Blog

Kawa na szmacie, czyli mała dygresyjka o kawie i social mediach

31 sierpnia 2018
Dziś próbowałam wypić sobie relaksacyjną kawę w łóżku. Zrobiłam więc tę kawę, dobrą tu mają, postawiłam na parapecie nad głową, zatopiłam się w czytaniu i zapomniałam o niej zupełnie. Przypomniałam sobie po pół godziny, jak już była zupełnie zimna.
I przy okazji tej kawy taka mała dygresyjka.
Na instagramie jestem od kilku lat. Właśnie sprawdziłam, że moje pierwsze zdjęcia wstawiłam tam latem 2013 r. Potem było parę takich sobie fotek,  bez hashtagów, sama się dziwię, że to w ogóle ktoś lajkował, głównie znajomi ze współczucia, żebym nie była taka samotna bez jednego lajka.
Teraz już jestem w tym nieco bardziej oblatana, bo co ponad 300 obserwatorów, to nie 30. I czasem lubię sobie popatrzeć na ładne zdjęcia, więc i ja sama lubię sporo stron, które dostarczają mi pozytywnych czy ciekawych wrażeń estetycznych.
Nie szukam tam inspiracji życiowych, podobnie jak na Pintereście, gdzie też interesują mnie głównie ładne zdjęcia i ciekawe aranżacje. Może dlatego trochę bawią mnie mówki motywacyjne, ale widać znajdują użytkowników, bo followersów, czyli obserwatorów różnego rodzaju stron coachingowych nie brakuje.
Lubię kilka stron autorów, Jak Szczygieł, podróżników jak Martyna Wojciechowska, niektóre aktorki (Dereszowska) i aktorów (Małaszyński), parę stron z przepisami kulinarnymi i ciekawą architekturą oraz z urządzeniem wnętrz
Stron o urządzeniu wnętrz chyba mam najwięcej, w tym parę osób, nie firm, które z wielką pasją urządzają swoje gniazdka i zdają z tego relację na instagramie i/lub FB. Te strony mnie inspirują i cieszą oko.
Omijam szerokim łukiem strony z dużą ilością wypieków i słodyczy, bo po co mam się drażnić.  Więcej stron kulinarnych też już nie zamierzam obserwować, bo w pewnym momencie ściana na insta aż pęka od jedzenia, a to nie jest dla mnie najistotniejsze.
Przestałam też obserwować kilka stron, kiedy pozamieszczały treści niezgodne z moimi poglądami, bo po co mają mi zaśmiecać mój smartfon, skoro mi nie pasują.
Po tych paru latach orientuję się więc już nieco w trendach, panujących na insta i w innych mediach społecznościowych.
Wśród instagramowych i fejsbukowych fotografii kawy lub herbaty jest na przykład taki trend, który ja nazywam kawą na szmacie.
Sceneria wygląda tak: jest łóżko, ładnie zasłane, albo lekko fantazyjnie udrapowana pościel i koniecznie koc lub narzuta w kontrastowym kolorze dobranym według palety RAL (min. 15 minut drapowania materiału, ustawiania światła, próbnych zdjęć itd.).
Na łóżku stoi „niedbale” ustawiona taca, dopasowana oczywiście stylem i RALem do barw łóżka, pokoju i pościeli, a na tacy mamy ustawioną kawę – tak jak lubię, czyli w ładnej filiżance. Czasem do kawy podany jest rogalik, croissant czy świeżo upieczona (oczywiście!) bułeczka. Mało tego, właśnie weszłam popatrzeć i przeważnie na tacy jest jeszcze miejsce na doniczkę lub wazonik z kwiatami dopasowanymi kolorystycznie ma się rozumieć!
Oglądam te zdjęcia z pewną estetyczną przyjemnością ma się rozumieć, ale też nie bez refleksji.
Bo tak się zawsze zastanawiam, ile z tych kaw podanych do łóżka na tacy ustawionej ot tak lekko na rogu pościeli, zostało normalnie wypitych, a ile rozlało się na te fantazyjnie rozpięte szmaty (tak nazywam wszystkie rzeczy z materiału).
Ja jednak wolę jeść i pić przy stole. Pod tym względem jestem bardzo wygodna i nie lubię potem wybierać okruszków z pościeli, przeszkadzałyby mi one spać, nie mam też specjalnie chęci na ciągłe pranie pościeli zalanej kawą, bo materac łóżka jest jak dla mnie zbyt  niestabilny żeby na nim stawiać tacę z jakimkolwiek napojem. Ale wróćmy do trendu.

