Przedwczoraj rano weszłam do mojego nowego mieszkania w BHV i dokonałam tzw. „przejęcia” (Übernahme). Jest to formalność wymagana w przypadku wprowadzenia się do nowego mieszkania lokatorskiego, dokonuje się w towarzystwie dozorcy (Hausmeister, czyli taki nasz Anioł).
Przyszedł więc ze mną pan dozorca, obejrzał dokładnie mieszkanie przed przejęciem, spisał wszystko, co w nim jest i raczej stwierdził, niż spytał: zakładam, że teraz Pani to mieszkanie będzie odnawiać. Potwierdziłam, że w takim to ja na pewno mieszkać nie będę i że zamierzam odnawiać.
Przedstawił mi jeszcze dwie możliwości. Spółdzielnia może mi wydać tzw. talony na zakupy budowlane, albo też ja z góry wyłożę kasę na remont, a potem przyjdą do mieszkania zobaczyć, jak mi wyszedł remont i wypłacą przyznaną kwotę. Przyznano mi jak na tutejsze warunki dość dużą kwotę, bo i do zrobienia jest dużo.
Zapytałam jeszcze tylko, czy konieczne jest tapetowanie, czy mogę zamiast tego wyrównać i pomalować ściany. Odpowiedź była, że mam do wyboru jedną z dwóch opcji i to ja sama mogę wybrać. Odetchnęłam z ulgą, bo wolę ściany malowane, niż tapetowane.
Podpisałam więc stosowne papiery, z wrażenia nie za bardzo je przedtem czytając, mam nadzieję, że nie podał mi cyrografu do podpisu.
I jestem. A raczej jesteśmy. Bo zabrałam ze sobą mojego legendarnego już Wiesława. No bo przecież sama tych ścian równać i malować nie będę.
Jeden pokój, największy, ma położoną tapetę. Częściowo jest do przyjęcia. Niestety na jednej ścianie poprzednia lokatorka miała zawieszonych mnóstwo półek. A ściana jest wytapetowana czarną błyskotliwą tapetą, z mieniącymi się kryształkami. Nie da się załatać dziur i pomalować, bo musiałabym chyba kupić farbę z brokatem. Poza tym przy każdym z okien znaleźliśmy wyraźne i duże plamy pleśni. Nie chcę tego tak zostawiać, a i w salonie pod tapetą w takim razie jest pleśń, nie ma co się oszukiwać.
Zdecydowałam się więc po namyśle, że w każdym pokoju ściana z oknem zostanie odnowiona. A więc i tapeta na ścianie w tym dużym pokoju będzie usunięta, podobnie jak ta czarna z błyskotkami, nie da się jej uratować i chyba płakać za nią też nie będę.
![]() |
| Wiesław planuje zakupy. Ta cała ściana zostanie odarta z tapety i pomalowana od nowa. |
![]() |
| Ściana z czarną tapetą. |
![]() |
| Tutaj lepiej widać, jak dużo jest śladów po wkrętach. |
Największą zaletą tego 3,5 pokojowego wg niemieckich standardów mieszkania jest kuchnia. I piwnica, w dodatku z regałem i szafką, które mi zostały po poprzedniej lokatorce.
W Niemczech liczy się to, że w ogóle jest kuchnia i to, że jest w całkiem niezłym stanie. Oraz wykładziny, że w ogóle są i też są w niezłym stanie. Gdybym musiała wyposażyć takie całe mieszkanie nawet w używaną kuchnię i dołożyć wszędzie podłogi, koszt byłby naprawdę duży. A tak da się przeżyć.
W kuchni została mi porządna zmywarka jeszcze na gwarancji (odkupiłam ją od poprzedniej lokatorki), poważnie zakamieniona bateria zlewowa, zlew (do domycia) i kuchenka elektryczna z bardzo zniszczoną szklaną płytą, nie wiem jeszcze jak działa, być może jeszcze ją za jakiś czas wymienię, w końcu mogę ją potem zabrać do kolejnego mieszkania. Za to szafki w są w niezłym stanie i jest jasna, czyli tak jak lubię.
![]() |
| Kuchnia, jeszcze bez lodówki i bez pralki. |
Ooo, przywieźli, więc to już widok z lodówką.
