Blog

Rejestracja samochodu w Niemczech_1

28 November 2025

Jak się okazało, kiedy świat chce ci pokazać fucka, najlepiej zrobi to korzystając z urzędów. Już niemieckie urzędy przeciągnęły mnie przez czyściec w ostatnich miesiącach, a teraz to. No dobrze, może opowiem trochę o tym, co się dzieje, kiedy chcesz przerejestrować auto z polskich na niemieckie numery.

Samochód mam ten sam i nim nadal jeżdżę. I nadal jest na polskich numerach, oraz ubezpieczony w PL, bo do tej pory jakoś mi to niespecjalnie przeszkadzało, w dodatku o wiele lepiej sprawdzają się w Polsce sprawy serwisowe i ubezpieczeniowe. Poza tym bywam tam co najmniej 3 – 4 razy do roku, chociażby żeby spotkać się z Mamą lub przyjaciółmi.

Jednak po ostatniej kontroli niemieckiego Cła tuż pod domem, po wyczerpującej podróży o 1:30 w nocy i po przyznaniu mi kary w postaci naliczonego w pełni podatku drogowego za kilka ostatnich lat (wszystkie lata zameldowania w DE), podczas gdy poprzedni urzędnicy zapewniali mnie, że jeżdżąc po obu krajach nie muszę płacić tego podatku całorocznie, zdecydowałam się przerejestrować samochód.

Takie sprawy są zawsze związane z kosztami i to niemałymi, zatem najpierw wzięłam się za sprawdzenie, ile mnie będzie kosztowało ubezpieczenie na podobnych warunkach, które miałam w PL, tyle że tym razem w Niemczech (bo polisy ubezpieczeniowe i przepisy jednak się różnią w obu krajach).

Już na początku okazało się, że istnieją wstępne opłaty wyższe, niż w kraju rodzimym. Samo badanie techniczne, dopuszczające pojazd do ruchu na drogach niemieckich, w przypadku pierwszej rejestracji w Niemczech to koszt ok 250,00 EUR, w tym samo badanie ok. 160, a tzw. Dopuszczenie to koszt dodatkowo ok. 100 EUR. Dokładnie mi nie podali, co już w moich oczach obniża koszt takiej usługi. W Polsce dowiadujemy się o takich opłatach dokładnie z góry.

Dla porównania w Polsce badanie techniczne kosztuje 100,00 PLN.

No dobrze, badanie TÜV, czyli to za 160 obowiązuje potem na dwa lata. I tak koszt bardzo wysoki, ale cena mojego spokoju też jest wysoka, więc dajmy na to, że w to wchodzę.

Kolejna sprawa to ubezpieczenie auta. I tu się zaczęło. W jednym z Towarzystw Ubezpieczeniowych rozpoczęłam już nawet procedurę, podałam moje wszystkie dokumenty, przebieg ubezpieczeń za ostatnie kilka lat (bo taki dostałam od ostatniej instytucji) i okazało się, że to wszystko za mało. Opisywanie całego tego bałaganu z ubezpieczeniami przerasta moje nerwy przede wszystkim, ale i waszą cierpliwość. Dość powiedzieć, że TU wymagają tutaj najlepiej zaświadczenia o przbiegu ubezpieczeń od waszego urodzenia, a w każdym razie od pierwszego samochodu. I że od sierpnia 2025 istnieje nawet wymagany dokument CHS, który rzekomo jest zobowiązany wydać każdy ubezpieczyciel w UE, ale mnie go nikt wydać nie chciał.

Siedzę więc od paru dni i wydzwaniam po wszystkich infoliniach w Polsce, doładowując mój polski numer, żeby to dziadowstwo załatwić. W każdym z towarzystw ubezpieczeniowych procedura załatwiania takiego zaświadczenia jest inna. Ale w każdym zajmuje kilka dni. A ja powoli tracę cierpliwość. Dziś utknęłam na kolejnym zaświadczeniu, z Warty. Od nich nawet dostałam jakiś dokument, ale w formacie spakowanym .zip. A do rozpakowania potrzebne jest hasło. Na infolinii pracownica była tym faktem bardzo zaskoczona i nie była w stanie mi pomóc. Na razie odłożyłam sprawę, bo mi się kasa na karcie PRE-PAID skończyła.

Zobaczymy, co będzie jak i czy w ogóle mi te wszystkie zaświadczenia spłyną.

