DZIŚ
Po czym poznaję, że lubię siebie?
Najbardziej chyba po tym, że mam do siebie coraz mniej wyrzutów, zarzutów i roszczeń.
Jeśli tak wychodzi, że spędzam czas na odpoczynku i regeneracji, to daję sobie na to przyzwolenie i nie staram się w tak zwanym czasie wolnym zawsze robić coś pożytecznego czy edukacyjnego. Wiadomo, jakieś treści zawsze wpadają podczas przeglądania social mediów, ale chodzi o świadome poddanie się fali spokoju i naturalnego lenistwa.
Bo tylko będąc w stanie głębokiego spokoju i wyciszenia mam szansę dojść do siebie, czyli do swojego wnętrza. Pobyć ze sobą. Pooglądać sobie ten swój środek z każdej strony i mieć czas i przestrzeń na zadanie sobie pytania: czy mi się tu podoba? Czy chcę, żeby mój wewnęrzny DOM nadal tak wyglądał? Czy jestem szczęśliwa? Czy cieszy mnie to, co tam w środku zastałam i czy chętnie do tego mojego wewnętrznego domu wracam.
VS. KIEDYŚ
Czy tak było zawsze? Ależ oczywiście, że nie! Miałam od małego wgrany program „za*ierdol, choćby nie wiem co!”.
Żal mi było każdej straconej sekundy, minuty, a kiedy zdarzało mi się gorzej czuć, albo po prostu czuć wypalenie, byłam na siebie zła w porywach do wściekła, że jak to tak można tracić czas na jakieś takie pier*oły, jak leżenie na kanapie czy oglądanie czegoś nieedukacyjnego, a wyłącznie rozrywkowego.
A kiedy wreszcie mijający weekend spędziłam nieco bardziej na luzie po załatwieniu wszystkiego, co było niezbędne do przeżycia kolejnego tygodnia, dziś od rana zrobiłam sobie leniwą niedzielę, poczułam to.
LUZ
To czyli luz. Nareszcie!
Bo nie ma nic złego w byciu dla siebie dobrym, w odpuszczaniu, w nacieszeniu się spokojem i zadowoleniem, które cię właśnie wypełnia i pobycie w przestrzeni odpoczynku, pozostawienia sobie przetrzeni na pobycie z własnymi myślami, ze sobą samą, z samym sobą.
Teraz już wiem, że luz i pobycie ze sobą i swoim wnętrzem są niezbędne do stworzenia dobrego i satysfakcjonującego życia, bycia w zgodzie ze sobą.
Nadal jeszcze o swoje prawa dobija się mój wewnętrzny krytyk, mówiąc mi co POWINNAM, MUSZĘ, NALEŻY i DLACZEGO TO TAKIE WAŻNE, ale już nawet nie słyszę jego słów, widzę go przez taką mleczną szklaną ścianę, jak się miota i ma mi za złe. A ja tymczasem przewracam się na drugi bok i zajmuję tym, co przyjemne. Dla odmiany.
I tyle mam mu jedynie do przekazania, żeby się zajął sobą, bo mu dobrze zrobi.
Czego i Tobie życzę 🙂

Święte słowa.
Jestem na L4. Zapalenie pod rzepką w kolanie. Jednak chyba za dużo na nogach.
Och Biedactwo!!! No niestety, kiedy człowiek weźmie na siebie za dużo, bo cały czas uważa, że jeszcze może i co mu tam kolejne obciążenie, to często kanalizuje się w stany chorobowe.
Dbaj o siebie i naprawdę odpocznij, skoro już cię organizm usadził!!!
Uściski!
Ja się wcale do tych nadgodzin nie pchałam, nie zapominaj o tym. 😉
A kolana mam chore od dziecka, więc po prostu co jakiś czas odpadam z gry.
Rozumiem i wiem, że czasem nie tak łatwo odmówić. Wszystko w granicach własnych możliwości..
A o problemach z kolanami od dziecka nie wiedziałam.
Trzymam kciuki za szybką poprawę.
Napisałam właśnie post o mojej historii choroby.
Ojojoj, nie wiedziałam, że to były takie poważne sprawy.
Uściski!
I szybkiej poprawy zdrowia życzę 🙂
Jest lepiej niż było, teraz rekonwalescencja i nudne nic-nierobienie.
Jak już mogę pobiadolić, mieliśmy na święta wyjechać na trekking, ale w tym przypadku nie wyszło.
