Blog

Co mi się podoba w czasach pandemii

7 grudnia 2020

Czy zastanawiasz się, jak się zmienią czasy po pandemii, czy ona w ogóle bezpowrotnie minie. I czy wszystko kiedyś będzie po staremu, czyli jak w czasach przed covidem, a my zapomnimy o wszystkim, jakby to był jakiś sen. Ja już od jakiegoś czasu zadaję sobie to pytanie. Mało do tej pory pisałam o tej chorobie, bo i nie zajmowałam się nią prawie wcale. Tyle, co konieczne.

Korona, covid, pandemia i co z tego dla mnie wynika?

Wiadomo, że od miesięcy siłą rzeczy najbardziej popularny temat to wirus. A mnie przyznam szczerze już się ani patrzeć, ani czytać o tym nie chce, bo ile można o pandemii, covidzie, koronie, maseczkach, antymaseczkowcach (dlatego właśnie nie pisałam na ten temat), liczbach zakażonych i zmarłych w poszczególnych krajach. Niczego ta moja wiedza ani mój komentarz nie zmieni. Wychodzę z założenia, że są ludzie lepiej do tego wykształceni, jak lekarze czy specjaliści od statystyk. Tutaj jestem absolutnie tradycjonalistką: blogerzy i influenserzy do blogowania i influensowania! A lekarze do leczenia! No chyba, że ktoś z Was jest lekarzem, to wiadomo patrz punkt 1.

Ale nie da się nie zauważyć tego, co ze społeczeństwami zrobiła pandemia i nie da się tego przeskoczyć, ani obejść. Trzeba jakoś problem rozwiązać. Co ciekawe chyba powoli dorabiamy się szczepionek, a ja jakoś w ich skuteczność na tym wczesnym etapie do końca nie bardzo umiem zaufać. Istnieją też, bo mówi się o tym kanałami – różne lekarstwa, wspomagające leczenie covida. Czy są skuteczne na wszelkie postaci tej choroby – brak mi wiedzy, a żebym miała się grzebać w materiałach medycznych. I niestety w obecnym czasie, gdybym spróbowała się tym zajmować, nie wystarczyłoby mi już kompletnie czasu na życie. Dlatego jeszcze raz podkreślę – nie będę się zajmować medycznymi kwestiami stroną tego zagadnienia, przynajmniej póki co.

Różne sposoby przystosowywania się do nowej rzeczywistości.

Bo wiadomo i nie trzeba tego specjalnie wyjaśniać, bo każdego ta sytuacja jakoś dotknęła. Od miesięcy jest nam wszystkim trudno lub bardzo trudno. Bywa totalnie źle. Jestem pewna, że częściej niż się o tym mówi, każdy z nas zalicza zjazd, bo boi się o własne jutro. I to jest normalne – takie mamy czasy. Nie tylko my, ale i sąsiad zza ściany, ludzie w innych krajach i właściwie ludzie wszystkich zawodów i specjalności.

Jak sobie radzimy z pandemią?

Jedni pasjonują się totalnie tematem, wsłuchują w każdy nowy komunikat, wysłuchują bieżących komunikatów rządowych. – Ja słucham ich głównie wtedy, kiedy usłyszę, że weszły nowe zarządzenia, a ja na przykład mam wyjazd służbowy czy prywatny.

Na początku i mnie dopadł atak strachu, ale jak już minął, przystosowałam się po prostu do nowej sytuacji. Od dawna więc staram się przestrzegać zarządzonych norm czyli noszę maseczkę w sklepach i miejscach pracy. W Bremerhaven, gdzie mieszkam, na szczęście nie ma obowiązku noszenia maski na ulicy. Podobno taki wymóg jest w niektórych dzielnicach Berlina, jak mówi Anabell. Co do zasad higieny – myję ręce tak samo często, jak zawsze, teraz tylko bardziej skrupulatnie pilnuję, żeby umyć je zawsze od razu po przyjściu do domu. Kiedy muszę brać wózek w markecie, bo teraz z większości to konieczne, używam schowany i wożony w samochodzie środek dezynfekujący – bo kto wie, co miał w rękach mój poprzedni użytkownik wózka. I ten zwyczaj raczej zachowam na czasy po pandemii – bo w sumie po co mi czyjeś zarazki na rękach. Psikać się będę na mieście już chyba zawsze.