Jak się okazało, woda w kuchni jest grzana z elektrycznej termy. Od razu wczoraj wykryłam przeciek w szafce na dole, gdzie umieszczona jest terma, dzięki temu szafka nie zamokła kompletnie, bo Wiesław od razu oczyścił i dokręcił kolanko pod zlewem.
![]() |
| Kuchnia po wstawieniu lodówki. Jest też już żarówka na suficie. |
Musiałam dokupić lodówkę. Jak się okazało był spory problem z jej wstawieniem, a raczej z używaniem w stanie zastanym. Niby wnęka na lodówkę ma dokładnie 60 cm szerokości, czyli tyle, co lodówka, ale przy takim ustawieniu nie otwierały się drzwi zamrażarki. Trzeba było zdemontować listwę przypodłogową, żeby jednak weszła i można jej było używać.
Muszę jeszcze dokupić pralkę. I tu się robi spory problem, bo niewysokich pralek jak na lekarstwo. Potrzebna mi pralka na wysokość 84,4 cm, a większość w sklepach ma aż 85 cm lub więcej wysokości. Będę musiała iść poszukać takiej, która się zmieści w tej wnęce pod oknem.
Atutem mieszkania jest całkiem przyzwoity balkon z widokiem na dziedziniec i siatką dla Mozarta.
![]() |
| Balkon już osiatkowany, Mozart będzie mogła na nim siedzieć. |
![]() |
| W piaskownicy rzadko są dzieci, a w tych kwadratach parkują samochody szczęśliwców, którzy doczekali się na płatne miejsce na dziedzińcu. |
A propos Mozart: kicia została na ten miesiąc jeszcze u mamy. Czuje się już coraz lepiej, mama w kontakcie z wetką robi jej codziennie trzy razy okłady z Rivanolu i aloesu. Już jej to prawie nie boli. Jak tylko odpadnie strupek z rany, będzie jej można zdjąć kołnierz.
Wracając do mieszkania. Łazienka jest do przyjęcia, z wanną, woda tam jest grzana własnym piecem gazowym. Poprzednia lokatorka rozstała się ze swoimi meblami łazienkowymi, ja dowieszę tylko moją dodatkową szafkę lub wstawię tam coś z moich mebli i będzie OK.
Cieszę się, że jest wanna, lubię się wymoczyć. Dobrym rozwiązaniem, choć dość tymczasowym jest ta zasłonka.
Na szczęście zasadzie większość potrzebnych mebli mam, muszę się nawet zastanawiać, czy brać wszystkie, ale chyba akurat uda mi się ustawić tam wszystko, czego potrzebuję.
Wczoraj latałam po to z miarką po wszystkich pokojach i planowałam, gdzie co wstawię.
Wiem, że na razie nie wygląda to zbyt dobrze, te odrapane ściany i tak dalej.
![]() |
| Przedpokój |
![]() |
| Drzwi wejściowe, domofon |
Ale od czego moja wyobraźnia i umiejętności mojego majstra. Coś się z tego da zrobić, jestem tego pewna.
Zaletą tego mieszkania jest położenie. Do centralnego deptaka miasta mam spacerkiem pięć minut. Z okna widzę tutejszą wieżę RTV, oświetlaną nocami na kolorowo.
Pozostaje mi potem podpisać jeszcze umowę na internet i być może na telewizję (zobaczę, czy odbierają popularne programy z anteny ogólnej, może nie będę potrzebowała nic więcej).
Na początku przywitał nas tam też niezbyt przyjemny zapach jakby stęchlizny, z nałożonym na niego jakimś kadzidełkiem zapachowym, może właśni z powodu tej pleśni przy oknach, a może też dlatego, że poprzednia lokatorka miała trzy koty i psa. I te wszystkie zapachy wsiąkły w ściany, więc nawet po zdarciu tapet było je czuć. Dlatego pierwszego dnia od razu kupiłam zapach neutralizujący inne zapachy, czyli puszeczkę z ulatniającym się zapachem miętowo-jakimśtam, w każdym razie bardzo świeżym i teraz Wiesław, który na czas remontu tam mieszka, codziennie wstawia puszeczkę do innego pokoju.
Już są efekty, po jednym dniu już ładniej pachnie. Poza tym dużo wietrzymy.
