Nie szukam tam inspiracji życiowych, podobnie jak na Pintereście, gdzie też interesują mnie głównie ładne zdjęcia i ciekawe aranżacje. Może dlatego trochę bawią mnie mówki motywacyjne, ale widać znajdują użytkowników, bo followersów, czyli obserwatorów różnego rodzaju stron coachingowych nie brakuje.
Lubię kilka stron autorów, Jak Szczygieł, podróżników jak Martyna Wojciechowska, niektóre aktorki (Dereszowska) i aktorów (Małaszyński), parę stron z przepisami kulinarnymi i ciekawą architekturą oraz z urządzeniem wnętrz
Stron o urządzeniu wnętrz chyba mam najwięcej, w tym parę osób, nie firm, które z wielką pasją urządzają swoje gniazdka i zdają z tego relację na instagramie i/lub FB. Te strony mnie inspirują i cieszą oko.
Omijam szerokim łukiem strony z dużą ilością wypieków i słodyczy, bo po co mam się drażnić. Więcej stron kulinarnych też już nie zamierzam obserwować, bo w pewnym momencie ściana na insta aż pęka od jedzenia, a to nie jest dla mnie najistotniejsze.
Przestałam też obserwować kilka stron, kiedy pozamieszczały treści niezgodne z moimi poglądami, bo po co mają mi zaśmiecać mój smartfon, skoro mi nie pasują.
Sceneria wygląda tak: jest łóżko, ładnie zasłane, albo lekko fantazyjnie udrapowana pościel i koniecznie koc lub narzuta w kontrastowym kolorze dobranym według palety RAL (min. 15 minut drapowania materiału, ustawiania światła, próbnych zdjęć itd.).
Ja jednak wolę jeść i pić przy stole. Pod tym względem jestem bardzo wygodna i nie lubię potem wybierać okruszków z pościeli, przeszkadzałyby mi one spać, nie mam też specjalnie chęci na ciągłe pranie pościeli zalanej kawą, bo materac łóżka jest jak dla mnie zbyt niestabilny żeby na nim stawiać tacę z jakimkolwiek napojem. Ale wróćmy do trendu.
Postanowiłam sprawdzić ten trend w życiu.
Wykorzystałam dostępną szmatę czyli serwetę, deskę do krojenia (nie mam pojęcia, czemu wzięłam tę mniejszą, ale już poszło) i kawę.
U mnie by to wyglądało tak (sceneria z wynajętego domku ostatnio w górach).
Ładnie? Bo sama nie wiem.
No cóż, tacy nie mam, na łóżku ustawić się nie odważę, bo wokół podstępnie krąży kicia, która uwielbia czasem znienacka sobie na tę pościel wskoczyć, bo w końcu gdzie ma się zakopywać celem schowania przed światem.

Ale nie będę robić nowej kawy do zdjęcia na insta, więc wzięłam tę, którą już miałam.
Czyli wystudzoną.
Wyglądało to w całości mniej więcej tak:
A w szerszym ujęciu tak:
Próbowałam ostrożnie usiąść obok szmaty, odczuć ten wyższy poziom picia kawy, ale zachwiała się groźnie, czyli ledwo co się udało nie wylać i chyba tylko dlatego, że była już do połowy wypita.
No to cóż. Miłego początku dnia z kawą.
Na szmacie czy bez szmaty!
A ja postaram się zgłębić kolejne trendy, a może się nawet czegoś z nich nauczyć i podzielić się z Wami!




Iw! Śniadanie w łóżku jest tak samo przereklamowane, jak spanie (albo i nie)na sianie! Nic przyjemnego…okruszki, rozlana kawa …a ja nie umiem jeść, zanim się nie umyję, zęby, prysznic…i co ? wracać do łóżka, żeby nakruszyć, jak przy stole wygodniej?a na sianie nie da się spać:) kłuje i wyłażą przeróżnie stwory o niezbadanych właściwościach i zamiarach:) tak że ten- jem przy stole, a śpię w łóżku! I niech tak zostanie:)
Basiu – coś w tym jest, jeden raz w życiu spałam na sianie i taktycznie wszystko mnie kłuło i te żyjątka wszędzie wokół, brrrrr!!!