A tak przy okazji wczoraj od jednego z najpopularniejszych ubezpieczycieli tutaj usłyszałam, że jemu to się mojego ubezpieczenia załatwiać nie opłaca… A to są kwoty na kilka ładnych tysięcy. Więc ja już nie wiem, może w niewłaściwej branży się kształciłam, może do ubezpieczeń trzeba było iść, gdzie się z łóżka za kilka tysi dopiero opłaca wstać, pewnie mają tam taką tabelkę, od 8 tysi robimy. Poniżej odsyłamy z hichotem do konkurencji, niech się chłopcy i dziewczęta tam pomęczą.

Weźmy pod uwagę, że spraw rejestracji w urzędzie nawet jeszcze nie zaczęłam, a tam też będzie parę opłat, do tego opłaty za trzy tablice, bo mam też bagażnik na rower.

Tak więc na takim jestem etapie, informuję ponadto że żyję i pracuję nad nowym kanałem na IG i wracam na mój podcast, gdzie zamierzam się zająć emocjami, sprawami relacji i granic. I to wszystko będzie oczywiście też relacjonowane tutaj na blogu.

Oczywiście, jeśli wcześniej nie padnę na zawał od tych spraw komunikacyjnych.

Jedyne, co mi ratuje moje pozytywne nastawienie to mój taniec, ale miałam kilka dni przerwy, bo się mój partner do tańca przeziębił.

 

Nowy kanał na IG @harmonijna_iw

Już wkrótce będzie tam więcej rzeczy.

Na razie pierwsze dwa wpisy. 🙂

Zapraszam

Abonnieren
Benachrichtigen bei
guest
33 Kommentare
jotka

Och, Iwonko, zawrotu głowy dostałam od tych wszystkich zawiłości, to naprawdę nerwicy można się nabawić! Z tego, co słyszę, to najlepiej „robić“ w ubezpieczeniach i szkoleniach…masakra!
Najważniejsze, że żyjesz i zdrowie dopisuje, resztę ogarniesz, trzymam kciuki!

anabell

Zatkało mnie, bo gdy tu przyjechaliśmy to od razu wiedzieliśmy, że samochód musimy przerejestrować w ciągu miesiąca. Badanie techniczne przeszło bezboleśnie, rejestracja pochłonęła w urzędzie niemal 3 godziny bo jak zawsze brak rąk do pracy i strasznie długo czekaliśmy w kolejce, choć przyszliśmy o wyznaczonej godzinie.Ubezpieczenie też nie sprawiło kłopotu. M.zrobiła rekonesans wśród znajomych i oni nam polecili gdzie i jak się I je ono! ubezpieczyć. No a teraz to już mnie samochód nie obchodzi, córka go przerejestrowała na siebie po śmierci mego męża. I teraz ona ma problem z szukaniem miejsca do zaparkowania a nie ja.

Nitager

Pracuję w niemieckiej korporacji, więc wiem mniej więcej, ile spraw w różnych systemach trzeba załatwić, zanim zrobi się nawet najmniejsze COKOLWIEK. I wiem już, dlaczego w tej firmie nikt nie chce ulepszać wyrobów – bo każda, najmniejsza nawet zmiana w systemie (jakieś 2 miesiące roboty, żeby zmniejszyć fazkę na jakiejś śrubce o 0,5 mm) generuje jakieś 10 000 Euro kosztów. Tyle tego wszystkiego jest! Fizycznie zmiana polega na tym, że tokarz odkręci jeden zacisk, przesunie nóż tokarski o 0,5 mm, po czym dokręci zacisk – jakieś 25 sekund i to pod warunkiem, że tokarz jest naprawdę powolny. Jeśli to nie… Weiterlesen »

PKanalia

przyznam, że temat mi dość obcy, tym bardziej, że nasze auta nie są żadne na mnie, więc mam pewien komfort, bo może mnie nic nie obchodzić… za to zabawnie mam z zameldowaniem… od bardzo wielu lat byłem zameldowany w jednym miejscu i miało się to nijak to moich licznych miejsc zamieszkania… ale sprzedając dom w Warszawie, aby kupić obecny na Przedgórzu Sudeckim musiałem się wymeldować, żeby dostać pieniądze od nabywcy i domknąć cały temat… teraz mieszkam tu ponad cztery lata i nie jestem zameldowany… bo podobno nie ma takiego wymogu… ale ponad dwa lata temu rejestrując się do wyborów dowiedziałem… Weiterlesen »

