MARZEC 2022
Wiosna. Szczypta normalności w tym trudnym czasie.
Może nie jest jeszcze zbyt ciepło, na zewnątrz raczej dość chłodna wiosna. Ale temperatura stała powyżej 5 stopni, a czasem już powyżej 10 na plusie zachęca do spacerów i wycieczek rowerowych po okolicy. I taką sobie właśnie wczoraj zrobiłam. Na szczęście nie przesadziłam z odległością, bo to jednak był pierwszy raz na rowerze w tym sezonie. Ale był i park, i okoliczne osiedla domków jednorodzinnych, i trawniki całe w krokusach, i jeziorko w parku, i krzyczące na wiosnę ptaszyska… I wiatr we włosach i kask na głowie. Bo postanowiłam, że w tym sezonie jednak nareszcie będę jeździć w kasku, czyli bezpieczniej, niż dotychczas.
Powyżej wrzucam Wam z IG kilka fotek z wczoraj ze Speckenbütteler Park. Uwielbiam tam się włóczyć i jeździć.
Szkoda, że dziś taka wichura, że raczej obawiam się, że nie pojadę na rower. Ale zdarzało mi się już, że mnie zrzucało z roweru… I rower był do naprawy i ja miałam przez pewien czas problemy z kolanem.
WOJNA w UKRAINIE trwa
Oczywiście, że codziennie muszę wiedzieć, co się dzieje na wojnie w Ukrainie, sprawdzam wiadomości kilkanaście razy na dzień. W końcu moja rodzina mieszka nadal w Polsce, a wojna toczy się już około 100 km od polskiej granicy, w okolicach lotniska w Łucku. Bardzo niepokojące są wspomniane przez rosyjskie informacje szerzone w mediach, że będą zwalczać rzekomą produkcję broni chemicznej w Ukrainie. Jak to skomentował ukraiński prezydent Zelenski:
- Nikt nie opracowuje żadnej broni chemicznej ani żadnej innej broni masowego rażenia naszej ziemi. I cały świat o tym wie, i wy (Rosjanie) o tym wiecie….
- jestem bardzo zaniepokojony, ponieważ wielokrotnie powtarzano nam, że jeśli chcesz poznać plany Rosji, przyjrzyj się temu, o co Rosja oskarża innych.
I jak tu się nie bać. Jeszcze ze szkoły pamiętam o sile i zasięgu rażenia tego typu broni.
Więc nie dość, że jesteśmy jako ludzkość już osłabieni pandemią, to teraz władcy jednego z największych państwa świata chcą nam jeszcze zafundować jazdę z bronią masowego rażenia… Naprawdę zaczynam mieć coraz większe obawy o przyszłość. A więc: im dalej tym lepiej. Jestem na tyle daleko i moja córka niedługo też tu przyjedzie, że istnieje pewna szansa, że nie dosięgną nas być może skutki … Ale czy na pewno? A moja Mama? Przecież ona nie chce się nigdzie wyprowadzać z Polski. Zupełnie nie wyobraża sobie życia gdzie indziej. A sprowadzanie kogoś w tym wieku na siłę do innego kraju to praktycznie mission impossible. Nie przystosuje się, nie ma mowy. Chyba, że nie będzie już mogła sama o sobie decydować, ale o tym nawet nie chcę myśleć. Póki żyje jak chce, według swoich zasad, jest tam chyba mimo wszystko szczęśliwsza. A że jest w pełni sprawna i nadal pracuje jako statystka i modelka, bo ma ochotę i nieźle jej to wychodzi, to jedyne, co mogę zrobić, to tylko czekać.
Naprawdę nie chcę spekulować, co będzie. Jedyne, co wiemy to: ?????????????????????????????????????????????
JAKOŚ TRZEBA DALEJ ŻYĆ
Mazanie się, płacze czy to publiczne czy to skryte, wchodzenie w tryb „jaka ja biedna, jak bardzo się przejmuję” uważam za niepotrzebny balast. No naprawdę – to oni tam giną, tracą życie, dobytek i dach nad głową uciekając. Więc albo biorę się w garść i robię co mogę, żeby pomóc. Albo odczekuję swoje, żeby się uspokoić własnymi metodami wsparcia (rozmowy z przyjaciółmi, pisanie dla siebie itd.), bo pomoc jeszcze długo będzie potrzebna, albo pomagam – jeśli jestem w stanie i tak jak jestem w stanie. Chociażby rozsyłając wszędzie prawdę o wojnie – są takie akcje w soszialach, biorę w nich udział, na ile czas pozwala. Z nadzieją, że te informacje dotrą do Rosjan.