Czekałam na Wasz odzew, bo pomyślałam, że to może tylko ja uważam ten trend za dziwny :), ale potwierdza się, że więcej wśród nas takich wygodnickich, jak ja!
Co to w łóżku jednak wolą spać, leżeć itp., a pić i jeść raczej przy stole.
I niech! 🙂
Sniadanie w lozku czy tylko kawa to nie dla mnie. Jedzenie, picie czy to w lozku czy na krawedzi lozka zawsze kojarze z pobytem w szpitalu.
Lubie tez ogladac wystroje mieszkan, najbardziej takie wnetrza gdzie jest duzo kwiatow, i w doniczkach, i w wazonach. Mam w domu na stole ogromny bukiet z lisciastych galezi magnolii i taki sam bukiet wypatrzylam u kogos na internecie, gdzies tam w swiecie.
Wiesz, o szpitalu nawet nie pomyślałam, ale zauważyłam, że nawet w większości salonów meblowych ostatnio łóżka są eksponowane właśnie z taką tacą z zestawem kawowym i ew. kwiatkiem.
Należy do do dobrego tonu. Może łóżko samo w sobie nie jest dostatecznie pociągające, czy ja wiem. :))
Kwiaty uwielbiam oglądać, ale wyjeżdżam za często, żeby mieć ich dużo. Mam tutaj jedną palmę, mało wymagającą, wystarcza jej podlewanie raz na dwa tygodnie. 🙂
Wieczorami kiedy czuje sie zmeczona i ide wczesniej do lozka, zabieram ze soba kubek z jakas ziolowa herbata, albo biore bardzo duzy kubek ze napelniam do polowy, albo taki termiczny z pokrywka i pije przez dziurke i nie musze sie martwic ze rozleje, no i kubek stawiam na szafce przy lozku.
Te sniadania w lozku sa podobno wielkim dowodem milosci, na 'dzien matki' tez sa popularne, dzieci robia ta cudowna niespodzianke mamusi i rano smaza jajka na boczku, wyciskaja soczek z pomaranczy i budza mamusie z taca w malych raczkach.
Marii!:))) też mnie śmieszą te śniadania do łóżka,podobnie jak "kolacje przy świecach":)))Bardzo to tandetne,nie mówiąc o tym,że niepraktyczne i niezdrowe.
Taaa,ponoć są na świecie takie cudowne dzieci:))) , tudzież partnerzy,którzy jeszcze powtarzają do wyrzygu "ajlawju":)))
Ja to coś nic romantyczna nie jestem:))I podobnie jak ty – sporadycznie kubek termiczny z jakimiś ziółkami do łóżka zabieram,rano tylko Yerbę, kawy nie piję:)Poza tym,od kiedy wyrosłam z niemowlęctwa – zasadniczo jadam i piję wyłącznie przy stole,siedząc wygodnie na krześle.
Pozdrawiam wszystkich,miłego weekendu!
ps.Iwonko,piękna podłoga,i w ogóle:)
Marigold. Picie w kubku z zazmykaczem to dobry patent, mam jeden taki, tylko mi się zamek zacina, bo już stary, jeżdżę z nim w podróże. Może kupię nowy. No tak, w łóżku to głównie ziółka pasują :))), a tak poważnie – jak mi kto przyniesie świeżo zrobioną kawę, to go z łóżka nie wyrzucam! Dziecko mi za czcęsto takich niespodzianek nie robilo, jakby co zapraszała mnie do stołu.