PKanalia

zaintrygowały mnie Twoje trudności z mObywatelem, nawet nie mam pomysłu, na jakiego rodzaju przeszkody mogłabyś się natknąć… u mnie wszystko jest jakoś gładko: ZUS, IKP, Profil Zaufany, ten ostatni akurat mam przez bank i wydaje się być kluczowy w tym wszystkim… a z adresami jest tu tak, że wszędzie /tam, gdzie jest wymóg/ podaje się dwa: jeden zamieszkania, drugi do korespondencji /mogą być identyczne/ i to jest na gębę, co napiszesz, to tak jest… inna sprawa, że jak swego czasu ogarniałem ten Profil Zaufany to trwało trochę czasu, logowania, potwierdzenia kodu przez telefon, było tego mnóstwo…

PKanalia

dla zwierzaków mam tylko konto w Kakadu, zresztą najdroższa sieć mimo rabatu 5 procent, dość przypadkiem się tam zarejestrowałem i właściwie nic tam nie kupuję, zaś druga to Zooplus, tam kupuję całą karmę dla kotów i ona właściwie jest niemiecka, z Niemiec przyjeżdżały kiedyś pierwsze moje zamówienia… za to wracając do aut, to pięć lat temu potrzebowałem świadectwo zgonu w związku ze śmiercią Mamy, miałem papier ze szpitala i pojechałem do Urzędu Dzielnicy Ursynów… to była jeszcze pandemia… najpierw się przeraziłem, bo pod budynkiem stała koszmarna kolejka, po prostu monstrualny tłum… ale podszedłem do ochroniarza i od razu mnie wpuścił,… Weiterlesen »

Jacek

„bo od tego zależy między innymi pobór podatku RTV, czyli radiowo-telefonicznego.“ Zaciekawiło mnie to. W Kanadzie czegoś takiego nie ma. Wiem, że jest w Polsce. Wiele razy pytałem się, czy jeżeli nie posiadasz telewizora, też musisz to płacić? A jeżeli mam radio i słucham jedynie stacji zagranicznych? Ja od ponad 20 lat NIE ogląda TV. Przedtem posiadałem stary telewizor kineskopowy, 5 lat temu kupiłem HD, ale NIGDY nie oglądam wiadomości ani programów telewizyjnych–używam go do oglądanie filmów (Tubi, YouTube) lub DVD. Czy nadal musiałbym płacić za coś, z czego nie korzystam? To nie chodzi o pieniądze, ale cholernie nie lubię,… Weiterlesen »

PKanalia

te polskie opłaty RTV to jest w sumie jakiś archaizm z czasów PRL… opłaty są groszowe lub żadne, np. emeryci są zwolnieni, nikt tego nie pilnuje, nie egzekwuje, nikt nie kontroluje i raz na jakiś czas w Sejmie powstaje pomysł, żeby to zlikwidować, tylko zawsze ginie w natłoku innych spraw, tak więc kompletnie nie ma sensu zawracać sobie tym głowy…

Jacek

Dziękuję za wyjaśnienie! Nie tak jeszcze dawno w Toronto trzeba było rejestrować psy i wnosić za nie opłaty, chodzili inspektorzy i nieraz sprawdzali. Wreszcie jakiś normalny radny obliczył, że koszty „psich“ inspektorów i całej biurokracji pobierania opłat/wydawania rejestracji przewyższa o wiele uzyskane wpływy–i postanowiono to znieść.

PKanalia

polskie przepisy dotyczące zwierzaków /innych, niż człowiek/ nie są do końca jasne, w niektórych kwestiach nie ma żadnych centralnych regulacji, tylko lokalne, wojewódzkie, zwłaszcza w przypadku zwierząt domowych, tych niegospodarczych…co do psów, to pomijając hodowle psów rasowych, gdzie są osobne przepisy, to psy nie są rejestrowane, jest jedynie powszechny obowiązek szczepień przeciwko wściekliźnie, wtedy jest pobierana opłata, w której może być zawarty ewentualny podatek, ustalany już właśnie lokalnie, gdzieniegdzie wcale go nie ma… świadectw szczepienia nikt nie sprawdza, istotne są tylko w sytuacjach pogryzienia przez psa, wtedy poszkodowany ma prawo takiego żądać od opiekuna /właściciela/, ale jak się orientuję, to… Weiterlesen »