1. Maseczki

Według antymaseczkowców narzędzie do zamordyzmu i krępowania wypowiedzi i wolności społecznej. Gdyby tak faktycznie było, że maseczka byłaby takim ograniczeniem, to wszyscy lekarze już od dawna podczas operacji powinni zrzucać maseczki – przecież im to naprawdę potrzebne jest oddychanie pełną piersią i praca na dotlenionym mózgu. Być może zachowam maseczkę na ulicy, a przynajmniej w sklepach. Jednak choć trochę chroni ona moją twarzoczaszkę przed obcymi zarazkami.

2. Zasada ograniczonego zaufania.

Takie czasy jeszcze bardziej przywiązują ludzi do miejsca, do domu, do ludzi, których już znamy i którym ufamy. Do innych podchodzimy nieufnie, bo nikt nie wie, jak się oni zachowują, czy zachowują się odpowiedzialnie, przestrzegają zaleceń. Dmuchamy więc na zimne – i ja przynajmniej omijam jednak większość w sklepie i na ulicy. Żeby nie zostać obdmuchanym, nachuchanym, nakaszlanym i nakichanym. I tutaj cieszę się naprawdę często, że ci wszyscy zakatarzeni ludzie nie mogą już tak łatwo zrobić mi te wszystkie okropne rzeczy wymienione wyżej. No niestety ludzie są beznadziejni i nie mają wpojonych żadnych zasad higieny, a ochrona zdrowia to dla nich wyłącznie synonim ludzi w białych kitlach i szpitali. I to, że o swoje zdrowie w pierwszej kolejności muszą zadbać sami, to jakieś głupie gadanie.

3. Dystans!

Która jeszcze z zasad, którą wdrożono z uwagi na koronę, bardzo mi odpowiada i powinna zostać zachowana? Dystans! Jak ja się cieszę, że nie muszę (przeważnie) męczyć się aż tak z ludźmi w sklepach, którzy stają mi dosłownie na plecach, kaszlą, prychają i mają generalnie w głębokim poważaniu ogólne zasady jakiegoś wychowania, które samo z siebie nakazuje zachowanie kulturalnego odstępu co najmniej 1 metra od obcego człowieka.

4. Zdrowe ludzie odruchy, solidarność

Co jeszcze mi się podoba? To, że ludzie w tych trudnych czasach zaczęli się wzajemnie bardziej wspierać. Że polecają ulubione knajpy z jedzeniem na wynos, polskie marki w różnych dziedzinach, które sprawdzili i cenią. Że okazują sobie życzliwość przynosząc starszym, chorym czy osobom na kwarantannie jedzenie pod drzwi. Takiej życzliwości od dość dawna nie obserwowałam. Każdy żył po swojemu, dbał głównie o siebie, w najlepszym wypadku o kilka najbliższych osób.

Czy to wyszukiwanie dobrych aspektów to jakiś rodzaj mojej samoobrony przed beznadziejnym i niekompetentnym rządem, kolejnymi aktami przemocy wobec społeczeństwa, idiotami nie przestrzegającymi żadnych zdroworozsądkowych zasad (bo nie) i wszechobecnym poczuciem zagrożenia. Być może.

5. Homeoffice

W niektóre dni z radością udaję się na homeoffice, u mnie akurat nie ma na miejscu zespołu ludzi, pracuję sama, a zatem nie bardzo odczuwam różnicę. Pracując z domu nie mam nawet minimalnej styczności z osobami z sąsiedniego biura. Z drugiej strony – w moim biurze przebywam tylko ja. Jakiekolwiek zagrożenie wynika więc najwyżej z odwiedziny przybyszy w sąsiednim biurze.

A co do mnie: jako tłumacz przez niemal całe moje zawodowe życie pracuję samodzielnie, a ludzie mi przy mojej pracy raczej przeszkadzają, niż pomagają.

To może już wystarczy tych plusów, bo się Wam nie dam wypowiedzieć. Bo ja z propozycją: proponuję wam wspólny trening pozytywów. Czyli: poszukajcie w swoim otoczeniu i osobistym życiu plusów życia w pandemii. Może dopiszecie coś do mojej listy? Bo nie wierzę, że tylko ja dostrzegam plusy.

