Jest wtorek 05.04.2022, niby wiosna, ale zimna, mokra i wietrzna. Mimo to życzę Wam miłego popołudnia, bo w sumie prawie pół dnia już za nami.
Wczorajszy wieczór upłynął mi na poskramianiu drukarki. Strasznie nie lubię, kiedy nie działają urządzenia elektroniczne, które próbuję uruchomić. Wczoraj właśnie stoczyłam batalię o podłączenie metodą wireless drukarki chociaż do jegnego urządzenia w domu. Walka zakończyła się moim wielkim w….wem zdenerwowaniem i stwierdzeniem, że wywalę ten badziew, jak nie dam rady uruchomić go po kablu!
Toteż dziś zaczęłam dzień a raczej połowę dnia od przeniesienia drukarki do biura. Dodam, że drukarkę otrzymałam w ramach wdzięczności za pomoc w ciągu ostatniego roku w drukowaniu i skanowaniu od tej osoby, której ciągle pomagałam i pomagam. Ale nie ja ją wybrałam i nigdy bym raczej nie wybrała, bo te tzw. „tanie” sprzęty z promocji często bywają nieudanymi modelami, które producent szybko chce sprzedać, żeby chociaż koszty produkcji się zwróciły. Jakbym zgadła!
Najpierw drukarka mnie wczoraj wkurzyła, bo za nic na świecie nie chciała się połączyć u mnie z siecią domową. Po trzech godzinach walki i wykonywania wszystkich poleceń, które się drukowały (tak do jasnej niespodziewanej, drukarka zużyła mi w sumie ze 20 stron na głupie wydruki z hasłami, których potem nawet już nie miałam gdzie wpisywać!), ale nie działały, poddałam się. Uznałam jednak na koniec, że i tak zaniosę ją do biura i jeszcze tu wypróbuję podłączyć po kablu.
No i niesamowite, w biurze po starym dobrym kablu poszło!
Już, już chciałam wykrzyknąć, hurra! Drukarka działa!
Ale w sumie to nie działa, bo kazała sobie uzupełnić toner (dopiero wtedy będzie mogła zakończyć konfigurację!). No dobra, działa chociaż o tyle, że skanuje. Ale już na drukowanie to sobie muszę zasłużyć, czyli zakupić toner. No dobra, i tak miałam się niebawem wybrać do Media Marktu, może tam będzie ten toner, albo wcześniej zamówięc przez sieć. Jak znajdę jakiś dobry internetowy sklep ze sprzętem i wyposażeniem biurowym.
Bo jak się kończy to wszystko na raz, nie tylko toner. Mnie kończą się jeszcze koszulki, papier, i segregatory! Trafiłam kiedyś w BHV na dobrze wyposażone centrum biurowe, ale nie wiem, czy znów do niego trafię. Zobaczymy!
Póki co zostawiam ten złom w biurze, ale starej też nie wyrzucę, bo się obawiam, co ta nowa panna drukarka jeszcze mi wymodzi! Może następny kaprys będzie taki, że nie będę mogła zeskanować, bo będzie wołać: uzupełnić toner! Tzn. wydrukuje mi, a co i rzuci mi tymi wrednymi kartkami w twarz, a jakże. A tu praca czeka, naprawdę mam co robić zamiast zabawiać się z drukarką! Mam nadzieję, że dziś spędzę resztę dnia już bardziej produktywnie.
A Wam życzę udanej reszty tygodnia!

Biuro, teraz mam dwie drukarki, w tym obie wołające o toner

Jak na razie walczę głównie z własnym „ojej, jak mi się nie chce!” No owo „nie chce mi się” wciąż jak na razie wygrywa – po zmianie kompa na nowy moje ustrojstwo wielofunkcyjne nie działa. Pewnie nie sa wgrane jakieś syterwoniki cy c oś w tym rodzaju. Na szczęście niczego nie muszę drukować ani powielać. Dziś mi się chyba jakies śrubki przestawiły, bo straszliwie się zmobilizowałam i uruchomiłam pranie- już się suszy.
Serdeczności;)
Mnie się ostatnio udało pokonać mojego niechcieja dość skutecznie w większości spraw, dostałam nowej energii, kiedy mi się poukładało parę spraw, a kilka innych przestało mnie obciążać. 🙂 ALe wiem, jak takie obowiązki niezałatwione potrafią obciążać, ja tak czuję, jak mi się prania uzbiera i nie mam kiedy wyprać, wywiesić, a potem zdjąć. Dla mnie drukowanie, powielanie, skanowanie to czynności wręcz codzienne, nie ma węc przebacz, używać drukarki all in one koniecznie. A ta w biurze pamięta jeszcze dom w Polsce, nie pamiętam, ile ma lat, ale już biedaczka nie daje rady. Więc ta nowa jest jak znalazł (jak już… Dowiedz się więcej »
Złośliwość rzeczy martwych, my nieraz przerabialiśmy nieudane zakupy, nawet podróbki tuszu, który przez wakacje zasychał…
Mam nadzieję na lepsze dni, bo zachorowałam, ale jakby ciut lepiej.
A drukarkach aramentowych właściwie normą jest wysychanie tuszu. Tylko raz miałam takie duże kombi: drukarka, kopiarka, faks i skaner w jednym, który miał wbudowaną funkcję samoczyszczenia głowicy w określonych odstępach czasu i uruchamiał się faktycznie, dzięki czemu tusz się trzymał od początku do końca nie wyschnięty. No ale zostawiłam ją w domu w Polsce, bo już nawet i tak jak na tamto moje duże biuro była ona zbyt duża. Oj współczuję zachorowania, mam nadzieję, że szybko przejdzie. Tutaj pogoda pod psem, marnie, bo zimno i pada, ale wczoraj udało mi się mimo to w przerwie pomiędzy opadami zaliczyć wycieczkę rowerową… Dowiedz się więcej »
Tiaaa… moje „ulubione klimaty”… Nie ma jak porządny kabel jednak 😉
To fakt, nie ma jak porządny kabel. Mam nadzieję, że pokonałam problem i poradzę sobie dalej z tą drukarką. Szkoda by było wyrzucić 🙂