Postanowiłam sprawdzić ten trend w życiu.
Wykorzystałam dostępną szmatę czyli serwetę, deskę do krojenia (nie mam pojęcia, czemu wzięłam tę mniejszą, ale już poszło) i kawę.
U mnie by to wyglądało tak (sceneria z wynajętego domku ostatnio w górach).

Ładnie? Bo sama nie wiem.

No cóż, tacy nie mam, na łóżku ustawić się nie odważę, bo wokół podstępnie krąży kicia, która uwielbia czasem znienacka sobie na tę pościel wskoczyć, bo w końcu gdzie ma się zakopywać celem schowania przed światem.

Kawa poczas tych wszystkich zabiegów wokół łóżka i szmaty oczywiście dawno mi wystygła. Bo sobie spokojnie w tym czasie stała na parapecie.

Ale nie będę robić nowej kawy do zdjęcia na insta, więc wzięłam tę, którą już miałam.
Czyli wystudzoną. 
Wyglądało to w całości mniej więcej tak:

A w szerszym ujęciu tak:

Próbowałam ostrożnie usiąść obok szmaty, odczuć ten wyższy poziom picia kawy, ale zachwiała się groźnie, czyli ledwo co się udało nie wylać i chyba tylko dlatego, że była już do połowy wypita.
No to cóż. Miłego początku dnia z kawą.
Na szmacie czy bez szmaty!
A ja postaram się zgłębić kolejne trendy, a może się nawet czegoś z nich nauczyć i podzielić się z Wami!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
50 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Basia

Iw! Śniadanie w łóżku jest tak samo przereklamowane, jak spanie (albo i nie)na sianie! Nic przyjemnego…okruszki, rozlana kawa …a ja nie umiem jeść, zanim się nie umyję, zęby, prysznic…i co ? wracać do łóżka, żeby nakruszyć, jak przy stole wygodniej?a na sianie nie da się spać:) kłuje i wyłażą przeróżnie stwory o niezbadanych właściwościach i zamiarach:) tak że ten- jem przy stole, a śpię w łóżku! I niech tak zostanie:)

marigold

Sniadanie w lozku czy tylko kawa to nie dla mnie. Jedzenie, picie czy to w lozku czy na krawedzi lozka zawsze kojarze z pobytem w szpitalu.
Lubie tez ogladac wystroje mieszkan, najbardziej takie wnetrza gdzie jest duzo kwiatow, i w doniczkach, i w wazonach. Mam w domu na stole ogromny bukiet z lisciastych galezi magnolii i taki sam bukiet wypatrzylam u kogos na internecie, gdzies tam w swiecie.

marigold

Wieczorami kiedy czuje sie zmeczona i ide wczesniej do lozka, zabieram ze soba kubek z jakas ziolowa herbata, albo biore bardzo duzy kubek ze napelniam do polowy, albo taki termiczny z pokrywka i pije przez dziurke i nie musze sie martwic ze rozleje, no i kubek stawiam na szafce przy lozku.
Te sniadania w lozku sa podobno wielkim dowodem milosci, na 'dzien matki' tez sa popularne, dzieci robia ta cudowna niespodzianke mamusi i rano smaza jajka na boczku, wyciskaja soczek z pomaranczy i budza mamusie z taca w malych raczkach.

ja-Ewa

Marii!:))) też mnie śmieszą te śniadania do łóżka,podobnie jak "kolacje przy świecach":)))Bardzo to tandetne,nie mówiąc o tym,że niepraktyczne i niezdrowe.
Taaa,ponoć są na świecie takie cudowne dzieci:))) , tudzież partnerzy,którzy jeszcze powtarzają do wyrzygu "ajlawju":)))
Ja to coś nic romantyczna nie jestem:))I podobnie jak ty – sporadycznie kubek termiczny z jakimiś ziółkami do łóżka zabieram,rano tylko Yerbę, kawy nie piję:)Poza tym,od kiedy wyrosłam z niemowlęctwa – zasadniczo jadam i piję wyłącznie przy stole,siedząc wygodnie na krześle.
Pozdrawiam wszystkich,miłego weekendu!
ps.Iwonko,piękna podłoga,i w ogóle:)

Agnieszka Krawczyk

ahahahaha Post mnie bardzo zaciekawił i rozśmieszył. 'Kawa na szmacie' mnie rozwaliła. 😀 Fajny post, taki z 'jajem'. Nie umiałabym tak pić kawy, coś czuję, że szybko zaczęłabym się denerwować. Często to, co modne mnie zwyczajnie bawi. hehe Spałam na sianie i to było straszne. 😀 Zresztą ja mam uczulenie i cała wstałam czerwona z bąblami. Zaraz będzie moda na picie kawy z czyjejś głowy. ;D Pozdrawiam, post superowy. :)))

Iwona B.