Subscribe
Powiadom o
guest
34 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Boutique Piękna

Covid to czyste szaleństwo. Wyrządził samo dziadostwo – bo choć jest parę plusów , np. Bije się rekordy w czytaniu lub temu podobne to suma sumarum waga niekorzyści i zamieszania ze wszystkim jest ogromna. . A higiena. – to dla niektorych obcy temat , z obrzydzeniem niedawno obserwowałam w pracy notoryczny brak higieny po wyjsciu z WC , aby zawstydzić delikwentów na drzwiach toalety przykleiłam „regulamin” , ale nie zaobserwowałam poprawy zachowania – jak grochem o ścianę – i jakoś dziwnym trafem nie widziałam żadnego zażenowania , być może dlatego , że to było w formie pisemnej a nie obrazkowej… Czytaj więcej »

Boutique Piękna

Wstaw, wstaw , chociaż wyobrażam sobie jak to może wyglądać i jakoś tak mnie to rozmieszyło .do łez . że …. no wiesz , buhaha 😉

Marchevka

Co do maseczek – najlepiej widać na przezroczystej przyłbicy, czym i w jakich ilościach plujemy przy zwykłym mówieniu. I bez korony jest to mało przyjemne.

A z mojej egoistycznej perspektywy wynika, że dla mnie pandemia przyniosła więcej dobrego. W zasadzie jedyny minus to ograniczenia w podróżowaniu. W szerszym ujęciu już tak wesoło to nie wygląda, niestety…

Antares

Dobre strony… Trafiłaś z tematem, bo tak mam, że w najgłębszym dziadostwie próbuję zauważać dobre strony. To, o czym pisałaś, łatwiej jest trzymać ludzi poza swoją strefą osobistą, a są ludzie którzy nawet atakują od frontu. Dobre jest to, że się skończył durny zwyczaj witania i żegnania „na misia” z cmokaniem w towarzystwach, w których nie każdego chcę dopuszczać tak blisko. Skończyło się też bezkarne kasłanie i kichanie na innych. Dziś nikt ci nie powie, że masz chory przyjść do pracy, kiedyś była presja, a potem tacy zarażali resztę. Kolejny plus – można było się przekonać kto jest kim. Za… Czytaj więcej »

Antares

No i jak Ty się uchowałaś „bez tej pracy?”. Mnie najbardziej śmieszy reakcja ludzi na różne dobra u mnie. Pamiętam gdy kupiłam mojego Garmina sobie na Mikołaja – znajome zaraz z pytaniami co jak i jakim cudem taka zabawka, a ja na to że Mikołaj mi przyniósł. Reakcja: „ja też chcę mieć faceta” – „tak ja też! “ -” i jaaaa! “. Mają kobity pojęcie… Albo jak uprzedzałam że się przeprowadzam, to z automatu pytali: „oooo faceta nowego masz?” albo „oooo wychodzisz za mąż?” 🤦🏼‍♀️ Jak widać, kobieta musi mieć chłopa by coś mieć. A tymczasem jest odwrotnie, bo chłop… Czytaj więcej »

jotka

Parę rzeczy też mi sie podoba – pod maseczką mozna ukryc to i owo, a nawet przestać się malować.
W parkach i innych miejscach pustawo, każdy w pracy, nawet z katarem idzie na zwolnienie, więc innych nie zaraża, w sklepach więcej osób w rękawiczkach, więc nie dotykają łapskami wszystkiego, dezynfekcja rak w sklepach mogłaby pozostać.
Home office na życzenie tez ma zalety, zwłaszcza w czasie jakiejś niedyspozycji.
Ale nie wiem czy minusów nie będzie więcej…

Świechna

O wielu blaskach pandemii już napisano. Mnie cieszy wzrost świadomości higieny i przestrzeń dla wolności – to, że ludzie mają szansę dostrzec, że ślub czy pogrzeb to nie musi być spęd, że radości i smutku nie liczy się tym, ile osób przyjdzie, tylko tym, co my sami czujemy. Dla mnie rozluźnienie więzi ma swoje pozytywy – bo w guncie rzeczy jest to rozluźnienie więzi z osobami na których nam nie zależało. Z osobami dla nas ważnymi utrzymujemy kontakt, znajdujemy na to sposób. Brakuje mi tylko podróży.

