SKĄD WZIĄĆ CHĘCI DO NIEMIŁYCH ZADAŃ?
Czasem naprawdę nie mam chęci, żeby coś zrobić. Motywacja, która zwykle jest moją mocną stroną, leży w kącie i chlipie, że chciałaby jeszcze pospać, albo chociaż poleżeć wygodnie pod kocykiem i pooglądać Love is blind.
Nauczyłam się, że negocjacje z moją motywacją czy silną wolą w takich chwilach to walka z cieniem, która nigdy nie będzie wygrana. Że tego przeciwnika trzeba załatwić nie wprost, tylko sposobem.
MAM NA TO SWOJE SPOSOBY
Sposoby na szybki strzał dopaminy, które stosuję, żeby jednak pobudzić się do działania to:
- Napisać post na blogu lub jego mini-wariant – wrzucić szybkie story na Instagrama
- Uporządkować coś w domu lub zrobić pranie
- Zrobić szybkie zakupy, żeby mieć zdrowe jedzenie w domu
- Pofotografować kwiaty na tarasie albo kotka, to zawsze na propsie
- Poczytać coś w interesującej mnie dziedzinie – nauki nigdy za wiele, ale z tym muszę uważać, żeby się na przykład nie zatopić w skrollowaniu Internetu bez końca
Przeważnie jedna z tych czynności pozwala mi wgrać do systemu ilość dopaminy na tyle wystarczającą, że potem mogę już ruszać z tym niemiłym koksem.
Czasem potrzeba mi pogadania z miłą osobą, a że mam to szczęście, że mam kilkoro bardzo bliskich mi osób, to przeważnie mam się do kogo odezwać. Ale to już jest raczej tryb awaryjny, grozi zagadaniem tematu i czasu przeznaczonego na wykonanie tej nieprzyjemnej czynności, od której właśnie próbuję uciekać.
Co do porządkowania, kiedy nie mam uoporządkowanych narzędzi do pracy, czyli stan obecny, bo dopiero instaluję sobie na moim odświeżonym laptopie wszystkie apki do pracy, wgrywam zdjęcia z ostatnich lat, a mam ich naprawdę ogrom, ale i miejsca mnóstwo, no ale to wszystko trzeba wgrać, zainstalować, skonfigurować i to zabiera naprawdę mnóstwo czasu, Tak, nawet mnie z moim obecnym wykształceniem. W takich warunkach trudno mi się zabrać za te trudne sprawy bieżące.
SPRAWNY SPRZĘT
To jest dla mnie właściwie najważniejszy warunek pracy i o to dbam bardzo przez całe moje życie. Wcześniej, w trakcie bardzo aktywnego życia zawodowego, wymieniałam laptopy max co jakieś 4-5 lat. Poprzedni trafiał najpierw do mojej córki, z czasem do Mamy, jeden czy dwa rozeszły się po dzieciach przyjaciół i jeden poszedł do przyjaciółki, której znajomy jeszcze go z sukcesem podrasował i lapik służy do dziś.
Tymczasem u mnie te sprawy zaczęły się sypać już dłuższy czas przed egzaminem na Specjalistę IT. Awaria poprzedniego laptopa zaważyła w dużej mierze na wyniku negatywnym mojego pierwszego egzaminu.
Jak możesz pamiętać z wpisu o Moim szkoleniu w Niemczech, ostatnio zawiódł mi poprzedni laptop, na mój mały komputerek MiniPC wgrałam dokumentów i zdjęć tyle, że zaczął mi już strasznie zamulać, czyli działa zbyt wolno, bo ma za mało wolnego miejsca na dysku. Bez skasowania części danych nie mogę praktycznie na nim pracować. A na razie nie mam na to czasu ani siły, więc na szczęście mam już do dyspozycji mojego Nowego czyli Używanego Laptopa, którego na bazie dysków pamięci i dokupionego RAMu z poprzednich laptopów złożył mi kumpel z kursu. Właśnie jestem w trakcie wgrywania tego całego oprzyrządowania czyli software-u, dokumentów i zdjęć na ten mój Laptop.
