Blog

Nigdy nie jest za późno na minimalizm

9 Dezember 2019

Początek, czyli lato 2018
Na początku nic mi tu nie przeszkadzało. Po prostu cieszyłam się, że przeniosłam się i pomieściłam jakoś ze wszystkimi rzeczami w nowym dla mnie otoczeniu. Ale wiesz, jak to jest. Lepsze jest wrogiem dobrego. Tak, tak. Sami sobie to robimy, ciągle chcąc czegoś więcej, lepiej, ładniej. No i właśnie tak się stało u mnie.

Z czasem zaczął mnie przygniatać nadmiar przedmiotów, na który patrzę zasypiając. No i wreszcie nadszedł ten dzień, kiedy podjęłam decyzję i zaczęłam wprowadzać w życie mój plan. I po dzisiejszym dniu jestem o krok dalej w tworzeniu mojej oazy spokoju.

Akcja Minimalizm

Udało się! Wyobraź sobie, że w niedzielę udała się długo planowana akcja: wywóz niepotrzebnych mebli. W nowe ręce poszły w sumie trzy komody, jedna szafka nocna i ława (z poprzedniego posta).
Poustawiałam na szybko pozostałe meble w tej nowej przestrzeni i taaaak, już jest o wiele lepiej.
Co jeszcze stwierdziłam? Pewnie się zdziwisz, ale nadal mam poczucie, że jeszcze mam za dużo rzeczy. Wygląda na to, że to dopiero początek Akcji Minimalizm
Bo chciałabym jeszcze zebrać i schować to wszystko, co stoi luzem w sypialni, jak na przykład taki metrowy wieszak z kurtkami i bluzami, a na dole w dwóch pojemnikach pochowane są wszystkie moje torby, torebki, torebusie…
Albo taka długa cośjakbyława, na której stoi teraz zestaw HiFi i świece. No niby fajnie, ale pod spodem nadal jeszcze nie to. Już myślę co z tym zrobić.

A skoro to pożegnanie, powiedzmy im ostatni raz good bye:

Porządne solidne komody, które kupowałam jeszcze w Domu Meblowym Emilia przy Emilii Plater w Warszawie, każdą za każde kolejne zlecenie …. Ale to było ponad 25 lat temu! 🙂

Adios dwie duże komody

Adios dwie duże komody

No ładna ta ława, ale ile można mieć mebli do siedzenia, jeśli naprzeciwko stoi wielka kanapa? Kupiłam ją na początku urządzając dom, na wyprzedaży w IKEI.

Adios ławo

Adios ławo

Ładna nawet ta komoda, będzie służyła za szafkę na buty. Gdzie indziej 🙂 Dostałam ją kiedyś od przyjaciela. Dobrze, że też oddałam w dobre ręce.

Adios komodo z sypialni

Adios komodo z sypialni (mając coś takiego w sypialni zawsze miałam to zawalone rzeczami). Teraz koniec, nie mam gdzie, więc nie będzie pierdzielnika!

No i na co mi trzecia szafka nocna w jednej sypialni, w dodatku kolorystycznie do niczego nie podobna? To była szafka nocna mojej córki, mnie już naprawdę nie jest potrzebna.

Adios szafko nocna z sypialni

Adios szafko nocna z sypialni

Czuję dużą ulgę. Szkoda, że do mojego samochodu nie zmieściła się jeszcze ta nibyława, kupiona kiedyś w IKEI, pasowała mi do poprzedniego łóżka,  w domu w Warszawie. Teraz nie pasuje w zasadzie już do niczego. Spełnia tylko swoją funkcję, ale już za długo na nią patrzę, będzie z 18 lat.

Ława na HiFi

Ława na HiFi

Dobre rozstania

Nie wiem, czy znasz to uczucie ulgi po rozstaniu. Kiedy ktoś przytłaczał cię już samą swoją osobą, obecnością, zachowaniem, może pluł do kawy albo pił tę kawę z łyżeczką wstawioną do kubka czy co gorsza filiżanki, albo mieszał nią głośno kawę, albo herbatę…. I nagle okazuje się, że już nie będziesz na to narażona! Właśnie takie uczucie miałam, patrząc na wynoszone po kolei z mojego mieszkania meble. I to nawet wiedząc, że nadal są w dobrym stanie. I że gdybym je wyczaiła u kogoś na e-bayu i akurat nigdy takich nie miała, to może nawet sama uznałabym, że są świetne! I można odnowić, czy zrobić to czy tamto. Ale one już nie są dla mnie. Po tych latach razem czuję, że potrzeba mi świeżego powiewu, więcej polotu, lekkości, innych kolorów. Poczułam taką ulgę, rozstając się z każdym meblem.
Podskórnie czuję, jak uruchamia mi się dzięki temu znów mój proces twórczy, fascynują mnie różne style urządzania mieszkań, a przed oczami wyobraźni przymierzam się już do innych rozwiązań, ciekawych aranżacji.

Olśnienia

A skoro już jesteśmy przy fascynacjach.

Od dawna fascynuje mnie gra świateł i cieni w moim mieszkaniu lub biurze. Jeśli zdążam uchwycić to w obiektyw, powstają na przykład takie efekty.