Pewnie będę tam bywać na początku bardzo często, zanim nie rozplanuję położenia wszystkich moich mebli, bo jednak najlepiej robić to na miejscu (pomierzyłam, więc znam wymiary moich mebli).
Chcąc nie chcąc znów jestem w remoncie, do tego muszę wszystko sama spakować. Nie mam pojęcia, od czego zacząć, ale zacznę już w najbliższy weekend, bo przeprowadzkę mam zaplanowaną na 30-tego, więc mam tylko niecałe trzy tygodnie czasu.
A w międzyczasie normalnie w ciągu dnia pracuję.
Czego sobie życzę?
Żeby mi się tam miło mieszkało.
Na pewno będą plusy i minusy, jak wszędzie. Ale mam nadzieję, że jakoś się to wszystko ułoży.
A zatem na koniec mam do Was prośbę. Tym razem nie piszcie mi raczej proszę, jak to ja lubię remonty. Lubię mieszkać w ładnym zadbanym domu czy mieszkaniu, więc to jest konieczność. Gdybym nie musiała, to bym nie remontowała. I bym się nie wyprowadzała z domu. Nadal nie jestem z tego powodu zachwycona, choć robię, co mogę, żeby jakoś ogarnąć sytuację i się w niej od nowa odnaleźć. Nadal czasem łza się w oku zakręci i łatwo nie jest.
Nie jestem też zachwycona, że remontuję nie swoje tylko że będę mieszkać w wynajmowanym mieszkaniu. Ale na ten moment to najlepsze wyjście. Jak się rozwinie działalność mojej nowej firmy, to będzie czas na inne decyzje. Teraz to najbardziej rozsądna decyzja, którą w danym momencie zdecydowałam się podjąć.
Czekam na ten moment po przeprowadzce, kiedy już wszystko będzie na swoich miejscach, a ja będę mogła zająć się zwykłym życiem, bo te przeprowadzki i remonty (w sumie 4 w ciągu dwóch lat) to nie dla mnie i już jestem tym strasznie zmęczona. Ale tak wyszło, więc robię co mogę, żeby wyjść z tego cało.
Albo nie. Czekam na tę chwilę, kiedy już wszystko będzie poustawiane i wypakowane, a ja będę sobie kupować jakieś bzdety czyli a to naczynia, a to dywanik, ręcznik czy durnostojkę.
Ooo, tak właśnie na ten.














trzymam kciuki!
Dzięki Iva!
Jest więc troszeczkę inaczej niż u mnie w Szwajcarii. Mieszkanie wynajmujesz odnowione. Gdy zdajesz, też musi być odnowione, ale to już ostatnio przy podobnym temacie pisałam.Dowiedziałam się niedawno, że jeżeli wynajmujesz mieszkanie już 10 lat, to właściciel ma obowiązek wynajęcia ekipy na własny koszt i odremontowania Ci mieszkania. To jest płyta indukcyjna to na piecu? Taka normalna tyle że w innym kolorze? A masz do tego specjalne garnki? Kicia nie ma ogródka, ale w jej dzikich sytuacjach to chyba nawet lepiej, że nie przegalopuje pod kolejnym jakimś wrogim pyszczkiem. Będzie bezpieczna. Życzę Ci owocnego przebrnięcia przez ten bajzel, zarówno remontowy… Dowiedz się więcej »
Tutaj też jest kilka opcji wynajmu, niestety te mieszkania odnowione i z pełnym wyposażeniem na bogato są jak na moje singielskie możliwości trochę za drogie. Dlatego wybrałam mieszkanie dość blisko centrum, do odnowienia, za to z kuchnią, bo to byłby duży wydatek z kupnem i potem z ew. demontażem i przenoszeniem. A tak wyprowadzając się kiedyś po prostu zostawię tę kuchnię pewnie za niewielkie odstępne zza urządzenia kolejnemu lokatorowi.Tutaj po stronie lokatorki było zdjęcie starych tapet, resztę zgodziłam się przejąć ja. Za remont dostanę też jakąś kasę.Kuchenka jest teraz przykryta dwiema ozdobnymi szklanymi deskami, które są też do krojenia. Chciałam… Dowiedz się więcej »
W Szwajcarii tak jak opisałam to standard. Jeżeli by Ci ktoś dał niewyremontowane mieszkanie, możesz się nie zgodzić go takiego przyjąć i właściciel ma obowiązek odświeżyć je. Ewentualnie jak jest niegotowe (a wisi już w ogłoszeniach), to możesz zrobić łaskę i je przyjąć 😀 Mąż tak zrobił, sam remontował, bo mu się podobało, no i 10 minut do pracy ma, więc szybko się decydował, by mu go kto inny nie sprzątną.