To też jest laptop Dell, ale już przed i w trakcie prac mój poprzedni (10-letni już laptop) niestety stracił kontakt z pokrywą, czyli nie było obrazu ani dźwięku (wymiana kabla nie pomogła) i trzeba było kupić kompatybilny używany model, też 16 cali, bo na mniejszym to już nie chcę męczyć oczu. W sumie mam na nim 32 GB RAM i 4 TB pamięci dyskowej, co w dzisiejszych czasach jest ogrom, a przy cenach tych pamięci podnosi to jego wartość niepomiernie. Dla porównania nowy Laptop Dell, z 1 TB pamięci dyskowej i tylko 16 GB RAMu kosztuje na dzień dzisiejszy ponad 1000 EUR.
Przy okazji porządków ze zdjęciami wciągają mnie wspomnienia, jak na przykład ten wyjazd do Hamburga w marcu 2022 roku. Muszę uważać, żeby się nie zatopić w oglądaniu tych wszystkich zdjęć. Ale jest to też dla mnie silna motywacja, żeby znów tak sobie poukładać wszystkie sprawy, żeby takie wyjazdy i takie zdjęcia znów były częścią mojej codzienności.

Kolaż Hamburg, 03.2022
TERAZ
Dziś zaczęłam od odkładanego już od kilku dni napisania wpisu tu na blogu, może jego część przeniosę też na mojego Instagrama, ale będzie trzeba ją troszkę przyciąć, bo tam nie mieszczą się tak długie teksty.
Zapytasz, a po co to wszystko? Szukaj roboty kobieto! No szukam.
Ale też walczę z systemem, który wraca mi z informacją, że wcale nie dostał informacji, które mu wysłałam, a w związku z odbywającą się procedurą rozpatrywania mojej skargi obniży mi wszystkie możliwe warunki wsparcia na czas do rozstrzygnięcia sprawy. Ostatnia moja skarga zakończyła się sukcesem, ale to było w innej instytucji, która na szczęście uznała moje argumenty i rozstrzygnęła sprawy na moją korzyść.
Co do zajęć, które też mnie pochłaniają.
PLANY
Mocno wierzę w to, że mogę się podzielić ze światem moimi posiadanymi i sprawdzonymi metodami, które komuś mogą naprawdę pomóc. Może nie Tobie akurat Czytelniku, ale może Twojej Koleżance lub Koledze.
I w tym celu buduję też od dość dawna moją obeność w internecie. Zbieram pomysły, rozwijam moje umiejętności techniczne, kupuję sprzęt, inwestuję w szkolenia, poznaję różne triki itd. I publikuję regularnie metodą prób i błędów. Bo samo się nie zrobi.
A o tym, co ogarnęłam w ciągu ostatnich lat, obok nauki na szkoleniu, nauce do egzaminu, poszukiwania pracy i załatwiania wszystkich spraw formalnych, napiszę w kolejnym wpisie, bo ten jest już wystarczająco długi.

Bardzo trzeźwo patrzysz na swoje poczynania i z powodzeniem udaje Ci się panować nawet nad brakiem motywacji. Leniuchowanie czasami tez sie przydaje, choć dla mnie jesteś wzorem młodości w dojrzałym wieku, tyle masz w sobie energii i nowych pomysłów, że o chęci kształcenia nie wspomnę!
A ja? robię kilka rzeczy jednocześnie, by nie wpaść w rutynę, a teraz gdy łaskawa pogoda, skupiamy sie z mężem na wycieczkach, dużych i małych, potem zdjęcia, opisy itd.