Ale podobno liczą się intencje. 🙂
Ja-Ewa mnie się też ostatnio romatyzm jakby przejadł, czy może skończył. To znaczy wzruszam się nadal na filmach, a potem zastanawiam, skąd oni biorą te historie, bo ja takich ideałów nie widziałam! 🙂
Z drugiej strony, kolacje przy świecach lubię, sama niejeden raz zapalałam. Ale niekoniecznie do kolacji, ot tak, żeby sobie były, bo lubię światło świec. I kawę dod łóżka też miiewałam serwowaną, szkodad, że to działa przeważnie tylko przez jakiś czas. 🙂
ahahahaha Post mnie bardzo zaciekawił i rozśmieszył. 'Kawa na szmacie' mnie rozwaliła. 😀 Fajny post, taki z 'jajem'. Nie umiałabym tak pić kawy, coś czuję, że szybko zaczęłabym się denerwować. Często to, co modne mnie zwyczajnie bawi. hehe Spałam na sianie i to było straszne. 😀 Zresztą ja mam uczulenie i cała wstałam czerwona z bąblami. Zaraz będzie moda na picie kawy z czyjejś głowy. ;D Pozdrawiam, post superowy. :)))
Czasem nam się zdarzały te kawy w łóżku, kiedy mi jeszcze mój partner przynosił, ale to było dla mnie raczej stresujące, ciągle się obawiałam, czy się ta kawa nie rozleje. Stąd moje skojarzenie, że dla mnie to wcale nie jest synonim luzu i elegancji, tylko raczej postrach :)).
Na szczęście nie mam alergii na siano, ale te źdźbła zwyczajnie są strasznie drapiące!
Miło mi, że Cię skłoniłam do uśmiechu. :)))
Ha ha ha! Kawe w lozku lubie, jak jestem chora i mi sie nie chce zlazic na dol. Ale zeby kompozycje z tego robic to jeszcze nie wpadlam.
Zreszta, zainspirowalas mnie tak, ze napisalam dluuugi komentarz, tak dlugi ze az sie nie nadaje, wiec zrobilam z tego notke na bloga 🙂
No to nie chodziłaś ostatnio po salonach meblowych, prawie wszędzie w tych dużych (BRW Warszawa np.) królują te zestawy śniadaniowe na tacach z serwetą wstawione na łóżku. :)))
Fajnie, czekam, z radością u Ciebie przeczytam!
Zrobiłam sobie czystkę w obserwowanych stronach na FB (insta nie mam). Zostało tego śmieszna garstka. Przyczyną było to, że często osoby, które kiedyś mnie interesowały (a raczej to, o czym piszą na FB), zmieniło swe przesłanie. Np. Pawlikowska zaczęła propagować medytacje i… chyba to jest buddyzm… szczerze mówiąc nie mam pojęcia co. Samo-wpływanie na siebie itd. rzeczy z pozoru niegroźne, ale nie podoba mi się to. Lajknęłam ją kiedyś z uwagi na podróże i ogólnie fajny pogląd na życie.Inny przykład: dziewczyna pisała różne ciekawostki odnośnie treningów siłowych. Nagle jej profil zamienił się w FP jej samej i promowanie seksapilu. Odlajknęłam… Dowiedz się więcej »
A wiesz, że mam podobne kryteria obserwowania. Jak już za często widzę obnażone laski ze wszystkim na wierzchu lub ledwo co zakryte, przestaję obserwować. Nie kręcic mnie to, nie czuję się właściwym adresatem.Do zachęty do ćwiczeń wystarczą mi 2-3 profile, które obserwuję, więcej i tak "nie obrobię".Mam też parę ulubionych blogów z jedzeniem i sporo z aranżacjami mieszkań i domów, bo te mi się nie nudzą.W ogóle wśród profili najczęściej rezygnuję z takich, gdzie ktoś mi ciągle pokazuje swoją "gębę" (nie obrażając nikogo, po prostu ile można oglądać czyjąś twarz na tym czy innym tle? Sama staram się pokazywać siebie… Dowiedz się więcej »
Nie wiem w ogóle o czym piszesz, bo nie mam takich kont i nie bywam…
Łóżko nie kojarzy mi się z jedzeniem, ani piciem, chyba że chora jestem.
Ano ja mam i bywam, więc i o tych inspiracjach i zabawnych według mnie skojarzeniach piszę.