Ha ha ha! Kawe w lozku lubie, jak jestem chora i mi sie nie chce zlazic na dol. Ale zeby kompozycje z tego robic to jeszcze nie wpadlam.
Zreszta, zainspirowalas mnie tak, ze napisalam dluuugi komentarz, tak dlugi ze az sie nie nadaje, wiec zrobilam z tego notke na bloga 🙂

Ania O.

Zrobiłam sobie czystkę w obserwowanych stronach na FB (insta nie mam). Zostało tego śmieszna garstka. Przyczyną było to, że często osoby, które kiedyś mnie interesowały (a raczej to, o czym piszą na FB), zmieniło swe przesłanie. Np. Pawlikowska zaczęła propagować medytacje i… chyba to jest buddyzm… szczerze mówiąc nie mam pojęcia co. Samo-wpływanie na siebie itd. rzeczy z pozoru niegroźne, ale nie podoba mi się to. Lajknęłam ją kiedyś z uwagi na podróże i ogólnie fajny pogląd na życie.Inny przykład: dziewczyna pisała różne ciekawostki odnośnie treningów siłowych. Nagle jej profil zamienił się w FP jej samej i promowanie seksapilu. Odlajknęłam… Dowiedz się więcej »

jotka

Nie wiem w ogóle o czym piszesz, bo nie mam takich kont i nie bywam…
Łóżko nie kojarzy mi się z jedzeniem, ani piciem, chyba że chora jestem.

jotka

Rozumiem, że eksperymentujesz z materią 🙂

Ken.G

"Kawa na szmacie" mnie rozbroiła ;D A sam instagram mnie bawi, zwłaszcza tamtejsze – jak to określam – serduszkowe żebraki. Mam sporo polubionych profili i kiedy mam czas, zaglądam do nich i klikam, jeśli coś mi się podoba. Zaraz po tym płynie za mną ławica żebraków, którzy nagle, z czapy polubiają (polubiują?) mój profil, żeby po kilku dniach z fochem odlubić, bo nie zrewanżowałam im się serduszkiem. I tak mi ilość obserwujących rośnie i maleje, rośnie i maleje… Aż się przypominają stare czasy blogowni i "świetny blog-zajrzyj do mnie-zostaw komcia" 😉

Ken.G

A to racja. Wiele rzeczy odgapiam "na przyszłość" (szczególnie fotki wnętrz), podróżuję oczami wraz z tymi ludźmi, miziam zwierzaki etc.

To parcie na lajki/serduszka jest tak duże, że zastanawiam się czy naprawdę chodzi tylko o fejm (mam dużo lajków, jestem taaaaka fajna!), czy o kasę. Kiedyś wyczytałam na jakimś forum komentarz-wyrzut, że ktoś pisze tylko po to, żeby nabić sobie posty. Ee, a to za to coś dają, że ktoś ma dużo postów? Jest jakiś fajniejszy? Dla mnie znaczy to tylko tyle, że ma dużo wolnego czasu 🙂

Basia

Nie widzialam jeszcze instagrama i nie tesknie za nim, ale kawe w lozku rano obowiazkowo pijam. Nie na szmacie, tylko na szafce obok lozka, w czasie wiadomosci w tv lub czytania blogow :))) Bez kubka czarnej! kawy nie rozpoczne dnia tak, jak lubie 🙂

Krystyna Bożenna Borawska

Ja niejadam w łóżku, bo zwyczajnie mi niewygodnie :-))
Niektorychyba za dużo filmów się naoglądali
i dlatego takie kompozycje, ja za takimi nie przepadam…
Wolę zdjęcia przyrody 🙂

anabell

To jest po prostu małpowanie stylu rodem z Hollywood.Niektórym się niestety wydaje, że to co oglądają na filmach to prawdziwe życie i usiłują je naśladować.
W wieku dziecięcym dużo czasu spędzałam w łóżku, bo sporo chorowałam, ale do posiłków byłam otulana w koc i sadzana przy stole. I śmieszy mnie to dokumentowanie każdego swego kroku, uśmiechu, nowego stroju itp. Jak tak popatrzeć jednego dnia na te wszystkie "dokumentacje" to ma się wrażenie, że to wciąż ta sama osoba na zdjęciach, tylko nieco inaczej ubrana i ma nieco inny wystrój wnętrza. Zero indywidualizmu w tym wszystkim.
Miłego;)

iwonakmita.pl

Nie, nie, nie podoba mi się. Kawa musi mieć piękną oprawę, czyli filiżankę. I przy stole koniecznie:)

Sikoreczka

Hehehehe dobrze że kaw to ja nie pijam. Jakoś na razie nie przepadam. Wole bawarkę albo po prostu sok czy coca-colę 🙂 woda też – jak najbardziej. Nie wiem dlaczego, ale kawa mi nie smakuje.
Nie jestem zwolenniczką jedzenia ani picia w łóżku – chyba, że choroba zmogła na amen, ale i tak zawsze staram się wtedy jeść i pić przy stole.
Jeśli o zdjęcia chodzi a szczególnie trend – nie słyszałam o nim, brzmi ciekawie.