Albo przynajmniej nie przeszkadzam innym.
OCZYSZCZANIE OTOCZENIA
Ze swojego otoczenia wykluczam ludzi, którym poprzednio trzeba było tłumaczyć konieczność szczepień, a teraz trzeba tłumaczyć, że Putin to dyktator, a nie pionek i że to wcale nie jest wojna, a Rosja nie jest agresorem, oraz że to wszystko ukraińska manipulacja, albo manipulacja połączonych sił spiskujących koncernów ze skrytymi rządami światowych sekt… No naprawdę tu już moja cierpliwość się kończy i nie chce mi się tłumaczyć. Na szczęście nie znam takich za dużo, ale jeśli ktoś mi teraz dalej wyskakuje z takimi teoriami, to naprawdę nie ma czego u mnie szukać. Niech idzie swoją drogą i napawa się tymi teoriami rozpowszechniamymi przez ruskie trolle we własnym gronie. Albo niech sobie tam sczeźnie samotnie, bo coraz więcej ludzi naprawdę się informuje, zamiast wierzyć foliarzom, zwolennikom teorii z du*y, płaskoziemcom itp. Jeśli więc wierzysz w jakieś tego typu teorie, to proszę, nie chcę o tym nawet wiedzieć. Po prostu nie mamy o czym ze sobą gadać, więc nie marnuj mojego i swojego czasu, proszę. No więc trollu, IĆ STONT!
Po prostu IĆ STONT!
Ufff, ulżyło mi! Nie, nie zaprzyjaźnimy się, bo ty masz „tylko inne poglądy”. Nie mam już cierpliwości i odporności na głupotę, niedouczenie, brak podstawowej wiedzy z podstawówki i szkoły średniej, opieranie się na „źródłach” z du*y nazywam traktowanie różnych „guru z jutuba” jako źródła wiedzy, „otwierania oczu” i temu podobnych. A w telewizji oglądam i tak głównie NETFLIXa, natomiast wiadomości oglądam wszędzie, gdzie się da w odróżnieniu od Ciebie człowieku wierzący w równoległą rzeczywistość! Tak, do tego znam rosyjski, więc oglądam też wiadomości, które można, po rosyjsku. Ukraiński jest podobny, ale nie wszystko rozumiem. Przypominam sobie rosyjski, bo przez lata go nie używałam. Ale najchętniej będę go używać nadal głównie w rozmowie z moją fryzjerką pochodzenia rosyjskiego z tutejszego salonu, bo to miła kobieta, nie szukająca wojny, tylko spokoju i normalnego życia.
WIOSNA MIMO WSZYSTKO
Widzę, że wiatr trochę się uspokaja, więc może pójdę po południu na rower, albo na spacer. W najbliższy weekend zamierzam wykorzystać pogodę i też pobyć naj najwięcej na dworze – rowerek, spacerki, zwiedzanie, zdjęcia!
A że czeka mnie intensywny przyszły tydzień, to bardzo mi się przyda taki reset.
Resetuję się też oglądając kwitnące kwiaty, te w parkach
i te na moim balknie:
Albo tu, filmik z dziś:
Albo te drugie, urosły znów trochę:
No to jeszcze na koniec pokażę, jak moja córka oddaje krew, robi to od lat i jest honorową krwiodawczynią. Na pewno będzie to też robić w Niemczech, jak się tylko dowie, co i jak.
To na dziś chyba wszystko. Trochę pracy mi jeszcze zostało.
MIŁOŚĆ WŁASNA
Aha, dodam na koniec jeszcze jedno ważne przesłanie. W obecnych czasach, nadal w naszym kraju możemy niemal wszystko. Jesteśmy wolni. Na razie większość naszych praw jeszcze nie podlega dyskusji, chociaż obecny rząd bardzo chętnie by to zmienił, podważając właśnie wyroki Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, jako niezgodne z konstutucją RP. Na naszych oczach idzie więc śladem Rosji, która to właśnie wystąpiła z kręgu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, czyli uznała własne prawo Federacji Rosyjskiej za nadrzędne.
Czy w tym świecie wolno nam zajmować się własnym dobrostanem? Zamiast pomocy, zamiast zaangażowania w pomaganie i przeżywania tych naprawdę trudnych sytuacji?
