Blog

Majówka z Córką

8 maja 2019

Ostatnie tygodnie spędziłam na intensywnym doświadczaniu realu. Praca i życie pochłonęły mnie w całości.
Ale zdarzyły mi się też piękne chwile, jak tegoroczna majówka z córcią u mnie w Bremerhaven.
Pomijając nasze tradycyjne rodzinne sprzeczki (napięcie między matką a córką to naturalna część dojrzewania) spędzamy bardzo miło prawie cały czas. Udało nam się zwiedzić Bremę w ostatni weekend.
Nie będę Wam tu za dużo pisała o historii i geografii tego miasta, bo to sobie każdy może wygooglać, ale parę słów należy napisać, bo to miasto jakby nie było jest moim macierzystym.
Brema jest stolicą Wolnego miasta hanzeatyckiego Bremy (Freie Hansestadt Bremen). Do tego kraju związkowego złożonego z dwóch głównych miast należy – oprócz Bremy – również położone nieco ponad 50 km od niego Bremerhaven. Kraj związkowy Brema jest jedenastym co do wielkości landem w Niemczech (566 tys. mieszkańców).
Przez miasto płynie rzeka Wesera (Weser), przepływająca następnie przez Bremerhaven i wpływająca do Morza Północnego.
Udało się pochodzić po Starym mieście (Altstadt) i odwiedzić miejsce upamiętniające historyczną baśń Braci Grimm o Muzykantach z Bremy. Ten historyczny zespół stworzyli niezapomniani bohaterowie: osioł, pies, kot i kogut. Wypędzone ze swojego miejsca zamieszkania wszyscy razem narobili takiego hałasu, że wystraszyli zbójców i zamieszkali w ich chatce.
Ustawienie jednego na drugim dało im taką przewagę, że ustawione najwyżej ze zwierząt mogło zajrzeć do chatki. Stąd historyczna rzeźba, przedstawiająca zwierzęta właśnie w takiej konfiguracji, będąca znakiem rozpoznawczym Bremy.

Muzykanci z Bremy Gos

Muzykanci z Bremy Gos

Muzykanci z Bremy IW

Muzykanci z Bremy IW

Podczas zwiedzania trafiłyśmy do pięknego parku, ale nie jestem w stanie stwierdzić, jak się akurat ten park nazywał.
W każdym razie zaskoczyła nas piękna pogoda i pełne nadziei kaczki. Niestety musiałyśmy je rozczarować, nie miałyśmy ze sobą niczego do jedzenia.

Brema kaczki i Gos

Brema kaczki i Gos

Zupełnie przypadkiem trafiłyśmy przed Kunsthalle, czyli Muzeum Sztuki Współczesnej, przed którą ktoś ustawił pomnik na wzór muzykantów z Bremy, poznajecie?

Muzykanci z Bremy, Kunsthalle

Muzykanci z Bremy, Kunsthalle

Powłóczyłyśmy się też ciasnymi uliczkami starego miasta, niektóre z nich są tak wąskie, że ledwo można się na nich minąć.

Altstadt Bremen

Altstadt Bremen

Altstadt Bremen

Altstadt Bremen

Altstadt Bremen

Altstadt Bremen

Altstadt Bremen

Altstadt Bremen

Na koniec naszego zwiedzania postanowiłyśmy się wzmocnić porcją tortu: mój czekoladowy to tutejsza wersja tortu Sachera, a tort córci był orzechowy.

Cafe -Konditorei Amtsfischerhaus

Cafe -Konditorei Amtsfischerhaus

Cafe -Konditorei Amtsfischerhaus

Cafe -Konditorei Amtsfischerhaus Tort Sachera

Na koniec wróciłyśmy do centrum tutejszej starówki:

Fontanna na centralnym placu Bremy

Fontanna na centralnym placu Bremy

Fontanna

Fontanna

Pod koniec zwiedzania przestał nawet padać deszcz na przemian z gradem i już po powrocie do Bremerhaven mogłyśmy przejść się nad morze i skorzystać z odpływu.