Łóżko nie tylko tobie nie kojarzy się z jedzeniem, z radością stwierdzam, że nie należę do mniejszości. 🙂
Pozdrowienia
Rozumiem, że eksperymentujesz z materią 🙂
Eksperymentuję z czym się da😊
"Kawa na szmacie" mnie rozbroiła ;D A sam instagram mnie bawi, zwłaszcza tamtejsze – jak to określam – serduszkowe żebraki. Mam sporo polubionych profili i kiedy mam czas, zaglądam do nich i klikam, jeśli coś mi się podoba. Zaraz po tym płynie za mną ławica żebraków, którzy nagle, z czapy polubiają (polubiują?) mój profil, żeby po kilku dniach z fochem odlubić, bo nie zrewanżowałam im się serduszkiem. I tak mi ilość obserwujących rośnie i maleje, rośnie i maleje… Aż się przypominają stare czasy blogowni i "świetny blog-zajrzyj do mnie-zostaw komcia" 😉
Dokładnie tak, kiedyś było zostaw komcia, teraz jest żebranina o lajki i serduszka, na FB i Insta. 🙂Ale trend pokazywania kawy właśnie w ten sposób jest na tyle intensywny, że aż musiałam go skomentować. Poza tym lubię wyłapywać to, co zabawne 🙂Najlepsi obserwatorzy tylko zaczynają obserwować, nawet na lajka nie zasłużę, albo zostawiają wiele mówiący komentarz, jaki to mam świetny profil też bez jednego lajka. To już wiem, że to albo bot, który łowi polubienia, albo tego typu działania PR, żeby komuś nabić ilość lajków. Omijam z daleka.Ale sporo fajnych rzeczy można spotkać również, więc cieszę się, że mam tam… Dowiedz się więcej »
A to racja. Wiele rzeczy odgapiam "na przyszłość" (szczególnie fotki wnętrz), podróżuję oczami wraz z tymi ludźmi, miziam zwierzaki etc.
To parcie na lajki/serduszka jest tak duże, że zastanawiam się czy naprawdę chodzi tylko o fejm (mam dużo lajków, jestem taaaaka fajna!), czy o kasę. Kiedyś wyczytałam na jakimś forum komentarz-wyrzut, że ktoś pisze tylko po to, żeby nabić sobie posty. Ee, a to za to coś dają, że ktoś ma dużo postów? Jest jakiś fajniejszy? Dla mnie znaczy to tylko tyle, że ma dużo wolnego czasu 🙂
Są ludzie, którzy zarabiają kasę na instagramie, podobnie jak na FB. Więc ilość obserwatorów i lajków ma znaczenie dla firm, które z kimś takim mogą nawiązać kontakt i wykupić reklkamę. Teraz rzadziej ludzie czytają blogi, więc te social media nabrały większego znaczenia.
A potem oglądasz produkt z uśmiechniętą panienką w tle. 🙂
Nie widzialam jeszcze instagrama i nie tesknie za nim, ale kawe w lozku rano obowiazkowo pijam. Nie na szmacie, tylko na szafce obok lozka, w czasie wiadomosci w tv lub czytania blogow :))) Bez kubka czarnej! kawy nie rozpoczne dnia tak, jak lubie 🙂
Kawa pijana w łóżku smakuje, o ile ktoś ją zrobi i przyniesie i najlepiej wypije się ją razem w miłym niezgryźliwym towarzystwie. 🙂
Ja zaczynam dzień wodą z cytryną, kawa trochę później 🙂
Ja niejadam w łóżku, bo zwyczajnie mi niewygodnie :-))
Niektorychyba za dużo filmów się naoglądali
i dlatego takie kompozycje, ja za takimi nie przepadam…
Wolę zdjęcia przyrody 🙂
Też wolę pozycję siedzącą przy stole, ale czasem pozwalam sobie na taką łóżkową kawę, z tym że zawsze mam do odstawiania kawy szafeczkę obok łóżka. 🙂
Insta i te inne social media przydają się do oglądania ładnych fotografii, nasycania oczu :).
Tez uwielbiam zdjęcia przyrody lub architektury.
To jest po prostu małpowanie stylu rodem z Hollywood.Niektórym się niestety wydaje, że to co oglądają na filmach to prawdziwe życie i usiłują je naśladować.
W wieku dziecięcym dużo czasu spędzałam w łóżku, bo sporo chorowałam, ale do posiłków byłam otulana w koc i sadzana przy stole. I śmieszy mnie to dokumentowanie każdego swego kroku, uśmiechu, nowego stroju itp. Jak tak popatrzeć jednego dnia na te wszystkie "dokumentacje" to ma się wrażenie, że to wciąż ta sama osoba na zdjęciach, tylko nieco inaczej ubrana i ma nieco inny wystrój wnętrza. Zero indywidualizmu w tym wszystkim.