No to mam pytanie: jeśli nie teraz, to kiedy? Czy ktoś z nas przypuszczał jeszcze jakieś dwa lata temu, na początku 2020 roku, co nas czeka? Nawet covid tak nie zdewastował współczesnego świata, jak robi to ta wojna tocząca się praktycznie w Europie, zagrażająca nie tylko Polse, ale i Europie i całemu światu.
Ale to nie znaczy, że możemy zlekceważyć w tym wszystkim własne życie i własne potrzeby. Mamy prawo dalej pracować, cieszyć się tym i dobrymi chwilami, kiedy po prostu czujemy się szczęśliwi i spełnieni. I wręcz trzeba o siebie teraz szczególnie dbać. Bo nikt nie wie, co będzie jutro, pojutrze, nie mówiąc o tym, co za miesiąc czy rok…
Tak więc dbajcie o siebie!

Szczególnie fragment o przetrzebianiu znajomości bardzo mi się zgadza. Przed pandemią uważałam, że każdy ma jakieś tam poglądy i spoczko, zresztą nadal tego argumentu używam. Ale po prawdzie dystansuję się, nawet od rodziny. Bo nie mam na zbyciu siły na kopanie się z koniem, w dzisiejszch czasach siły nigdy za wiele.
Ano właśnie. Przychodzi czas, że człowiekowi już nie chce się tracić energii na kopanie się z koniem, wyjaśnianie spraw według mnie oczywistych lub durne dyskusje, podgrzewane dogłębnym przekonaniem, niepopartym żadnymi argumentami oprócz paru video na jutubie plus jeszcze paroma znanymi oszołomami, którzy te bzdury szerują i rozpowszechniają dalej, dając tym samym swoją twarz tej całej manipulacji. No nie mam do tego siły, a szczególnie w trudnych czasach wolę moje siły zużywać dla lepszych celów!
mam tak samo, już mi się przelało, w pandemii ze zdziwieniem odkryłam te bandę idiotów…a teraz to już uważam, że coś z rozumem szwankuje. pożytecznych idiotek też nie brakuje.. ściskam Iw.
Widzę spory odzew na ten fragment wpisu, co każe mi sądzić, że więcej ludzi jest na takim samym etapie, co ja. Może czasem trzeba jednak walnąć tą pięścią w stół!
Koniecznie i nie tylko walnąć ale i reagować bo to aktualnie niebezpieczna dezinformacja…łącznie z chojowym rządem zasrancow.
Wiesz, na szczęście są ludzie, którzy umieją walczyć też słowem w Internetach, mnie na razie brakowało tej siły, bo zbyt zajęta byłam własnymi sprawami. A tu trzeba nie tylko walnąć, ale i nie odpuszczać! Ale przynajmniej usuwam takich ludzi z mojego otoczenia – na FB itp. usuwam znajomych, a poza tym to właściwie w moim otoczeniu nie mam foliarzy (z wyjątkiem rodziny, ale tu ograniczyłam kontakty do minimum). Swoje robię pisząc o tym głośno choćby tu na blogu i na IG. Na FB też odnoszę się bezpośrednio, tyle że mi się nie chce potem dyskutować… Więc raczej wolę na blogu… Dowiedz się więcej »
Przyznaję, że i mnie się skończyły pokłady cierpliwości względem bezdennej durnoty tzw. foliarzy wszelkiej maści. Chyba najgorzej jest z takimi, z którymi trzeba się spotykać face2face. W socialach jest prościej – wyciszam osoby udostępniające wszystko jak leci bez pomyślunku oraz już w styczniu wywalałam kontakty, przez które zaczęły mi wjeżdżać na ścianę głupoty o covidzie, a to przełożyło się na mniejszy zalew dezinformacji z rosji (mała litera zamierzona). Ponadto mam też zawsze dodatkowe „czyste” konto, dla którego algorytmy nie nauczyły się podrzucania mi bzdur wedle tego co czytają znajomi – bo tam znajomych nie mam 🙂 Sprawdzonym faktem jest, że… Dowiedz się więcej »
Też się cieszę, że mamy podobne poglądy na temat foliarzy i ich płynnego przejścia z antycovidowych bzdur do paniki sprzyjającej rosji (a i owszem, trzeba z małej!) i dalej z przyjemnością będę Cię gościć w moich skromnych progach. Podzielam też twoje oburzenie przypisywaniem sobie przez nicnierobiący rząd zasług, które należne są tylko i wyłącznie polskiemu społeczeństwu, które jeszcze nigdy nie było tak solidarne i zjednoczone, jak wobec tej agresji, a nawet większość wobec obecnych uchodźców. Pomoc idzie zewsząd, a rząd próbuje tylko na tym coś ugrać, bezwstydnie gdacząc: my zrobiliśmy… Na szczęście nadal im patrzymy na ręce i nie wszystko… Dowiedz się więcej »
Dla mnie blog też jest takim domem, do którego chętnie wracam, gdzie mam blogowych sąsiadów garstkę, ale za to takich, z którym rzeczywiście można wymienić myśli w sprawach ważnych. Tutaj wraca moja wiara, że istnieją ludzie na poziomie <3 Nie dajmy się!