Plany masz szerokie, więc niechaj wszystko zmierza ku pozytywnemu finałowi…
Wiesz, niby mam teraz dużo wolnego czasu, ale jest on po brzegi wypełniony szukaniem odpowiednich ofert, dopasowywaniem aplikacji oraz korespondencją z urzędami, co jest najmniej owocnym, ale niezbędnym zajęciem. Staram się, żeby to moje życie mimo wszystko miało jeszcze aspekty pozytywne, bo bez tego motywacja umiera we mnie szybciej, niż opada pianka na capuccino. Co mi nie przechodzi, to doskonalenie własnych umiejętności metodą słuchania szkoleń, ale głównie metodą pracy własnej na konkretnych przykładach. Też się staram korzystać z pogody, bo wtey i zdjęcia ładniejsze wychodzą i świat od razu wydaje się łagodniejszy i piękniejszy. Pracuję nad tym, żeby te plany… Weiterlesen »
„Sposoby na szybki strzał dopaminy, które stosuję, żeby jednak pobudzić się do działania” Mi jest trudno zrobić rzeczy, których nie lubię. Porządki w domu to jedna z nich. Ale z tym, co lubię robić, nie mam problemu się motywować. Na przykład uwielbiam czytać różne artykuły na interesujące mnie tematy na Internecie, i to głównie naukowe, oglądać CIEKAWE filmy na YouTube (coraz ciężej z powodu AI, ale również używam AI do ich streszczenia), czytać gazety i pisać blogi—ta ostatnia aktywność też wymaga robienie ‘research’, co samo w sobie jest ekscytującą aktywnością. „Czasem potrzeba mi pogadania z miłą osobą” To jest zawsze… Weiterlesen »
W swojej karierze jako tłumacz musiałam często wyjeżdżać na delegacje, bo nie wszystkie tłumaczenia odbywały się na miejscu, stąd decyzja, żeby kupować laptopy 🙂 Poza tym łatwiej się pozbyć, albo przechować taki laptop przez dłuższy czas, bo zajmuje mniej miejsca. Co nie znaczy, że nie mam też desktopów, ten na zdjęciu tytułowym jest malutki, ale pod biurkiem mieszka mój stary desktop, zabrany jeszcze z Polski (czyli ma już ponad 15 lat), a przed wyjazdem uzupełniony o więcej RAM i pamięci dyskowej, być może nawet jeszcze go przebuduję i wykorzystam jako serwer! Co do czytania kilku książek – ja jednak wolę… Weiterlesen »
Piętnastoletni komputer to nieźle! Mniej więcej w 2005 roku w radio był program na temat kto używa stare komputery. Okazało się, że adwokat (!) używał nadal komputer z lat bodajże 80. XX w., z takim ogromnymi, ‘tekturowymi’ flppy disks, bez Hard Drive, do pisania i twierdził, że mu całkowicie wystarczał. O ile pamiętam, albo z nagrodę dostał bezpłatnie nowy, alby ktoś go od niego go odkupił ‘do muzeum’. Całkowicie rozumiem, że dla większość osób laptopy są o stokroć uniwersalne. Jako że cały czas w pracy właściwie siedziałem przy jednym biurku, laptop nie był mi potrzebny. Raz kupiłem DELL laptop. 3,5… Weiterlesen »
Jacku, historia z adwokatem jest świetna! 🙂 Taki komputer bez dysku twardego, na wielkie dyskietki, to już właściwie eksponat muzealny, więc nie dziwię się, że ktoś chciał go odkupić. Ale coś w tym jest, jeśli sprzęt robi to, czego potrzebujemy, to po co zmieniać. Mój stary desktop też jeszcze nie idzie na emeryturę, dostał więcej RAM-u i miejsca na dysku, a w tej chwili jest przerabiany na serwer we współpracy z moim kumplem. Szkoda wyrzucać coś, co jeszcze może się przydać. Te 3,5 kg DELL-a robi wrażenie, to już raczej sprzęt do noszenia na siłowni niż w podróży 😉 Chromebook… Weiterlesen »
ja prowadzę kilka jednocześnie. ale sie już tez ogarniam w temacie, bo nie chce tego robić. męczy mnie? nawet nie dlatego. lubię się teraz skupiać na tu i teraz z uwagą i na sobie przede wszystkim. czy ja lubię się lenić, no uwielbiam ale nie potrafię 🙂 więc jesli mam już taki dzień, to sie nurzam w lenistwie, jak świnia w błocie. Na całe moje szczęście cały sprzęt mam służbowy uff laptopy na wypasie, aparaty dyski zewnętrzne…słuchawki, wszystko. nawet szkoła mi zafundowała tableta 🙂 dosłownie. prywatnego i to jest mój osobiście jedyny prywatny sprzęt. Trzymam kciuki mocno za znalezienie dobrej… Weiterlesen »