Miłego;)
Ja też nie przepadam za polegiwaniem w łóżku więcej, niż to konieczne czy potrzebne.A moda jak jedna z wielu być może przyszła z Hollywood. W każdym razie jest silnie reprezentowana. 🙂Jeśli na danym profilu mam tylko zdjęcia danej osoby w różnych okolicznościach i strojach, to wyłączam profil, bo mnie po prostu nudzi. Nie nudzą mnie zdjęcia różnorodne, pokazujące jakiś przekaz, albo po prostu ładne.Ja też zamieszczam różne moje chwile na insta, nie widzę w tym nic złego, wielu ludziom się chyba poodobają, a i ja się podciągnęłam robiąc zdjęcia nie tylko do archiwum, ale i do użytku publicznego. To są… Dowiedz się więcej »
Nie, nie, nie podoba mi się. Kawa musi mieć piękną oprawę, czyli filiżankę. I przy stole koniecznie:)
Czyli też wolisz przy stole i najlepiej na ładnym nakryciu, tak. Też tak wolę. 🙂
Hehehehe dobrze że kaw to ja nie pijam. Jakoś na razie nie przepadam. Wole bawarkę albo po prostu sok czy coca-colę 🙂 woda też – jak najbardziej. Nie wiem dlaczego, ale kawa mi nie smakuje.
Nie jestem zwolenniczką jedzenia ani picia w łóżku – chyba, że choroba zmogła na amen, ale i tak zawsze staram się wtedy jeść i pić przy stole.
Jeśli o zdjęcia chodzi a szczególnie trend – nie słyszałam o nim, brzmi ciekawie.
Kawa czy herbata to już kwestia wtórna. 🙂
Ale jesteś jedną z niewielu osób, które nie lubią kawy, większość mi znanych pija i lubi. Jak sobie popatrzysz na więcej profili głównie tych z wystrojem wnętrz na instagramie, na pewno zauważysz ten trend.
Pozdrowienia 🙂
Mąż też kawy nie pije. Czasem w niedzielę jak już mama robi do ciasta, to capuccino, ale też wolę coś mniej kawowego. Lodów kawowych cukierków itd kawowych też nie lubię.
Mam też kota, ale służą raczej do kontaktu ze znajomymi a na instagramie nie chce mi się robić żadnych "artystycznych" fotek. Jak mnie coś rozbawi to wrzucę – leń jestem
Znajomi nie zawsze mają czas, a ja nie zawsze mam chęć na kontakt. Za to na pooglądadnie zdjęć czy jakieś inspiracje bardzo często. Więc nie ukrywam, że mam konta na FB i na Instagramie, bo lubię korzystać z ich różnych możliwości. 🙂
Zabawne notatki są najlepsze, niestety nie zawsze mi wychodzi zabawny komentarz, głównie ostatnio, za bardzo zagoniona byłam. Może się to poprawi 🙂
Dzień Dobry.
Przepraszam, że kontaktuję się w ten sposób, ale jest on najpewniejszy a czasu zostało niewiele. Otóż mam przyjemność powiadomić Cię iż Twój blog został nominowany do konkursu BLOG from HEART przez innego uczestnika. Sprawa pilna. Uprzejmie proszę o kontakt na adres konkurs_blogsfromheart@onet.pl
To ostatnie powiadomienie.
Pozdrawiam.