Właśnie – też nigdy nie dążyłam do posiadania setek znajomych. Lepiej kilku za to dobrych i na poziomie, jak mówisz, oraz takich, na których wsparcie i mądre słowa można liczyć.
Uściski!
Iwonko, podpisuje się wszystkimi kończynami.
O dobrostan własny dbamy na wiosennych wycieczkach. Dziś byliśmy nad jeziorem, 10 stopni, słoneczko, spotkaliśmy Ukrainki z dziećmi, zapytałam skąd są, powiedziały, ze z Charkowa, mieszkają chyba w ośrodku konferencyjnym nad jeziorem.
Wielu naszych rodaków pomaga prywatnie, nie czekając na zwroty kosztów czy pomoc zorganizowana. Rząd się za to ciągle chwali, a swoim obywatelom nawet ciągle zabiera.
Nie można pielęgnować tylko negatywnych myśli, bo nie starczy sił na pomaganie…
Cieszę się, że nadal jesteś ze mną Jotko! Dziś mój dobrostan pielęgnowałam na wycieczce w Hamburgu. Nie wiedziałam, że dziś tam będzie, ale akurat dziś odbywała się tam demonstracja przeciwko wojnie w Ukrainie, toteż na dniach zrobię też zdjęciowy wpis o tym wydarzeniu, bo to trzeba uwiecznić. A i sam Hamburg jako miasto uwielbiam i zawsze znajdę tam coś ciekawego do odwiedzenia. Fajnie, że mam tu koleżankę, która ogarnia sprawy komunikacji pociągiem z biletem na wszystkie pociągi na terenie Dolnej Saksonii (Niedersachsen Ticket!), bo ja bym nie wiedziała, że coś takiego jest. A tak obie pojechałyśmy dziś do Hamburga i… Dowiedz się więcej »
Jakiś czas nie miałam mojego jednośladu, ale gdy tylko do mnie wrócił, wsiadłam mimo śniegu i lodu. Kocham to. 🙂
Za dużo tych mediów, a wiesz co one robią? Straszą. Czy nie dość mamy już tego strachu ogólnie, od kiedy wybuchła wojna? Po co w sobie ten strach pielęgnować?
Uważasz to za niepotrzebny balast, a jednak to robisz… Sama widzisz co informacje czynią z głowami. Jesteśmy podzieleni i to się nie zmieni póki nie otworzymy oczu trochę szerzej. Mówię to ogólnie.