Kiedy czytam Twoje wpisy odnoszę wrażenie, że prowadzisz bardzo wiele spraw równolegle, bo jednocześnie jak wiadomo, się nie da. 🙂 Czasem trzeba też poleniuchować, sama mam takie dni na regenerację, więc to rozumiem. Rzeczą, która w 99% wyciągnie mnie z domu, jest jednak zawsze kurs tańca, albo party w gronie kursowiczów. 🙂 A ja w zasadzie od zawsze pracuję na swoim, zatem każdy sprzęt, który posiadam lub na którym pracowałam, kupowałam sobie sama. Wyjątkiem był okres kursu IT i praktyk, gdzie to uczelnia lub pracodawca zapewniali nam do pracy desktopy albo laptopy i miejsca do pracy. Też ciekawe doświadczenie. 🙂… Weiterlesen »
Staram skupiać się na jednym aktualnie wykonywanym zajęciu, aby go zrobić dobrze i czegoś nie zapomnieć. Niestety moja zona ma zwyczaj wrzucać mi wtedy jakieś inne tematy. Niezmiennie powtarzam jej, że mężczyźni są jednozadaniowi. Jedno kończą i biorą się za coś innego. To kobiety, co świadczy o ich wysokiej inteligencji, są wielozadaniowe. Nawet w chwili najwyższych uniesień potrafią rozważać czy ten sufit w sypialni trzeba już malować czy może poczekać do przyszłego roku. Pozdrawiam
Też się skupiam na jednym zadaniu, ale szczególnie kiedy jest kompleksowe, potrzebuję czasem przerw, kiedy cała analiza odbywa się właściwie gdzieś w tle i są to procesy nieświadome. Pojęcie wielozadaniowości jest niewłaściwie zdefiniowane, bo chodzi tu raczej o umiejętność szybkiego przełączania się pomiędzy zadaniami, jak w Windows między oknami 🙂 Człowiek (czy to kobieta, czy mężczyzna) na raz ogarnia jedno zadanie i to jest normalne. Chociaż kobiety faktycznie umieją w przerwach innych czynności wykonać inne, mniejsze, albo towarzyszące. A mężczyzna w tym czasie będzie czekał, aż się dane zadanie skończy, nawet jeśli nie bierze w nim udziału 🙂 Co do… Weiterlesen »
Jak coś pozmieniam… serio teraz mówię… mogę znów ruszyć w social media, bo aktualnie niczego nie publikuję (krótko na razie); jest na mnie nagonka pośród „najbliższych“. Nie żartuję. Ale to już nie na publiczne pisanie.
Przyszło mi do głowy, że mogłabyś napisać krótki poradnik o tym jak działać w socialach. Albo ogólnie tutaj co jakiś czas wrzucać jakieś tipy, jak zrobić, by było coraz lepiej, biorąc pod uwagę różnice FB i IG.
Hej Aniu,
a wiesz, że chodziło mi to po głowie, dzięki za podpowiedź, bo skoro jest potrzeba, to warto się tym zająć.
Odezwę się do Ciebie na priva, tylko ogarnę dziś swoje sprawy i dopiszę posta, który aktualnie powstaje 🙂
Ale żeby aż nagonka! OMG!
Uściski!!!!
Oczywiście, że kilka zadań jednocześnie. Chyba taki nasz już los kobiet. I to są często takie prace, których nikt inny nie zauważa. 🤷♀️
A sposób mam taki, że nawet jak mi się nie chce, to planuję i odhaczam swoje zadania. I tak idę do przodu, bo innej alternatywy nie ma. Lepiej zostać w tej rutynie i robić wszystko na bieżąco, niż odrabiać zaległości. 💪 Pozdrawiam.🫶
Masz rację, bo te niezauważalne prace są najbardziej upierdliwe, bo widać tylko, kiedy są NIE ZROBIONE.
Też zdecydowanie wolę większość spraw, głównie tych porządkowych załatwiać na bieżąco, bo jak się to spiętrzy, staje się poważnym problemem.
W tym przypadku rutyny są najlepszym rozwiązaniem, bo człowiek działa jak pralka z włączonym programem i specjalnie się nawet nad tym nie zastanawia, tak jak mówisz, odhacza i ma spokój. 🙂