Jak się okazało, kiedy świat chce ci pokazać fucka, najlepiej zrobi to korzystając z urzędów. Już niemieckie urzędy przeciągnęły mnie przez czyściec w ostatnich miesiącach, a teraz to. No dobrze, może opowiem trochę o tym, co się dzieje, kiedy chcesz przerejestrować auto z polskich na niemieckie numery.
Samochód mam ten sam i nim nadal jeżdżę. I nadal jest na polskich numerach, oraz ubezpieczony w PL, bo do tej pory jakoś mi to niespecjalnie przeszkadzało, w dodatku o wiele lepiej sprawdzają się w Polsce sprawy serwisowe i ubezpieczeniowe. Poza tym bywam tam co najmniej 3 – 4 razy do roku, chociażby żeby spotkać się z Mamą lub przyjaciółmi.
Jednak po ostatniej kontroli niemieckiego Cła tuż pod domem, po wyczerpującej podróży o 1:30 w nocy i po przyznaniu mi kary w postaci naliczonego w pełni podatku drogowego za kilka ostatnich lat (wszystkie lata zameldowania w DE), podczas gdy poprzedni urzędnicy zapewniali mnie, że jeżdżąc po obu krajach nie muszę płacić tego podatku całorocznie, zdecydowałam się przerejestrować samochód.
Takie sprawy są zawsze związane z kosztami i to niemałymi, zatem najpierw wzięłam się za sprawdzenie, ile mnie będzie kosztowało ubezpieczenie na podobnych warunkach, które miałam w PL, tyle że tym razem w Niemczech (bo polisy ubezpieczeniowe i przepisy jednak się różnią w obu krajach).
Już na początku okazało się, że istnieją wstępne opłaty wyższe, niż w kraju rodzimym. Samo badanie techniczne, dopuszczające pojazd do ruchu na drogach niemieckich, w przypadku pierwszej rejestracji w Niemczech to koszt ok 250,00 EUR, w tym samo badanie ok. 160, a tzw. Dopuszczenie to koszt dodatkowo ok. 100 EUR. Dokładnie mi nie podali, co już w moich oczach obniża koszt takiej usługi. W Polsce dowiadujemy się o takich opłatach dokładnie z góry.
Dla porównania w Polsce badanie techniczne kosztuje 100,00 PLN.
No dobrze, badanie TÜV, czyli to za 160 obowiązuje potem na dwa lata. I tak koszt bardzo wysoki, ale cena mojego spokoju też jest wysoka, więc dajmy na to, że w to wchodzę.
Kolejna sprawa to ubezpieczenie auta. I tu się zaczęło. W jednym z Towarzystw Ubezpieczeniowych rozpoczęłam już nawet procedurę, podałam moje wszystkie dokumenty, przebieg ubezpieczeń za ostatnie kilka lat (bo taki dostałam od ostatniej instytucji) i okazało się, że to wszystko za mało. Opisywanie całego tego bałaganu z ubezpieczeniami przerasta moje nerwy przede wszystkim, ale i waszą cierpliwość. Dość powiedzieć, że TU wymagają tutaj najlepiej zaświadczenia o przbiegu ubezpieczeń od waszego urodzenia, a w każdym razie od pierwszego samochodu. I że od sierpnia 2025 istnieje nawet wymagany dokument CHS, który rzekomo jest zobowiązany wydać każdy ubezpieczyciel w UE, ale mnie go nikt wydać nie chciał.
Siedzę więc od paru dni i wydzwaniam po wszystkich infoliniach w Polsce, doładowując mój polski numer, żeby to dziadowstwo załatwić. W każdym z towarzystw ubezpieczeniowych procedura załatwiania takiego zaświadczenia jest inna. Ale w każdym zajmuje kilka dni. A ja powoli tracę cierpliwość. Dziś utknęłam na kolejnym zaświadczeniu, z Warty. Od nich nawet dostałam jakiś dokument, ale w formacie spakowanym .zip. A do rozpakowania potrzebne jest hasło. Na infolinii pracownica była tym faktem bardzo zaskoczona i nie była w stanie mi pomóc. Na razie odłożyłam sprawę, bo mi się kasa na karcie PRE-PAID skończyła.