Chyba inwestowanie w indukcję na razie nie ma sensu. Chyba jeden singlowski żołądek nie obróci rachunku za prąd w mękę.
No to czekam na dalsze wieści, tak ciekawie opowiadasz 🙂
Chwilowo nie wiem, w co pierwsze ręce włożyć. Bo i praca goni i pakować by się trzeba było, a ja na razie w lesie i to głębokim. Dla mnie to mieszkanie od razu miało fajny klimat, więc podjęłam instynktownie szybką decyzję i to w godzinę. Coś mi się wydawało, że to dobre miejsce dla mnie. I mam nadzieję, że je sobie tak urządzę, że się tam z powrotem odnajdę.
Też się spieszyłam, żeby mi go nikt inny nie sprzątnął 🙂
Jak jest pleśń to brak dobrej wentylacji. Jak nie zadbasz przy remoncie o jakieś napowietrzenie, pleśń będzie wyłazić.
Powodzenia!
Nie napisałam, ale wietrzymy cały czas, też miałam wrażenie, że poprzednia lokatorka nie wietrzyła prawie. Teraz będzie wietrzone i nie wejdzie powtórnie pleśń! Nie lubię zapyziałych niewietrzonych wnętrz, więc spokojna nasza :)! Dzięki, przyda się!
Fajne mieszkanie i myślę, że zrobisz z niego prawdziwe cudeńko. 🙂 Nowa droga i życzę, by była bardzo piękna, by mieszkanie zapełniło się wielką dawką miłości. :)))
Też mi się wydaje, że dam radę zmienić je w moje dobre miejsce. 🙂
I za życzenia dziękuję, przydadzą się.
Powodzenia 🙂
Co to znaczy mieszkanie 3,5 pokojowe? Jakaś spiżarka, garderoba, wnęka, czy coś w tym stylu?
To znaczy, że jest dodatkowo taki mały pokoik, właśnie na garderobę, ja go użyję jako dodatkowego pokoju biurowego, na te regały, które się nie zmieszczą w małym biurze obok.
I dzięki!
No dobra, nie bede sie juz nad Toba pastwic, piszac ze jestes od nowa w swoim zywiole 😉 Dam Ci za to bezcenna rade w sprawie pralki. Otoz… pralki sa zunifikowane wysokosciowo i nizszej nie dostaniesz, ale… kazda pralka jest od gory zabezpieczona takim "wieczkiem", przysrubowanym na 4-6-8 srubek i bardzo latwym do zdjecia. A kiedy wieczko zdejmiesz, pralka od razu robi Ci sie o jakies 2cm nizsza, masz wiec nawet mozliwosc wyregulowac jej wysokosc i dobrze wypoziomowac, krecac nozkami. Z powodzeniem zmiesci sie pod zastanym w domu blatem kuchennym. My tak zrobilismy ze zmywarka na starym mieszkaniu. Z pewnoscia… Dowiedz się więcej »
Aniu, zaskoczę Cię być może po raz kolejny, ale już to wiem. Byłam w sklepie i od razu zostałam pouczona. Niestety ten zdejmowany blat jest głównie w droższych modelach. W takim promocyjnym nie było o tym mowy. Mówimy o różnicy w cenie ok. 100 EUR w górę. No cóż, nie ma wyjścia, trzeba będzie kupić droższą i jeszcze sprawdzić, czy na pewno się zmieści.Gdybym chciała w kółko tylko remontować zamiast jeździć na wakacje albo na rower, to o tym napiszę. Mam nadzieję, że ta zmiana przeniesie mnie na chwilę w świat, w którym będę mogła zapomnieć o remontach choć na… Dowiedz się więcej »
Oj tam! Musialas sie dopytywac w sklepie? Nie moglas poczekac, zebym mogla Cie zaskoczyc swoja wiedza na temat skracania pralek? :)))
A, i jeszcze chcialam spytac, czemu ma sluzyc ta wypilowana dziura w szafie w przedpokoju? Koty tam mieszkaly, czy mialy kuwete?