Sikoreczka

Mąż też kawy nie pije. Czasem w niedzielę jak już mama robi do ciasta, to capuccino, ale też wolę coś mniej kawowego. Lodów kawowych cukierków itd kawowych też nie lubię.

Jaga A

Mam też kota, ale służą raczej do kontaktu ze znajomymi a na instagramie nie chce mi się robić żadnych "artystycznych" fotek. Jak mnie coś rozbawi to wrzucę – leń jestem

Witold Żywulko

Dzień Dobry.
Przepraszam, że kontaktuję się w ten sposób, ale jest on najpewniejszy a czasu zostało niewiele. Otóż mam przyjemność powiadomić Cię iż Twój blog został nominowany do konkursu BLOG from HEART przez innego uczestnika. Sprawa pilna. Uprzejmie proszę o kontakt na adres konkurs_blogsfromheart@onet.pl
To ostatnie powiadomienie.
Pozdrawiam.
Witold
BLOGS from HEART

Iwona Zmyslona

Od dwóch lat, z przymusu a nie lubienia, zdarza mi się jadać w łóżku. jest tak wtedy, gdy syn podaje mi posiłek, bo nie mam siły przesiąść się na wózek. Mam profil na FB ale nie umiem się tam poruszać. Instagram dla mnie to tylko nazwa. Jak powiada przysłowie:"Co boskie Bogu, co papieskie papieżowi", kawę powinno się pić przy stole, a na łóżku leżeć(spać) i wypoczywać. Lubię Cię w tym miejscu, to znaczy na blogu i w realu też pewnie by tak było. W mediach społecznościowych szukać Cię nie będę, ale pewnie mi to wybaczysz. Ostatni komentarz(Witolda) bardzo ciekawy, zareaguj,… Dowiedz się więcej »

Śpioszek

Picie kawy na jakiejś pościeli jest na pewno nie wygodne. Nie mówiąc o tym, że ja bym to zapewne szybko rozlała. Moja teoria jest taka, że kawę na instagramie ustawiają tak tylko do zdjęcia. Robią je, po czym przenoszą na stolik i piją. Przynajmniej ja bym tak zrobiła 😀 Mam wrodzony talent do rozlewania czegokolwiek , więc już wiem jakby to u mnie się skończyło.

Annette ;-)

W łóżku jem tylko wtedy, gdy mam całkowity zakaz wstawania, albo gdy jestem mocno osłabiona, ale mam nadzieję, że takie sytuacje nigdy już nie wrócą. Podobnie jak Ty nie lubię okruszków i innych takich w łóżku. Łóżko służy do relaksu, je się przy stole.

Pozdrawiam 🙂

oko

kawa w łóżku, to jeszcze nie dramat, ale zimna kawa, bo trzeba było jej fotkę strzelić, to już jest przekleństwo. jakby zdjęcie było ważniejsze od picia.ale – nie znam się, nie korzystam, nie robię zdjęć niczemu i nikomu. może dlatego kawa nawet w łóżku mi smakuje.

v

kawę pierwszą zawsze piję w łóżku ZAWSZE – mam podkładkę pod komputer z dzurą na kubek i mam drugą specjalną tacę piękną z kotami na której wszystko co wywrotne może byc bezpieczne…owszem wiele razy pościel była zalana hmmm

Julia K

Hmmmm….kawa wygląda na zimną ;P

A tak na serio….chyba nikomu nie udałoby się podać mi śniadania, czy kawy do łóżka, bo budzę się wcześnie i od razu wyskakuję z piernatów.
A wracanie do łóżka jeśli już się z niego wyrwę…..to chyba bez sensu 😉

Antares

Zawsze podejrzewam, że to specjalne atrapy łóżek i atrapy kaw nie do użytku 😉 Albo zdjęcia zrobione w ramach osobnej sesji. Nie wierzę, że ktoś z rana ma fotogenicznie ułożoną pościel i lubi pić zimną kawę z podsuszonym rogalikiem no i jeszcze latać za doniczką z kwiatkiem 🙂 Jakkolwiek Twoja chęć zbadania sprawy godna podziwu, pochwalam 🙂
P. S. Mnie swego czasu irytował trend fotek własnych nagich stóp. Nie każdy ma stópki modelki po Photoshopie 😉

[instagram-feed]
50
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x