Zobaczymy, co będzie jak i czy w ogóle mi te wszystkie zaświadczenia spłyną.
A tak przy okazji wczoraj od jednego z najpopularniejszych ubezpieczycieli tutaj usłyszałam, że jemu to się mojego ubezpieczenia załatwiać nie opłaca… A to są kwoty na kilka ładnych tysięcy. Więc ja już nie wiem, może w niewłaściwej branży się kształciłam, może do ubezpieczeń trzeba było iść, gdzie się z łóżka za kilka tysi dopiero opłaca wstać, pewnie mają tam taką tabelkę, od 8 tysi robimy. Poniżej odsyłamy z hichotem do konkurencji, niech się chłopcy i dziewczęta tam pomęczą.
Weźmy pod uwagę, że spraw rejestracji w urzędzie nawet jeszcze nie zaczęłam, a tam też będzie parę opłat, do tego opłaty za trzy tablice, bo mam też bagażnik na rower.
Tak więc na takim jestem etapie, informuję ponadto że żyję i pracuję nad nowym kanałem na IG i wracam na mój podcast, gdzie zamierzam się zająć emocjami, sprawami relacji i granic. I to wszystko będzie oczywiście też relacjonowane tutaj na blogu.
Oczywiście, jeśli wcześniej nie padnę na zawał od tych spraw komunikacyjnych.
Jedyne, co mi ratuje moje pozytywne nastawienie to mój taniec, ale miałam kilka dni przerwy, bo się mój partner do tańca przeziębił.
Nowy kanał na IG @harmonijna_iw
Już wkrótce będzie tam więcej rzeczy.
Na razie pierwsze dwa wpisy. 🙂
Zapraszam

Och, Iwonko, zawrotu głowy dostałam od tych wszystkich zawiłości, to naprawdę nerwicy można się nabawić! Z tego, co słyszę, to najlepiej „robić” w ubezpieczeniach i szkoleniach…masakra!
Najważniejsze, że żyjesz i zdrowie dopisuje, resztę ogarniesz, trzymam kciuki!
No sama widzisz, ja się próbuję nie pogubić i mimo wszystko nadal załatwiam. Ale co mnie to kosztuje, to tylko ja wiem.
Żyję i to nieźle, zdrowo dość nawet, staram się medytować w ruchu, żeby mnie te wszystkie sprawy nie w….y do imentu 🙂
Dziś idę na taneczny bal zimowy w Bremie, więc i to idzie dobrze.
Uściski, miło, że jesteś :)))
Zatkało mnie, bo gdy tu przyjechaliśmy to od razu wiedzieliśmy, że samochód musimy przerejestrować w ciągu miesiąca. Badanie techniczne przeszło bezboleśnie, rejestracja pochłonęła w urzędzie niemal 3 godziny bo jak zawsze brak rąk do pracy i strasznie długo czekaliśmy w kolejce, choć przyszliśmy o wyznaczonej godzinie.Ubezpieczenie też nie sprawiło kłopotu. M.zrobiła rekonesans wśród znajomych i oni nam polecili gdzie i jak się I je ono! ubezpieczyć. No a teraz to już mnie samochód nie obchodzi, córka go przerejestrowała na siebie po śmierci mego męża. I teraz ona ma problem z szukaniem miejsca do zaparkowania a nie ja.
Anabell, ja wiem, że u Ciebie zawsze wszystko przebiega wzorowo i pod linijkę, u mojej córki też wszystko poszło o wiele łatwiej.
