Blog

A może by tak zrobić coś dla siebie

30 lipca 2016
Kiedy przedwczoraj podczas ćwiczeń na dywanie zaczęłam wciągać psie i kocie kłaki nosem, pomyślałam, że to już czas na odkurzanie. Inaczej jeszcze się zachłysnę albo mi się taka kulka w żołądku zrobi i będzie trzeba wyciągać operacyjnie. No chyba że spróbuję tych kocich chrupek przeciw kłaczkom.
Rozważywszy smak i zapach tych chrupek, uznałam, że łatwiej jednak będzie odkurzyć.
Co dziwne po obleceniu 6 pomieszczeń plus schodów z odkurzaczem nie czułam się jak zwykle jak wyprana i wywieszona na suszarce do wyschnięcia. I nawet miałam jeszcze siłę zrobić i wywiesić pranie.
Mam intuicję.
Naprawdę ją mam. Bo dziś znienacka okazało się, że przyszli nieoczekiwani goście i odkurzanie było jak znalazł.
Bo wiadomo. Sprząta się najczęściej dla ludzi. Nie dla siebie. Bo jaki tam ze mnie ludź! Czysty wysprzątany dom robimy dla ludzi, a sami siedzimy w syfie. No tak, a to przecież bzdura…
Ta myśl, dla kogo to ja właściwie ostatnio sprzątam chodziła mi po głowie, niczym zbłąkana nieproszona wesz, podgryzając od czasu do czasu. Aż wreszcie przegryzła się głębiej. I wreszcie pomyślałam, że tym razem zrobię to coś dla siebie.
I że posprzątałam wczoraj wieczorem, żeby nie zaczynać od tego prawie wolnego weekendu. 
Tylko żeby zamiast tego wstać rano i wypić kawę w czystym miejscu. 
I po wstaniu myśleć tylko o tym, żeby sobie rano poćwiczyć na wyczyszczonym dywanie. A potem wyjść przez czysty salon i posiedzieć na tarasie i powdychać świeże powietrze.
Oraz wreszcie nacieszyć się swobodnie wolnym dniem.
I powiem Wam, kiedy ma się taki widok z własnego tarasu, nie potrzeba nawet urlopu, żeby mieć poczucie, że wszystko, co najlepsze ma się wokół siebie i do własnej dyspozycji.

Można oczywiście zobaczyć cały świat. Nie przeczę, mam jeszcze różne plany i chcę pojechać i zobaczyć wiele miejsc. Ale dziś przypomniało mi się to, co powtarzała moja przyjaciółka, czyli słowa jednego ze spotkanych podczas urlopu człowieka doświadczonego w pewnym wieku, który już pół świata zwiedził.
Mawiał on, że wszystkie rzeki są takie same.
I chociaż ja i tak jeszcze wiele rzek chcę zobaczyć, to czasem wystarczy mi ten mój widok z tarasu, żeby poczuć pełną radość i spełnienie. Powąchać świeże powietrze, posłuchać mojej ciszy. Pouśmiechać się do swoich myśli i do bawiących się obok mnie zwierzaków.
I tak sobie przy kawie w ten piękny dzień postanowiłam poczytać trochę dla przyjemności. 
Już od przedwczoraj szykowałam się, żeby przeczytać kilka ciekawych artykułów z psychologii. Uwielbiam poznawać przyczyny wszystkiego, co się dzieje między ludźmi. Poza tym poznawać coraz lepiej samą siebie.
I czasami ułożyć coś w sobie, żeby czuć się szczęśliwsza z samą sobą.
Pod tym względem uważam tę sobotę za bardzo udaną.
Postawiłam sobie parę nowych celów. Pospałam po południu dwie godziny, bo jednak sprzątanie wczoraj było trochę męczące, wizyta gości też. Zaplanowałam też kolejny tydzień, zrobiłam dobry omlet z warzywami, poszłam na dwa przyjemne spacery po lesie z pieskiem, spotkaliśmy kilka miłych psów po drodze, z którymi mój piesio wymienił uprzejmości, czyli obwąchał się po przekątnej.
I nie muszę łykać kocich chrupek przeciw kłaczkom. 
Podsumowując to był całkiem dobry dzień, w którym zrobiłam coś drobnego dla siebie.
A teraz mówimy już Państwu dobranoc.
Subscribe
Powiadom o
guest
23 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Anna Maria P.

I co mi po wysprzatanym mieszkaniu, kiedy cale pozostale zycie wali sie w gruzy?

