ciebie poważnie nie tak /aczkolwiek niekoniecznie słusznych/ nabrałem, gdy… sorry… ani tu, ani na innym forum blogowym Ci tego nie napiszę…
p.jzns 🙂
Każda tego typu myśl opowiada coś o tym, kto sobie coś myśli, a rzadko o przedmiocie przemyśleń, toteż może zastanów się, co u Ciebie 🙂
U mnie jak wyżej. Zawsze może być lepiej, ale i tak jest nieźle 🙂
Pozdrowienia i serdeczności!!!
aha… nie wiem czemu, ale jak tak… to tak…
Mimo wszystko, dobrze Cię tu zobaczyć, choćby i raz na kilka miesięcy. Choć wolałbym częściej. Proszę, nie opuszczaj tego miejsca.
A po co ludzie wymyślili taniec, nigdy nie zrozumiem!
Mnie też miło wracać tutaj, to jakby powrót do źródeł, do ludzi, którzy odwiedzają mnie przez lata i za którymi często mi tęskno, mimo że znam Was tylko z internetów 🙂
Chciałabym jednak pisać o czymś, co nada temu jakiś sens, chociaż czy cokolwiek w ogóle ma sens, jak widzisz mam pełno ogólnych przemyśleń na tematy bliogowania również.
Taniec wymyślili dla mnie, a nalewki dla Ciebie 😀
Pozdrowienia!!!
No proszę, jaka laska na zdjęciach – widać, że taniec Ci służy. Pozdrawiam 🙂
Dzięki Annette 🙂 I duchowi i ciału służy, potwierdzam! :)))