Może to ja skupiam jakiś rodzaj energii, że musi się najpierw popieprzyć, żeby się polepszyło, nie wiem 🙂 Mam nadzieję, że jednak wszystko po kolei załatwię. 🙂
Mnie jeszcze samochód obchodzi, więc te wszystkie sprawy załatwiam sama.
Jakoś żadne z moich znajomtych nie poleciło mi niczego dobrego, jak widać. Dopiero teraz planowane spotkanie jest polecone przez moją sąsiadkę i przyjaciółkę. Może tym razem będzie więc lepszy przebieg całej sprawy.
A miejsca do zaparkowania zawsze jakoś znajduję/
Uściski!!!
Pracuję w niemieckiej korporacji, więc wiem mniej więcej, ile spraw w różnych systemach trzeba załatwić, zanim zrobi się nawet najmniejsze COKOLWIEK. I wiem już, dlaczego w tej firmie nikt nie chce ulepszać wyrobów – bo każda, najmniejsza nawet zmiana w systemie (jakieś 2 miesiące roboty, żeby zmniejszyć fazkę na jakiejś śrubce o 0,5 mm) generuje jakieś 10 000 Euro kosztów. Tyle tego wszystkiego jest! Fizycznie zmiana polega na tym, że tokarz odkręci jeden zacisk, przesunie nóż tokarski o 0,5 mm, po czym dokręci zacisk – jakieś 25 sekund i to pod warunkiem, że tokarz jest naprawdę powolny. Jeśli to nie… Dowiedz się więcej »
Niestety w dużych firmach to jest właśnie takie niepotrzebnie skomplikowane, dlatego ta gospodarka przestała się moim zdaniem rozwijać, w każdym razie tempo jest mocno hamowane tymi wszystkimi przepisami i są one mega ograniczające.
A te koszty, o których piszesz, są związane głównie z pracami biurowymi i rejestracyjnymi, konkretna praca to absolutnie niewielki ułamek kosztów.
W sprawach urzędowych chyba chodzi o to, żebyś dokładnie POCZUŁ, że coś zrobiłeś i ODCZUŁ, że było warto, skoro tyle kosztowało :DDDD
przyznam, że temat mi dość obcy, tym bardziej, że nasze auta nie są żadne na mnie, więc mam pewien komfort, bo może mnie nic nie obchodzić… za to zabawnie mam z zameldowaniem… od bardzo wielu lat byłem zameldowany w jednym miejscu i miało się to nijak to moich licznych miejsc zamieszkania… ale sprzedając dom w Warszawie, aby kupić obecny na Przedgórzu Sudeckim musiałem się wymeldować, żeby dostać pieniądze od nabywcy i domknąć cały temat… teraz mieszkam tu ponad cztery lata i nie jestem zameldowany… bo podobno nie ma takiego wymogu… ale ponad dwa lata temu rejestrując się do wyborów dowiedziałem… Dowiedz się więcej »
A to ciekawe, nie wiedziałam, że można tak żyć bez stałego zameldowania. W Niemczech to raczej niemożliwe, masz na to miesiąc, jak nie, to dostajesz pismo z urzędu z ponagleniem, bo od tego zależy między innymi pobór podatku RTV, czyli radiowo-telefonicznego. Poza tym niemieckie urzędy uwielbiają pocztę. I wszystko musi być wysyłane pocztą, a jak ma być skoro, nie masz adresu zameldowania :). Z tymi samochodami to się faktycznie nieźle urządziłeś :))) Ja mam dwa miejsca zameldowania, ale to pikuś. Od ostatnich wyborów próbuję się skutecznie zalogować do mObywatela, bezskutecznie. Już pisałam tam maile, nie da rady, ciągle coś nie… Dowiedz się więcej »
zaintrygowały mnie Twoje trudności z mObywatelem, nawet nie mam pomysłu, na jakiego rodzaju przeszkody mogłabyś się natknąć… u mnie wszystko jest jakoś gładko: ZUS, IKP, Profil Zaufany, ten ostatni akurat mam przez bank i wydaje się być kluczowy w tym wszystkim… a z adresami jest tu tak, że wszędzie /tam, gdzie jest wymóg/ podaje się dwa: jeden zamieszkania, drugi do korespondencji /mogą być identyczne/ i to jest na gębę, co napiszesz, to tak jest… inna sprawa, że jak swego czasu ogarniałem ten Profil Zaufany to trwało trochę czasu, logowania, potwierdzenia kodu przez telefon, było tego mnóstwo…