Każda poprawa to sukces!
Szkoda tej wyprawy na święta, ale jak poczujesz się lepiej, będzie kolejna :).
Zdrowiej więc. Jesteś tak twórcza, że i tak coś robisz nawet odpoczywając w domu :)))
Znam to :)))
Trafiłam tu przypadkiem, z innego bloga, na który też trafiłam przypadkiem:) Zaczytałam się, bo piszesz ciekawie, i często bardzo „po mojemu”. Ale miałam dziwne wrażenie, że Cię skądś kojarzę, ten nick Iw… niemiecki… tłumaczka… córka… Nie dawało mi to spokoju, ale nie potrafiłam sobie przypomnieć, o co chodzi. Aż wreszcie dziś rano wracam sobie z Lidla i mnie olśnilo: wiele lat temu, chyba z 15 czytałam na Onecie niezwykle wtedy popularnego bloga Miłość z sieci niejakiej Rozdiablony Anioł. Singielka ok. czterdziestki szukająca partnera na portalach. Onet bardzo promował jej bloga. I Ty tam dużo konentowałaś, i chyba pod jej wpływem… Dowiedz się więcej »
Witaj Renato 🙂
Co za spotkanie, ale sporo tu jeszcze ludzi, którzy czytali mojego dawnego bloga na Onecie. Zgadza się, że bywałam u Rozdiablonej, nawet kiedyś spotkałyśmy się z Hanią, ale na tym spotkaniu się skończyło, chyba nie zagrało jak to bywa.
Natomiast nie zgadza się, że założyłam bloga pod jej wpływem, bo mój już dawno wtedy (od 2009 roku) był i miał się dobrze :).
Też ostatnio trafiam przypadkiem na inne ciekawe blogi, czasem człowiek potrzebuje zmiany. 🙂
A Ty też piszesz?
pozdrowienia!
Hej hej, dzięki za odpowiedź, wybacz, że pokręciłam z blogiem. Ale to już tyle lat:) Ja nie piszę, na Onecie coś tam zaczynałam i porzucałam, aż pewnego dnia zniknęło, nie zdążyłam zgrać. Podczytuję sobie od początku do tyłu Twoje pisanie, mam od kilku dni otwartego bloga na telefonie:)
Pozdrawiam
Renia
O jak miło 🙂 Naprawdę ciekawie tak się spotkać po latach. Sporo wpisów przejęłam z poprzednich blogów, część sobie czeka na ewentualne odświeżenie.
Bardzo mi miło, że tu ze mną z powrotem jesteś i cieszę się, że czytasz też archiwalne wpisy.
Serdeczności i pozdrowienia :)))
IW
Wiem coś o tym! Jak jest za mało odpoczynku i za dużo stresu, to i jakieś choróbsko może się przyplątać. Dbaj o siebie moja droga IW.nowa! Zdrówka i pięknej pogody życzę.
No właśnie sporo tego ostatnio mi się pod koniec roku przyplątywało, w tym roku też już przeszłam przeziębienie, więc teraz bardzo na siebie uważam i staram się przeciwdziałać, właśnie: witaminami, odżywianiem, spacerami i inną aktywnością, która mi służy 🙂
Uściski!
IW
Mam identycznie i nawet gdy ten wewnętrzny głos cos mi każe, to udaję, że nie słyszę 😉
Ano, ten głos bywa wredny, a najgorsze kiedy trafi się jeszcze na kogoś w otoczeniu, kto go co chwila potwierdza albo stara się jeszcze bardziej :).
Też czasem udaję że nie słyszę, albo głośno mu mówię, żeby sobie … naskoczył 🙂
gdy człowiekowi za bardzo na czymś zależy, za bardzo się o to stara, to za dużo o tym myśli, a wtedy nie dość, że tego nie osiągnie, to jeszcze na dodatek się wkurzy i umęczy…
p.jzns 🙂
Często bez bardzo dużego wkładu pracy i energii nie da się osiągnąć wielu celów.
Dlatego od zawsze raczej starałam się bazować na moim etosie pracy. Niestety nie zawsze się udaje, szczególnie kiedy są to nowe rzeczy.
Stres i zmęczenie należą do życia, ale warto się starać, żeby je na bieżąco porządkować, inaczej mogą nas sobie podporządkować 🙂
serdeczności!!!