Anna Maria P.

Ja ratuje sie jakos kontaktami z natura, spacerami, choc nie moge juz tak beztrosko wychodzic sama, jak kiedys. Nastepny stresor. I tak ze wszystkim.

Antoni Relski

Myślałem że mnie porzuciłaś jako znajomego. Jak to dobrze się mylić
Pozdrawiam

Iwona Zmyslona

Droga Iw- przeżyłam chwile grozy, gdy dwa dni temu chciałam wejść na Twojego bloga, a tu otrzymuję informację, że nie zostałam zaproszona, bo to tylko dla wybranych znajomych. Na nowy adres się "włamałam" podstępem, ale mam pytanie "mogę odwiedzać Twojego bloga, czy też jestem persona non grata"? Podziwiam zamiłowanie do porządków. U mnie też by się przydały, chociaż nie ma tylu pomieszczeń ani schodów, to jednak brak chętnego. Mamie życzę szybkiego powrotu do zdrowia, a Tobie aby sposób na stres jak najdłużej okazał się skuteczny chociaż najlepiej by było, żeby jak najrzadziej trzeba było go stosować. Pozdrawiam

anabell

Jakoś Cię znalazłam. Widzę z tego, że muszę wpisać do obserwowanych ten blog, bo gdy wpisałam "iw-czytelnia" to wpisał mi się Twój blog z 2012r.
Człowiek to taki dziwny stwór, że do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje wokół siebie porządku- nie tylko w sensie "higienicznym" ale również gdy idzie o uporządkowania działań. Po prostu lepiej się funkcjonuje gdy poświęcisz codziennie kilka minut na ułożenie planu działania, ustaleniu co b.pilne, a co może poczekać.
Dziecko już masz dorosłe, czas już zacząć robić coś dla siebie.
Trzymaj się, będzie dobrze;)

Frau Be

Nienawidzę sprzątać, amen!

zante

Ja się jakoś nie załapuję na teorię, że sprząta się dla innych, dla gości. Ja muszę posprzątać, przywrócić wszystko na swoje miejsce dla własnego, wewnętrznego spokoju. Bywało jeszcze niedawno, że czułam rodzaj rozdrażnienia, gdy ktoś mi się tarabanił do domu, gdy właśnie świeżo posprzątałam. Mówię w czasie przeszłym, bo przez ostatnich kilka miesięcy i do tego nabrałam dystansu.

Hexe

Pijemy z takiego samego kubeczka, blogerko 😉

Ken.G

Mnie bałagan denerwuje, ale czasem, sama nie wiem kiedy i jak, biurko pokrywa mi się stertą rzeczy, a po podłodze walają się kłębki sierści. Wtedy nie ma zmiłuj, nie skupię się na niczym – po prostu muszę to ogarnąć. Cieszę się, że posprzątałam, po czym… łapię się za jakiś czas, że jest dokładnie tak samo. Takie żabie skoki.

Narobiłaś mi ochoty na taką kawusię. Chlapnęłabym solidną filiżankę dobrej kawy z masą cukru i śmietanką czy mlekiem.

Pozdrawiam serdecznie!

pkanalia

nie prowadzę na blogu linkowni, więc nie zawsze jestem na bieżąco… robię więc rutynowy obchód terenu i nagle… wtf?… najpierw pomyślałem, że postawiłaś zaporę dla trolli, potem, że zmieniłaś treści na tightly privat, ale obie wersje jakoś mi się nie wydawały… uznałem, że jak się poczeka, to się wyklaruje, no i się doczekałem……to prawda, że na nieposprzątanej glebie niechętnie się robi nawet poranny rozruch na stojaka, a bez rozruchu niechętnie idą inne sprawy, w tym sprzątanie… no, i koło, a raczej spirala zapuszczenia się, tudzież chałupy się rozkręca… zwłaszcza, że jest Lato i w ogóle niewiele się chce…aha… widok zwierzaków… Czytaj więcej »

Annette ;-)

Oczywiście, że sprzątam dla siebie, bo lubię, gdy wszystko jest na swoim miejscu, choć przyznaję, że nie zawsze tam bywa, ale w takim stanie wytrzymuję góra trzy dni. Dla innych też sprzątam gdy wiem, że przyjdą, a jak wpadną bez uprzedzenia, to trudno, jest jak jest.

Annette ;-)

Najwyraźniej 🙂

Lipiec przeczytany, czas na wpisy sierpniowe.

23
0
Would love your thoughts, please comment.x