U mnie po raz pierwszy pojawiły się problemy przy ostatnich wyborach, a też myślałam, że wszystko pójdzie gładko. Myślałam, że łącza były przeciążone w związku z wyborami, ale to nie to. J Niestety od tego czasu problem nie został rozwiązany. Wielokrotnie deinstalowałam i ponownie instalowałam apkę itd. Jakbym znów była w Polsce na kilka dni, to może spróbuję tam gdzieś bezpośrednio w urzędzie zapytać, aczkolwiek to mi wygląda na problem z softwarem, bo pojawia się już podczas logowania. Mam tutaj na miejscu taki sam problem z jeszcze jedną apką, to sklepu z rzeczami dla zwierzaków, no nie mogę się zarejestrować,… Dowiedz się więcej »
dla zwierzaków mam tylko konto w Kakadu, zresztą najdroższa sieć mimo rabatu 5 procent, dość przypadkiem się tam zarejestrowałem i właściwie nic tam nie kupuję, zaś druga to Zooplus, tam kupuję całą karmę dla kotów i ona właściwie jest niemiecka, z Niemiec przyjeżdżały kiedyś pierwsze moje zamówienia… za to wracając do aut, to pięć lat temu potrzebowałem świadectwo zgonu w związku ze śmiercią Mamy, miałem papier ze szpitala i pojechałem do Urzędu Dzielnicy Ursynów… to była jeszcze pandemia… najpierw się przeraziłem, bo pod budynkiem stała koszmarna kolejka, po prostu monstrualny tłum… ale podszedłem do ochroniarza i od razu mnie wpuścił,… Dowiedz się więcej »
W Polsce od wielu lat załatwiam większość spraw w moim miejscowym Urzędzie Gminy & Dzielnicy bezproblemowo.
Są numerki i duża sala do oczekiwania, pracownicy i pracownice niezwykle uprzejmi i pomocni, nie mam pytań naprawdę.
A te dwie apki, ta od sklepu niemieckiego fressnapf i od polskiego mObyw to wyjątek, wszystko inne mi śmiga równo.
Może kiedyś uda mi się rozwiązać te problemy 🙂
Na razie skoro mogę je ominąć, jestem happy :)))
„bo od tego zależy między innymi pobór podatku RTV, czyli radiowo-telefonicznego.” Zaciekawiło mnie to. W Kanadzie czegoś takiego nie ma. Wiem, że jest w Polsce. Wiele razy pytałem się, czy jeżeli nie posiadasz telewizora, też musisz to płacić? A jeżeli mam radio i słucham jedynie stacji zagranicznych? Ja od ponad 20 lat NIE ogląda TV. Przedtem posiadałem stary telewizor kineskopowy, 5 lat temu kupiłem HD, ale NIGDY nie oglądam wiadomości ani programów telewizyjnych–używam go do oglądanie filmów (Tubi, YouTube) lub DVD. Czy nadal musiałbym płacić za coś, z czego nie korzystam? To nie chodzi o pieniądze, ale cholernie nie lubię,… Dowiedz się więcej »
te polskie opłaty RTV to jest w sumie jakiś archaizm z czasów PRL… opłaty są groszowe lub żadne, np. emeryci są zwolnieni, nikt tego nie pilnuje, nie egzekwuje, nikt nie kontroluje i raz na jakiś czas w Sejmie powstaje pomysł, żeby to zlikwidować, tylko zawsze ginie w natłoku innych spraw, tak więc kompletnie nie ma sensu zawracać sobie tym głowy…
Dziękuję za wyjaśnienie! Nie tak jeszcze dawno w Toronto trzeba było rejestrować psy i wnosić za nie opłaty, chodzili inspektorzy i nieraz sprawdzali. Wreszcie jakiś normalny radny obliczył, że koszty „psich” inspektorów i całej biurokracji pobierania opłat/wydawania rejestracji przewyższa o wiele uzyskane wpływy–i postanowiono to znieść.