Lśnienie

Lśnienie 1

Światłocienie

Światłocienie

Idzie nowe

Są takie chwile, że czujesz podskórnie, że idzie nowe. I już nic go nie zatrzyma. Właśnie takie poczucie teraz w sobie noszę. I to nowe już we mnie drzemie, daje mi przyjemne poczucie panowania nad wszystkim w moim życiu. Kiedy prawie pusty przedpokój daje wstęp do nowej energii. Rodzi poczucie, że otwieram się na jej przyjście i wysłałam jej już zaproszenie. Tylko do tej pory było za ciasno i niezbyt wygodnie tu do mnie trafić. A teraz właśnie otwiera się korytarz.
Opanowanie własnej przestrzeni to początek zmian. A właściwie kontynuacja, bo te zmiany zaczęły się w środku już znacznie dawniej.

A ty na jakim jesteś etapie?

Abonnieren
Benachrichtigen bei
guest
39 Kommentare
Świechna

Lubię mieć, ale nasz domek dla krasnali nie z tego powodu jest zagracony. Za dużo książek i płyt. Niemniej, znam uczucie ulgi żegnania się z czymś starym … jest wspaniałe.

Antares

Aż sama zrobiłam bezwiednie głębszy wdech i wydech pod koniec wpisu 😉 Też lubię to poczucie ulgi i przestrzeni gdy opuszcza mnie coś, co już ze mną nie rezonuje a tylko przytłacza. Święta racja, na minimalizm nigdy za późno 🙂 A że też jestem na etapie porządkowania życia, to Twój wpis jak zwykle mnie zachęcił do dalszych starań.

anabell

Hmmm, jak na razie to jestem na etapie godzenia się z rzeczywistością, na którą to nie mam żadnego wpływu. Rzeczywistość mnie po prostu przerasta, przygniata, tłamsi. I jak na razie nie pomaga zmiana umeblowania, usunięcie z oczu ikeowskich pojemników ( są teraz niemal niewidoczne.). I już wiem – zabiegi kosmetyczne przestrzeni jakoś mi nie pomagają na to co w głowie siedzi i stresuje. Podobno tylko czas może tu pomóc. Dasz wiarę? Ostatnio wracając z city od lekarza zagubiłam się totalnie na przesiadkowej stacji metra na Berlinerstr.. Byłam tak zagubiona, że w końcu z niej wyszłam , rozejrzałam się wpadając ponownie… Weiterlesen »

Ania O.

Też „wyznaję“ minimalizm. Poczułam kiedyś, tuż po wywaleniu z domu masy niepotrzebnych rzeczy; jakby kamień spadł mi z serca.
I więcej już się nie zagracę, rzekłam sobie słowo. A i przy przeprowadzce w razie co, jest łatwiej. Jedynym mankamentem jest ciągle narastająca ilość roślin doniczkowych. 😌

Ania O.

Dlatego mam wyłącznie te gatunki kwiatów, które można zostawić na długo bez opieki. Orchidee też się do tego zaliczają. Jak Mikael ją unicestwił?
Wcześniej oczywiście zwracałam uwagę na to, które gatunki nie są ulubionymi kota. Dlatego wcześniej nie mogłam się pokusić o taką egzotykę jak mam dzisiaj. Wyobraź sobie, że ulubionym daniem kota była muchołówka. A podobno trująca.

Ania O.

Kocia trawka wcale w tym nie pomaga, jedynie urozmaicasz kotu dietę roślinną. 😉 Pamiętam, że moja szczególnie kochała zajadać się zielistką. To przecież gęsta roślina, jak dorodna paproć, ale potrafiła w kilka dni zrównać ją z ziemią. Ale spokojnie mogłam mieć kaktusy (jak była mała, zrzucała je z parapetu ale wystarczyło, że kilka razy się przy tym ukuła… 😈), kroton (duże, kolorowe liście), grudnik, zamioculcas, grubosz drzewiasty, storczyki oczywiście i jeszcze nie zjadała mi żadnych bluszczy. Zamioculcasa spróbuj mieć. Kot nie rusza, a sam w sobie nie wymaga zbyt wiele uwagi, można go zostawiać na bardzo długo. Niby piszą, że… Weiterlesen »

jotka

Jestem na podobnym etapie, część rzeczy już wyrzuciłam, z reszta rozstanę się po świętach, wszak będzie remont, a przed remontem muszę opróżnić to i owo. Nawet czuję lekka ekscytację, że idzie nowe.
Widocznie potrzebujesz więcej przestrzeni, skoro przedmioty i nadmiar zaczęły Cię przytłaczać , to jak oczyszczenie duszy…nowa TY 🙂

PKanalia

lajk za sam tytuł 🙂
ale lajka ma też u mnie ta ława z drugiej fotki, coś mnie w niej kręci, tylko nie wiem co… nawet widzę ją u siebie w jednym miejscu, ale nie jako ławę /znaczy coś do sadzania tyłka/, tylko jako regalik zastępujący inny regalik w tym właśnie miejscu…
p.jzns 🙂