IW BHV

IW w Bremerhaven

Gos w BHV

Gosia w Bremerhaven

Mogłabym wstawić tu jeszcze kilkadziesiąt z 600 zdjęć zrobionych podczas zwiedzania, ale na dziś chyba wystarczy.
Cieszę się bardzo z tych ulotnych dni spędzonych z córką, ostatnio to dla nas rzadki rarytas.

22
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
iwnowaAnnette ;-)okoAntaresAnia Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
PKanalia

ale ciacha!… luz, spokojnie zacne Panie, nie bierzcie tego aż tak osobiście… nie chodziło mi też o kaczki… chodziło dosłownie o te ciacha w cukierni… i obudziło wspomnienia… gdy dostałem paszport do szuflady nie było problemów z wyjazdami na Zachód rozjeździłem się wtedy porządnie i trafiłem pewnego razu do Freiburga… no, i właśnie takie ciacha w cukierni były czymś, co mi najbardziej wpadło w oko… co prawda widziałem już wcześniej cukiernie w innych miastach, ale jakoś nie skupiałem na tym uwagi… tym razem skupiłem… zaiste cacuszka, aż szkoda je było jeść, by tego nie zepsuć… osioł, pies, kot i kogut…… Czytaj więcej »

Anna

Wyglądasz bardziej na koleżankę niż matkę 🙂 super

jotka

Super majówka, a na pierwszym zdjęciu wyglądacie jak gwiazdy filmowe, zazdroszczę:-)

Ania O.

Altstadt jak zawsze i wszędzie bardzo ładny. O, widzę, że znalazłyście nawet taką uliczkę, w którą ledwo się człowiek mieści. 😛

Ania
Ania

Nie widać między wami różnicy wieku, a przecież jakaś musi być.:))
Dwie super laski w fajnym miejscu!
Pozdrawiam

krystynabozenna

Extra blog, t dlatego jakoś tak gdzieś mi znikłaś :-)))
Widać,że pięknie dopracowany 🙂
Julek będzie musiał popracować, by Tobie dorównać 🙂

Z córką ?
Jakoś tak mi się kojarzysz, że Ty jesteś w wieku córki 🙂
Jak ten czas leci …
Pozdrawiam serdecznie 🙂

anabell

Zrobiłam „ciekawe” odkrycie- zginęłaś mi z listy czytelniczej, na która Cie te 2 (chyba) tygodniu temu wciągnęłam. Dziwne, prawda? No więc na stronie mego bloga, wykasowałam tytuł poprzedniego bloga i wpisałam ten nowy. Gdy kliknę w tytuł to wpierw pokazuje mi się Twój stary blog i zaraz po nim…….aktualny. Ogólnie biorąc ogłupieć można. Za jakiś czas znów spróbuje wciągnąć Cię na tę listę czytelniczą i zobaczymy co wtedy będzie. Ktoś mi podpowiedział, ze to wszystko przez to, że kolejne Twe blogi są zbyt podobne w tytule i blogger odbiera je jak jeden i ten sam. Ale nie wiem ile w… Czytaj więcej »

Ania
Ania

Nie widać różnicy wieku ..żadnej:)) Dwie super -laski.I tyle w temacie,pozdrawiam.

Antares

Niezłe sępy z tych kaczek 😀 Coś jak u nas gołębie 😉 Pamiętam też jak mieliśmy w domu podobne radio do tego zaraz nad rowerem – pudło takie 🙂 Uwielbiałam jako mała dziewczynka wciskać na nim takie wysokie, białe klawisze – miały fajny dźwięk (chyba już wtedy ciągnęło mnie do klawiatur 😉 ) No i śliczna fontanna, taka z klimatem. Super jest się tak wyrwać na chwilę w inne miejsce.

oko

w godziwym towarzystwie zwiedzanie ma niezapomniany smak. nawet, kiedy się zwiedza „macierzyste” miasto.

Annette ;-)

Świetny weekend miałyście 🙂 Jak popatrzyłam na te wąskie uliczki, to mi się Hoorn zamarzył.