polskie przepisy dotyczące zwierzaków /innych, niż człowiek/ nie są do końca jasne, w niektórych kwestiach nie ma żadnych centralnych regulacji, tylko lokalne, wojewódzkie, zwłaszcza w przypadku zwierząt domowych, tych niegospodarczych…co do psów, to pomijając hodowle psów rasowych, gdzie są osobne przepisy, to psy nie są rejestrowane, jest jedynie powszechny obowiązek szczepień przeciwko wściekliźnie, wtedy jest pobierana opłata, w której może być zawarty ewentualny podatek, ustalany już właśnie lokalnie, gdzieniegdzie wcale go nie ma… świadectw szczepienia nikt nie sprawdza, istotne są tylko w sytuacjach pogryzienia przez psa, wtedy poszkodowany ma prawo takiego żądać od opiekuna /właściciela/, ale jak się orientuję, to… Dowiedz się więcej »
p.s. przy szczepieniu psa przeciw wściekliźnie w opłacie zawarte jest rzecz jasna honorarium dla weta i koszt samej szczepionki, ale czasami władze gminy organizują akcje bezpłatnych szczepień, wtedy to one je refundują, opłacają wykonawcę…
O tych opłatach za obowiązkowe szczepienie przeciw wściekliźnie i obowiązku jego posiadania, które płacisz wetowi przy wykonaniu tej usłui wiedziałam i z tego, co wiem w Polsce jest to jedyna opłata dotycząca psów.
W Niemczech istnieje niemały podatek na psy, w tym odpowiednio wyższy na rasy tzw. groźne. Moja sąsiadka opłaca go regularnie, ja w pierwszym roku po przyjeździe już nie pamiętam, czy płaciłam a potem mój Piesio niestety odszedł. Ale gdybym wzięła pieska, to już na pewno musiałabym opłatę ponieść, dobrze jest też ubezpieczyć, bo niektóre koszty leczenia są niezmiernie wysokie.
W DE te opłaty abonament RTV nie są takie groszowe, za to są o wiele lepiej ściągalne, bo żądanie płatności następuje praktycznie razem z zameldowaniem się pod nowym adresem. Nie możesz nie opłacić, bo musisz się zgodzić na ściąganie z konta…
Mam teraz jeszcze problem, bo zrezygnowałam z jednej usługi we wrześniu, a właśnie dostałam kolejną fakturę za listopad i zanim NIE zapłacę, muszę sprawdzić, czy to nie pomyłka, albo może faktura zamykająca…
Moja znajoma przez 7+ lat jeździła w Kanadzie samochodem zarejestrowanym w USA, chociaż wolno tylko 6 miesięcy. Jakoś nie miała z tego powodu problemów. Ale ona nigdy nie lubi się stosować do przepisów. Zarejestrowanie nie jest zbyt uciążliwe, najważniejsza sprawa to udowodnienie, iż samochód spełnia wszystkie wymogi techniczne w Kanadzie (zazwyczaj spełnia). Dopiero gdy kupiła nowy, to już zarejestrowała w Kanadzie, a stary poszedł na złom—dealer miał go kupić za $500, ale jak się dowiedział, że jest na papierach USA, odmówił. Nie bardzo rozumiem, że płacisz za „bagażnik na rower”? Jak on wygląda? Tu się płaci dodatkowo za „trailer” (ciągniony,… Dowiedz się więcej »