Witold
BLOGS from HEART
Zajrzałam na stronę z konkursem i nie mogę znaleźć nominowanych blogów. Wybacz, ale zalatana jestem, więc nie szukałam dalej. Pozdrowienia
Od dwóch lat, z przymusu a nie lubienia, zdarza mi się jadać w łóżku. jest tak wtedy, gdy syn podaje mi posiłek, bo nie mam siły przesiąść się na wózek. Mam profil na FB ale nie umiem się tam poruszać. Instagram dla mnie to tylko nazwa. Jak powiada przysłowie:"Co boskie Bogu, co papieskie papieżowi", kawę powinno się pić przy stole, a na łóżku leżeć(spać) i wypoczywać. Lubię Cię w tym miejscu, to znaczy na blogu i w realu też pewnie by tak było. W mediach społecznościowych szukać Cię nie będę, ale pewnie mi to wybaczysz. Ostatni komentarz(Witolda) bardzo ciekawy, zareaguj,… Dowiedz się więcej »
Iwonko, spodziewałam się, że nie jesteś bywalczynią innych mediów, a i na FB nieczęsto zaglądasz. Nie szkodzi, ważne, że tu jesteś. Każdy ma ulubione miejsca, gdzie dobrze się czuje. 🙂
Pozdrowienia
p.s. nie brałam sama udziału w żadnym konkursie, a tam zajrzałam, ale nie mogę znaleźć listy nominowanych blogów. Konkurs wygląda na zupełnie nowy, nigdy wcześniej się nie odbywał.
A że zamiast nominacji wolę komentarze, to pewnie rozejdzie się po kościach. Chyba, że się tym zajmę, jak obgonię robotę. Do której zmykam właśnie! 🙂
Pozdrowienia Iwonko
Picie kawy na jakiejś pościeli jest na pewno nie wygodne. Nie mówiąc o tym, że ja bym to zapewne szybko rozlała. Moja teoria jest taka, że kawę na instagramie ustawiają tak tylko do zdjęcia. Robią je, po czym przenoszą na stolik i piją. Przynajmniej ja bym tak zrobiła 😀 Mam wrodzony talent do rozlewania czegokolwiek , więc już wiem jakby to u mnie się skończyło.
Też jestem z tych łatwo i szybko rozlewających i pewnie dlatego te kawy na tacy na brzegu łóżka raczej mnie bawią, niż zachęcają do naśladowania 🙂
W łóżku jem tylko wtedy, gdy mam całkowity zakaz wstawania, albo gdy jestem mocno osłabiona, ale mam nadzieję, że takie sytuacje nigdy już nie wrócą. Podobnie jak Ty nie lubię okruszków i innych takich w łóżku. Łóżko służy do relaksu, je się przy stole.
Pozdrawiam 🙂
Czyli nie myliłam się, większość z nas jednak lubi pić i jeść przy stole. 🙂
kawa w łóżku, to jeszcze nie dramat, ale zimna kawa, bo trzeba było jej fotkę strzelić, to już jest przekleństwo. jakby zdjęcie było ważniejsze od picia.ale – nie znam się, nie korzystam, nie robię zdjęć niczemu i nikomu. może dlatego kawa nawet w łóżku mi smakuje.
No właśnie, tak kawę zmarnować! 🙂
Korzystam, bo wszystko jest dla ludzi. Próbuję czerpać inspiracje i bawię się dobrze. 🙂
kawę pierwszą zawsze piję w łóżku ZAWSZE – mam podkładkę pod komputer z dzurą na kubek i mam drugą specjalną tacę piękną z kotami na której wszystko co wywrotne może byc bezpieczne…owszem wiele razy pościel była zalana hmmm
No ale skoro korzystasz z tej kawy w łóżku, to świetnie! Pościel wyprać można. 🙂
Hmmmm….kawa wygląda na zimną ;P
A tak na serio….chyba nikomu nie udałoby się podać mi śniadania, czy kawy do łóżka, bo budzę się wcześnie i od razu wyskakuję z piernatów.
A wracanie do łóżka jeśli już się z niego wyrwę…..to chyba bez sensu 😉
Też nie bardzo mi się chce wracać do łóżka na kawę, chyba żeby ktoś przyniósł, to co innego. 🙂
Zawsze podejrzewam, że to specjalne atrapy łóżek i atrapy kaw nie do użytku 😉 Albo zdjęcia zrobione w ramach osobnej sesji. Nie wierzę, że ktoś z rana ma fotogenicznie ułożoną pościel i lubi pić zimną kawę z podsuszonym rogalikiem no i jeszcze latać za doniczką z kwiatkiem 🙂 Jakkolwiek Twoja chęć zbadania sprawy godna podziwu, pochwalam 🙂
P. S. Mnie swego czasu irytował trend fotek własnych nagich stóp. Nie każdy ma stópki modelki po Photoshopie 😉