Zwykle nie czekam na takie dobre rady, ale i tak ich zawsze dostaję garściami :), dziękuję!
Ta dziura to faktycznie miejsce na wejście dla kota, a w środku jest miejsce na kuwetę. 🙂 A nawet jeśli nie zdecydowałabym się tam wstawić kuwety, to jakaś leżanka dla Mozarta się tam z pewnością znajdzie. :)))
Tak jak piszesz duza zaleta tego mieszkania jest lokalizacja a to bardzo wazne.
Balkon wyglada na duzy, nie tylko pozyteczny dla kici ale i dla Ciebie.
Wcale nie widze ze az tak duzo jest do zrobienia, nawet nie nazywalabym tego remontem tylko odnowieniem, malowanie scian i duze porzadki jak mycie lazienki i kuchni, wykladzina podlogowa wyglada porzadnie.
Dobrze ze jest juz pan Wieslaw i zaczyna roboty.
Właściwie masz rację, to jest takie porządne odnowienie, czyli wszystkie ściany pod szpachelkę i wałek. Plus domycie. Wykładziny są porządne, a mnie się podobają, co jest najważniejsze. W razie co można jeszcze rzucić jakiś dywan, mam jeden większy, a jakieś pomniejsze też się znajdą. 🙂
Może na jednej ścianie poszaleję z kolorami, zobaczy się.
Też się cieszę, że jest Wiesław!
Pozdrowienia!
Wedle zamowienia: Żeby ci się tam miło mieszkało :))))
Dzięki, postaram się wysterować to, co możliwe, a reszta – zdaję się na szczęście i dobrą energię. Ta od Was też się liczy. 🙂
No, czekałam na tę wiadomość, że już podpisujesz umowę.Z pralką jest jeszcze jedna opcja- kupić pralkę ładowaną od góry, bo one są dość wąskie i zlikwidować ten kawałek blatu. Moja córka ma teraz pralkę taką "normalną",ładowaną z przodu, pojemność 8 kg, ale można obniżyć jej wysokość odkręcając górną jej listwę wykończeniową i dzięki temu ona wchodzi doskonale pod blat.Zresztą ta pralka, 4 kg wsadu, którą po niej odziedziczyłam, też ma odkręconą tę wykończeniową listwę z blatem.I jest w mojej łazienkowej zabudowie, oczywiście projektu mojej córci. Porozmawiaj o tym w sklepie AGD, oni wiedzą które pralki są tak wykończone by można… Dowiedz się więcej »
Umowę podpisałam w ubiegłym miesiącu, a w poniedziałek dostałam klucze.
Co do pralki to to wszystko już wiem. Spróbuję z taką ze zdejmowaną klapą od góry, nie chcę likwidować blatu, bo i tak go niewiele w tej kuchni. A na pralce szykować jedzenie to jakoś tak nie pasuje mi :).
Chyba w sobotę się wybiorę na poszukiwania pralki i mam nadzieję, że zakończą się powodzeniem, bo i pakować się już pilnie muszę.
Będzie super, na pewno!
Mam nadzieję, na razie nie umiem się na tyle skupić, żeby rozplanować dobrze te moje meble, ale mam już parę pomysłów i mam nadzieję, że wyjdą mi dobrze.
Pozdrowienia!
Iw! Nowe miejsce-nowe szczęście! I tego się trzymajmy:)
Najważniejszy dla mnie teraz jest spokój. I oby nastał po tej przeprowadzce, bo już tyle tego nie zdzierżę.
Fajne mieszkanie, duże i blisko centrum! Pomalowane, doczyszczone będzie jak nowe. No i ten piękny balkon dla Mozarta. Muszę Ci napisać, że ja też w dzieciństwie miałam kotkę o męskim imieniu. Mama myślała, że to kocurek i nazwała go Czortek, a po latach okazało się, że to jednak koteczka. Ale imię, oczywiście, zostało. Jestem pewna, że będzie Ci się świetnie mieszkało w nowym miejscu. Dużo szczęścia Ci życzę!