anabell

Cały problem w tym, że tak naprawdę o tym konkretnym wirusie naprawdę wciąż niewiele wiadomo.Zaatakował szerokim frontem, jest wielce zaraźliwy -jak każdy nowy wirus ma zakodowane namnażanie się w jak najwiekszej ilości nowych wirusów. Sam z siebie nie zabija człowieka, ci naprawdę zdrowi wyzdrowieją, ale nie bardzo wiadomo w jakim stopniu organizm będzie się w stanie zregenerować. Z odpornością po przechorowaniu też na razie same zagadki – jedni mają odporność, ale nie jest wiadomo na jak długo, inni zachorowali ponoć ponownie. Piszę ponoć, bo wcale nie jest w 100% pewne, że jedno i drugie zachorowanie było właśnie z powodu tego… Czytaj więcej »

Anna

Podziwiam umiejętność dostrzeżenia dobrych stron, bo ja juz nie jestem w stanie. Nie mam pracy, bo moja polega na kontakcie z wieloma osobami naraz, co jest niemożliwe. Nie mogę podróżować, co było moją wielką pasją i radością. Siedzę zamknięta w domu, bo jestem w grupie wysokiego ryzyka. Leczenie jest utrudnione ( chociaż w końcu możliwe), mimo mojego introwertyzmu tęsknię już do możliwości normalnych kontaktów, a kiedy widzę zdjęcia z zaśnieżonych Alp czy Dolomitów to do tego wszystkiego skręca mnie z rozpaczy, że kolejny sezon idzie się czesać, i że znów moich wnuków nie nauczę jeździć na nartach. Poza tym moja… Czytaj więcej »

ja-Ewa

Ktoś kiedys powiedzial,ze gdyby nie internet nigdy by nie wiedział,ze jest tylu idiotow na świecie..parafrazujac – gdyby nie covid tez nigdy bym nie przypuszczala,ze jest az tylu zwyczajnych glupkow,domoroslych „ekspertow” od medycyny,szczepien,psychologii.. wypisujacych bez zazenowania nieslychane wrecz bzdury. Oczywiscie minusow jest bardzo duzo,sytuacja zawodowa/ekonomiczna tysiecy ludzi na calym swiecie jest/bedzie bardzo trudna,nie mowiac o ciezkich traumach ludzi ,ktorzy stracili bliskich -czasem kilka osob w rodzinie. I tak jak wszyscy – trochę dobrych stron tez widze – odpowiada mi „zamaskowanie”,nigdy nie lubilam zbytniej poufalosci,bliskosci fizycznej z obcymi ludźmi.Dlatego tez miedzy innymi prawie nie korzystam z publicznym srodkow lokomocji.Najbardziej mi brakuje koncertow… Czytaj więcej »

kloszard

Maseczkę zakładam tylko wtedy kiedy muszę lub gdy w okolicy jest ktoś komu jej brak stwarza dyskomfort.. dystans, higiena-nic się tu nie zmieniło wszak od zawsze i bez covidu wolę być zdystansowana .Nie zaszczepię się -już byłam chora więc po co skoro mnie to nie zabiło. Bardzo mnie smuci , dla mnie niestrawna, wyższość, zachowujących bezwzględnie restrykcje nad sceptykami. Podobna do poprawności politycznej, która chwilowo w odwrocie. Pewne zasady obowiązywały, obowiązują i będą obowiązywać bez względu na covid czy inne zagrożenia.
Podziwiam, ludzi z dala od innych-sto metrów i więcej dystansu i w masce…jużprzywykli…do nienormalności…ja jeszcze nie.

Nitager

Maseczka nie chroni Twojej twarzoczaszki, tylko tych, którzy się z Tobą stykają. Lekarz przy operacji nie nosi maski, by się nie zarazić od pacjenta, tylko żeby na niego przypadkiem nie napluć, choćby podczas mówienia. Pisze o tym, żeby uściślić Twoją wypowiedź, bo jestem przekonany, że sama o tym dobrze wiesz.

A pozytywy? Przestał mi przeszkadzać poranny smród papierosów, wypalanych przez stacjonujących pod blokiem małpkiewiczów – a wręcz cieszę się, że go czuję!