Jak widać systemy w różnych krajach potrafią być zupełnie inne, podobnie jak w Niemczech jest najmniejsza forma działalności gospodarczej, do pewnej kwoty nie wymagająca od freelancera żadnej rejestracji. Mimo to jest to działalność, wystawia się faktury, tyle że bez odpowiednika VAT. Ale też był problem z rozliczeniami z niektórymi firmami w PL 🙂 Bagażnik rowerowy doczepiany do mojego samochodu na haku holowniczym, który też nie jest na stałe, tylko jako element ruchomy, który mogę zamontować, ale nie muszę. Zaniedbano to podczas pierwszej rejestracji samochodu, więc kiedy zrobiłam ostatnią wpłatę leasingową, musiałam dorejestrować ten bagażnik, żeby był wpisany do dokumentów samochodu.… Dowiedz się więcej »
Mówiąc o działalności gospodarczej: paręnaście lat temu potrzebowałem zrobić po polsku „editing” kilkunastu stron. Znalazłem firmę w Polsce i tylko prosiłem o wydanie rachunku. Facet zaczął mi pisać, że one jeszcze nie może tego rachunku wydać (chodziło mi o proste zaświadczenie, że wykonał następującą pracę i pobrał należność), że on nie ma jakiegoś numeru—i musiałem znaleźć kogoś innego. W Kanadzie w tym momencie mogę zacząć działalność biznesową—bez żadnej rejestracji! Generalnie nie potrzeba się rejestrować na numer GST (wasz VAT) do $30,000 rocznych obrotów. Najważniejsze to jest rozliczenie z Urzędem Fiskalnym. Ja działałem bez żadnej rejestracji (oprócz na numer GST, aby… Dowiedz się więcej »
W przypadju tłumaczeń przysięgłych dla urzędu raczej wymagane jest tłumaczenie przysięgłe wykonane przez kogoś innego, niż osoba zainteresowana, miałeś szczęście, jeśli urzędnik dopuścił twoje. 🙂
Tutaj ubezpieczenia są też chore, jeśli chodzi o składki.
Jeszcze sprawdzam i czekam aż spłyną mi zaświadczenia o ubezpieczeniach z ubiegłych lat z różnych agencji ubezpieczeń, ale może się okazać, że to wszystko nie jest warte świeczki.
Mój bagażnik to solidniejsza konstrukcja, przyczepiona do haka holowniczego, z własnymi światłami, zasłaniająca numer rej, dlatego pewnie wymagane jest wpisanie jej do dokumentów rejestracyjnych samochodu. 🙂
Ponad 30 lat temu potrzebowałem przetłumaczyć krótki dokument na polski. Zrobiłem to samemu i tak sprytnie go podpisałem, że właściwie trudno było się zorientować, że to ja tłumaczyłem. Wówczas pieczątki żadnej nie posiadałem. Poszedłem do sklepu z pieczątkami i były tam wystawione wzory pieczęci-suchych i 'normalnych’, okrągłych & czerwonych–a do tego suchą postawiłem na czerwonej naklejce (notarial seal). Dokument został bez żadnych problemów zaakceptowany w Polsce! Moja znajoma ma nośnik na 4 rower nakładany na hak holowniczy. Przytaczam opis z mojego blogu z wycieczki w Minnesocie w 2019 roku: Kierując się w stronę naszego parku Lake Carlos, zobaczyliśmy stoisko z kukurydzą—z… Dowiedz się więcej »
Ale wiesz, że z tą pieczątką to nie było do końca legalne? 🙂
Nawet jeśli tłumaczenie było prawidłowe, to tytuł przysięgłego wszędzie wymaga formalnego egzaminu (najczęściej) i rejestracji w ogólnokrajowym rejestrze TP.
Miałeś farta, że ktoś w Polsce się nie orientował. Dziś jest ludzie mają w urzędach najczęściej lepsze rozeznanie.
Ale 30 lat temu pewnie ktoś zobaczył pieczątkę – ciekawa jestem, czy dałeś na nich swoje dane z tytułem tłumacza przysięgłego?