Mieszkanie wybrałam takie, w którym będzie mi wygodnie i będę mogła zostać na dłużej. Cena porównywalna z niektórymi mniejszymi, i lokalizacja doskonała, więc dużo zalet. Teraz aby się urządzić, to dalej jakoś pójdzie.
Ano to możemy sobie podać ręce, nasza Mozart też na początku miała być chłopcem 🙂
Dziękuję, niech się spełnią wreszcie te wszystkie Wasze dobre życzenia!
No to widzę, że dosyć duże to Twoje mieszkanie jak na lokum w bloku. Jaki to jest metraż? Trzymam kciuki za Twój kolejny remont i przeprowadzkę, dasz radę, masz już wprawę, choć to na pewno męczące. I oby tym razem na dłużej! ;)Pozdrawiam.
Też się cieszę, że to spore mieszkanie, muszę się tam dobrze czuć, jest większe od warszawskiego o ten jeden dodatkowy pokoik. Męczące to jest i dużo tych remontów mam na raz. Ale mam nadzieję, że dam radę jeszcze i z tym.
Trzymaj kciuki tak czy inaczej.
Dasz radę, kto jak nie Ty? Będzie pięknie, bo potencjał jest.
Mam nadzieję, że uda mi się w pełni wykorzystać ten potencjał, i że się tam od nowa odnajdę. Póki co mam słabsze dni. Może mi przejdzie i znów złapię power.
Oj, wiem dobrze co to remonty, wieksze i mniejsze, dlatego Ci sie nie dziwie, ze chcesz juz miec to wszystko za soba. Mnie czeka jeszcze remont kuchni, ale sobie poczeka az sie cos powaznego zepsuje, a sprzet mam dobry, niemiecki 🙂 No to se troche poczeka.Ja tez nie lubie tapet. Pamietam jak kupilismy dom i ojciec Chlopa przyjechal pomagac to usilnie nas namawial na tapety, bo "sciany wygladzi i dziury pozakrywa" no i robota czystsza. No niestety, dom prawie nowy to i sciany gladkie, a dziury sobie sama pozaklejalam i wyszpachlowalam. W zyciu bym sie nie zgodzila zakrywac gladkie ladne… Dowiedz się więcej »
Iwonko, też widzę tu duże możliwości i też nie znoszę tapet, chyba że tylko na niektórych lub na fragmentach ścian. Do ozdoby jeno. U nas też się tata mojego chłopa dopytywał, kiedy nakleimy tapety, a moja reakcja była dokładnie taka jak twoja.
Sprzęt brakujący jeszcze uzupełnię, a kuchnia też mi jeszcze długo posłuży, bo meble są w porządku, nawet jeśli noszą ślady użytkowania.
I mam nadzieję, że na koniec tego miesiąca będzie koniec. Bo potem już tylko przeprowadzka i wyjazd. Majstra trzeba odwieźć.
nadrobiłam i widzę, że się dzieje…otóż nikt przy zdrowych zmysłach nie lubi remontów a zwłaszcza w nich osobiście uczestniczyć. to wykańcza. Życze Ci tego momentu na który czekasz… kiedy będzie czysto a Ty zajmiesz sie niespieszna dekoracją ))))))
Miło mi, że nadrobiłaś. Jak sama widzisz, sporo się u mnie dzieje. Remontowanie można umieć, ja sobie z tym radzę. Można też lubić, kiedy nie jest przytłaczające i nie łączy się z tysiącem innych obowiązków, ale na nieszczęście przeważnie właśnie się łączy. A że niedawno skończyłam jeden remont, który prowadziłam na odległość, a teraz mam na głowie drugie odnawianie, to wiadomo, że czuję się trochę jak koń pociągowy, któremu co i rusz dokładają na wóz, mimo że on już i tak ledwo ciągnie.
No ale ten moment z dekoracją przyjdzie już niedługo, czekam na niego z utęsknieniem. :))
PODZIWIAM CIEBIE. Ja ostatni remont mieszkania robiłam w 2004, kuchni dodatkowo w 2010 i teraz chociaż powinnam zrobić całość, to mi się nie chce. Trzymaj się!!