Anna K. Olszewska

Maseczka ma na celu chronić innych, nie Ciebie. To tak na marginesie. 😉

3. Dystans to jest tragedia w Polsce. Ludziom tak spowszedniała już pandemia, że przestali o to dbać. W sklepach dosłownie wchodzą sobie na plecy. Przepychają się i coraz częściej widzi się ludzi bez maseczek.

5. Pracuję w sklepie, to chyba nie wymaga komentowania.

Gosia

Co dała nam pandemia pozytywnego? Ja często rozmawiam na ten temat.Może tu napiszę nie tylko moje spostrzeżenia. Najpierw medyczne Służba zdrowia dostała ogrom środków do dezynfekcji.Kiedys była tylko teoria,teraz praktyka używa sie tych płynów,rękawic bo po prostu są. Ludzie zrozumieli,że nie ma co chodzic z nudów do przychodni i wymyslać choroby.Tak było i to nagminnie. Brak odwiedzin na oddziałach to również brak dodatkowych bakterii i mniej np.biegunek. Ludzie przestali chodzić zasmarkani,kaszlący do pracy ale i do urzędów/bo jak brali l4 to była okazja coś załatwić/. Nie dziwi nikogo,ktoś dezynfekujacy uchwyt wózka w sklepie a przecież mamy bardzo dużo prątkujacych ludzi/gruźlica… Czytaj więcej »

Gosia

Z płaskoziemcami też nie dyskutujemy,trudno,niech jedzą brudnymi rękami. I nie chodzi o covida. Kiedyś,pewnie ok.20 lat temu zrobiono badania orzeszków,które stały na ladzie,przy nalewaku piwa.Już dokładnie nie pamiętam, ile śladów moczu na nich było,coś koło nastu,czyli tylu nie umyło rąk. I tyle,przecież nie zrobiłyśmy sobie czapki z foli aluminiowej by chronić się przed G5. Tu to krótko dyskutuję -pokaż jaki masz telefon.Jak smartfon to niestety już dano w tym jesteś. I tak można by długo ale chyba szkoda czasu. Ubrania. Kolejny plus.Nagle ludzie zobaczyli,że tych ubrań mają dużo. Siedzą w domach,nie ma teatrów,restauracji wesel i czego tam jeszcze i okazało… Czytaj więcej »

Annette ;-)

Plusem jest to, że nie trzeba szukać specjalnych wymówek, gdy nie mamy ochoty na spotkanie z kimś :-DDD Lockdown mam w zasadzie d 11 lat, czyli odkąd zajmuję się moim niepełnosprawnym po udarze ojcem, więc ten covidowy specjalnego wrażenia na mnie nie robi i wiele w moim życiu nie zmienił (no OK, nie podobało mi się, że biblioteki zamknęli, bo książki owszem, lubię czytać, ale nie lubię ich gromadzić – tym zajmuję się zawodowo, nie podoba mi się też ograniczony dostęp do opieki medycznej). Niby opieka nad nim polega głównie na prowadzeniu domu, czyli czymś, co i tak bym robiła… Czytaj więcej »

PKanalia

tak bardzo wiele ta pandemia u mnie nie zmieniła, zasadę „higiena to podstawa” stosuję od dziecka, częstotliwość mycia rąk jest ta sama, jedynie ten płyn dezynfekujący przy sobie /nie zawsze, czasem zapominam/ i rzecz jasna maseczka… co prawda noszenie jej podczas jazdy na rowerze uważam za nonsens, ale nie jestem już w wieku stosownym do ganiania się z policją po ulicach, więc znoszę to jakoś pokornie… przy okazji moje zdanie odrębne o maseczkach: chronią w obie strony: nosiciela maseczki przed otoczeniem i otoczenie przed nosicielem maseczki jeśli jest nosicielem wirusa… ale: maseczka to nie wszystko, nie chroni w 100%, dużo… Czytaj więcej »

Ken.G

Czytam niżej w komentarzach o plusie, który i ja widzę. W końcu okazało się, że praca zdalna to też praca, nopaczciepaństwo! 🙂

I też korzystam z opcji niemalowania się, chociaż widać mi znad maseczki podbite z niewyspania oczy. Cienie głębokie jak Rów Mariański 😉

34
0
Would love your thoughts, please comment.x