Mnie się już tego rejestrowania, a głównie opłat ubezpieczeń tutejszych odechciało.
Załatwię to inaczej.
Pozdrowienia 🙂
Zawsze bardzo uważałem, aby wszystko odbywało się w pełni legalnie — dlatego na żadnym tłumaczeniu nigdy nie napisałem, że jestem jakimkolwiek „certyfikowanym” czy „przysięgłym” tłumaczem. Ograniczałem się wyłącznie do imienia i nazwiska, podpisu oraz pieczątek, a w nagłówku umieszczałem nazwę mojej firmy i adres. Poza tym w Kanadzie nie istnieje instytucja „tłumacza przysięgłego” w europejskim rozumieniu tego pojęcia. Są natomiast tłumacze sądowi, którzy zajmują się tłumaczeniem postępowań w sądach — i na tym ich rola się kończy. Istnieje również stowarzyszenie zawodowe ATIO (The Association of Translators and Interpreters of Ontario), jednak nie jest ono w żaden sposób sankcjonowane ani regulowane… Dowiedz się więcej »
@Jacek…
akurat Iw jest certyfikowaną tłumaczką niemieckiego, stąd taki skrót myślowy, ale detalicznie to pewnie sama Ci może wyklarować..
Oczywiście wiem, że jest tłumaczką. Ja też robię tłumaczenia (w o wiele mniejszym zakresie, jest to dla mnie jedynie praca dorywcza) i pomimo, że normalnie moje tłumaczenie dla obcej osoby kwalifikowałoby się (a jakże, posiadało wiele pięknych pieczątek, a to na urzędnikach zawsze robi dobre wrażenie, nawet jak niektóre pieczęcie są śmiechu warte), w podanym przeze mnie przykładzie urzędnik się do tego przyczepił. Zresztą może i słusznie, bo istnieje pewien „conflict of interest”. A propos tłumaczy, czytałem wypowiedź jednego zawodowego tłumacza, facet był kompletnie załamany, gwałtownie tracił klientów z powodu tłumaczeń AI, a gdy sam zrobił tłumaczenie przez AI, to… Dowiedz się więcej »
Mam pieczęci tłumacza przysięgłego, wydane w Polsce i w Niemczech przez sądy 🙂 Praktycznie jeszcze tylko te tłumaczenia pisemne jakoś się bronią resztkami sił. Te zmiany przyszły tak szybko, że gdybym pracowała wyłącznie w tym zawodzie, byłoby praktycznie niemożliwe utrzymanie się. I to mimo, że jakość tłumaczenia AI wielokrotnie oceniam wcale nie tak świetnie: myli się, fantazjuje, myli tłumaczenie z interpretacją, myli punkty, nie potrafi dodać przypisu itd. Jest to już dość wysoko rozwinięte narzędzie, ale nadal nieporównywalne z człowiekiem i jego wiedzą, szczególnie jesli jest to doświadczony tłumacz. Agencje tłumaczeń albo klienci w tej chwili wymagają raczej korkty tych… Dowiedz się więcej »
szczerze nienawidze takich papierologii i całej masy dziłan z nimi zwiazanych. nie poganiam, nie chce ogarniac…
powodzenia kochana.
na kanał wejde 🙂
To podajmy sobie ręce, bo to jest i dla mnie straszna masa energii, którą się na to traci, niewspółmierna do zysku, który to jest jedynie po stronie urzędów i instytucji, a człowiek się tylko nalata i jeszcze za to wszystko musi niemałą kasę wyłożyć.
Miło mi bardzo, nagrywam już sporo, z montażem jeszcze się muszę trochę nauczyć, wszystko jest kwestią do dogrania 🙂
Buziaki!!!!
Ach te urzędy… Wszędzie taki sam bałagan. Właśnie się z Tobą przywitałam na IG. Pozdrawiam 🙂