Rower to moja wielka przyjemność, pasja i codzienna radość, a także możliwość zwiedzania okolicy albo ruszenia się z domu, nawet kiedy jestem zbyt zmęczona na spacer. Nie sądzę, żeby niewiedza pomagała. Ja wolę wiedzieć, szukam dobrych, sprawdzonych źródeł, czerpię wiedzę od ludzi, którzy nie pojawili się przed chwilą i są specami od wszystkiego, tylko od takich, których poczynania obserwuję w socialach od lat, oraz nie mam co do nich wątpliwości. A jeśli chodzi o wiadomości o wojnie – ostatnio posiłkuję się głównie wiadomościami z aplikacji KIKŚ, bo tam są najświeższe i sprawdzone informacje. Nie oglądam właściwie TV, czasem wysłucham też… Dowiedz się więcej »
To nie jest niewiedza – tu opowiadam się sama za siebie, jak to wygląda – Jak wcześniej pisałam, wiedzę zdobywam najczęściej z pierwszej ręki. Zdarza się równie często, że informacje do mnie docierają wszystkie, przefiltrowane przez różne osoby. Generalnie mimo iż nie oglądam i nie czytam, wiem o wszystkim co się dzieje w Polsce i na świecie. Ale ten filtr wskazuje mi na wiedzę i strach osobno. Nie pozwalam się przenikać medialnemu lękowi. – Mi to pomaga, u mnie w życiu działa. Miałam taki czas, że w pracy leciało radio. Całą zmianę co godzina musiałam wysłuchiwać informacji. Byłam coraz bardziej… Dowiedz się więcej »
Rosyjskie rakiety już uderzają 20 km od polskiej granicy. Do mnie – jak to się mówi – rzut beretem, a co dopiero rakietą. Moja sąsiadka ma już kanapy w piwnicy. Niektórzy znajomi są spakowani. Ja na razie nie zamierzam ruszać się z domu, ale ważne rzeczy do ewentualnego zabrania trzeba chyba zgromadzić w jednym miejscu pod ręką i w ilości do udźwignięcia na własnych plecach, ponieważ jestem sama i nie mam samochodu. To ważne, by w trudnych czasach dbać o pozytywne doznania. Wiosna temu sprzyja. Jeszcze w parku nie byłam, więc nie wiem, czy jakieś kwiaty u nas już zakwitły.… Dowiedz się więcej »
Tak, czytałam dziś o tych atakach o 20 km od polskiej granicy, putin straszy coraz bardziej, chociaż podobno rozmowy zaczynają być już nie tylko głoszeniem żądań przez rosję, a zaczynają polegać też na wysłuchaniu strony ukraińskiej i jej skromnych żądań o zaprzestanie wojny i wycofanie wojsk rosyjskich z Ukrainy.
Bardzo Ci współczuję, że masz to wszystko tak blisko i wyobrażam sobie, jak to może wpłuwać na co dzień na Wasz, którzy tam mieszkają.
Trzeba chyba faktycznie mieć plecak spakowany, choćby dla własnego spokoju i oby nigdy nie trzeba go było użyć!
Uściski i wielkie ukłony za Waszą pomoc dla uciekinierów…
Iwonko,
wreszcie odnalazłam Cię i na szczęście dalej piszesz. Myślę podobnie, ale najważniejsze to nie dać się wkręcić w medialne doniesienia, bo ileż człowiek może znieść. Ludziom sypie się na głowę niebo, rząd śpi, kościół bez miłosierdzia, a mocarstwa nie widzą ataków ludobójstwa w bombardowaniu szpitali, szkół, cywilów. Ani jedna nota dyplomatyczna nie wpłynęła do agresora…
Jak tu zachować spokój, a trzeba…
Zasyłam serdeczności
Ultro, ja się od dawna stąd nie ruszam, bywałaś też już u mnie, więc może zapisz sobie tego bloga, bo mnie tu znajdziesz dalej i za jakiś czas. 🙂 Każdy z nas dorosłych chyba zdaje sobie sprawę, że to, co teraz się dzieje, to nie są tylko medialne doniesienia. Żeby mieć wgląd w całokształt słucham i oglądam wiadomości po polsku, rosyjsku, niemiecku i angielsku. I doniesienia ludzi bezpośrednio z frontu, z granicy, kręcone z ręki przez wolonatariuszy itd. W mediach o tak szerokim spektrum znajdują się wiadomości z różnych źródeł, a własne zdanie potrafię sobie wyrobić już od 18-tego roku… Dowiedz się więcej »
Przyznam Ci się, że od czasu do czasu podczytuję te spiskowe mądrości, a czytając zastanawiam się, co ich autorzy biorą, że mają taką fantazję żeby je wymyślać. Zastanawiam się też, co biorą Ci, którzy w to wierzą. Pozdrawiam i radosnej wiosny Ci życzę 🙂
Annette, ja czasem nawet próbowałam słuchać tych mądrości spiskowych, ale mnie to przeerasta. Bełkot poparty bełkotem, bez żadnych źródeł, no chyba że też jakieś spiski, tyle że lepiej ukryte. Nie mówię, że czasem nie można tego poczytać jako jednej z wizji świata, ale żeby na tym opierać swoje realne codzienne życie to już przesada.
Podobnie jak czasem czytam horoskopy czy tarota, ale też nie jako główne źródło wiedzy, tylko głównie jako ciekawostkę, czyli np. żeby porównać, jak tam cechy jakiegoś człowieka spod znaku skorpiona mają się do opisów. 🙂