Twoja refleksja nad zmianami we własnym podejściu do siebie jest inspirująca i budzi głębokie zrozumienie. To piękne, jak dajesz sobie przyzwolenie na odpoczynek i regenerację, doceniając spokój i naturalne lenistwo. Twoja droga do akceptacji siebie i doświadczenie spokoju wewnętrznego są niesamownie wartościowe i inspirujące dla innych. Dziękuję za dzielenie się tą osobistą podróżą! Pozdrawiam serdecznie 🙂
Zawsze mi miło być inspiracją, a to przyzwolenie na odpoczynek daję sobie od całkiem niedawna. Bardzo mi miło, że też to doceniasz 🙂
Serdeczności i pozdrowienia!!!
Wiesz, wydaje mi się, że niektórzy wynieśli z domu rodzinnego coś takiego: „muszę ciągle coś robić, nie mogę marnować czasu, gdy siedzę to jestem patentowanym leniem, itd”. Leżenie w ciągu dnia usprawiedliwiała tylko wysoka gorączka, bo przy zwykłym gorszym samopoczuciu nie wypadało „pieścić się ze sobą”, albo zwyczajnie „lenić”. Ja dopiero od niedawna wyzwoliłam się z tego „muszę” i „powinnam”, na przykład pracować do złamania karku. Albo zadowalać wszystkich dookoła. Albo oszczędzać pieniądze bardziej niż najbardziej skąpy Szkot. Kochana, Kochani- taka mądrość przychodzi z wiekiem:):):). Odpuszczajmy- winy naszym winowajcom, a przede wszystkim odpuszczajmy sobie. Iw, dzięki, że poruszasz tak fajne… Dowiedz się więcej »
Witaj Elu, bardzo się cieszę, że o tym napisałaś, bo wielu z nas nawet pewnie nie pamięta, skąd im się wzięło takie nastawienie i taki program w głowach. No właśnie to zaprogramowanie nas od małego na wieczną pracę bez szans i prawa do odpoczynku jest często tak szkodliwe. Wielu ludzi nie daje rady, szczególnie z wiekiem, dotrzymać tempa na wszystkich polach. Też przez to przeszłam, byłam bliska wypalenia albo nawet w tym stanie wielokrotnie w życiu, aż wreszcie stwierdziłam, że coś z tym trzeba zrobić i od dawna już wykreśliłam z mojego słownika słowa MUSZĘ, POWINNAM, zamiast tego wstawiając CHCĘ,… Dowiedz się więcej »
Fantastic beat I would like to apprentice while you amend your web site how could i subscribe for a blog site The account helped me a acceptable deal I had been a little bit acquainted of this your broadcast offered bright clear concept.
Oj, tak! Warto odpuszczać i jest to wielka sztuka, której powoli się uczę.
*
Dobra, co z serca do serca płynie
I dużo pięknej wiosny wokół,
Niechaj w radości czas ten minie,
w miłości, która jak co roku
nadzieję niesie, zieleń, kwiaty
i słońce co wszystko rozjaśni!
Niechaj w tym świętym, pięknym czasie,
nie będzie smutków ani waśni,
niech tylko dobro w nas rozkwita,
jak wiosna, co Wielkanoc wita.
Szczęśliwego, wspaniałego Czasu życzę Ci na te Święta i serdecznie pozdrawiam!
JoAnno, bardzo pięknie potrafisz malować słowami 🙂
Dzięki za te tematyczne życzenia i każde z nich przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza!
Uściski Wielkanocne i Tobie!
Iw, staje sie dla siebie lepsza między innymi po lekturze: Czuła Przewodniczka i Przędza tej samej autorki. Polecam.
spokojnych świat życzę i wiosny. zdrowia.
Witaj Kochana,
Czuła Przewodniczka też zrobiła na mnie wrażenie, ale w ostatnim czasie czytam bardzo wolno, więc staram się chociaż uzupełnić to, co jest „w robocie”, ale dzięki, może za jakiś czas przeczytam też Przędzę.
Święta spędzam w Warszawie, właśnie czekam na Mamę i bardzo się cieszę na spotkanie :), wiosna już się rozszalała w pięknych kwiatach, Tobie też zdrówka!!!
I spokoju nie tylko w Święta!
To prawda, trzeba od czasu do czasu wrzucić na luz i odważyć się na lenistwo, bo cyborgami przecież nie jesteśmy, choć czasem nam się tak wydaje. Pozdrawiam 🙂
Mnie się tak wydawało długo, ale na szczęście już rozumiem, że to nie jest moja rola.
Też pozdrawiam!