Blog

Trzy ciekawostki Bremerhaven

15 listopada 2018
Uznałam, że już czas pokazać i opowiedzieć Wam trochę o charakterystycznych miejscach w moim mieście. Bremerhaven jest największym miastem w Niemczech leżącym nad Morzem Północnym, u ujścia Wezery do Morza Północnego.
W ostatnią niedzielę mimo pochmurnego poranka wczesnym popołudniem postanowiłam się wybrać na spacer. Spacerkiem mam na nadmorski deptak jakieś 800 m. Jak na zamówienie pogoda się poprawiła, więc wykorzystałam całe popołudnie w najlepszy możliwy sposób.

Idąc w kierunku morza mijam po drodze: 

Wasser- und Schiffahrtsamt:
czyli Biuro Żeglugi i Transportu Wodnego:

To właśnie nad tym urzędem stoi, a właściwie wznosi się ponad nim tzw. Wieża radarowa (Richtfunkturm). To podobnie charakterystyczna budowla, jak Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. W ciągu dnia wieża jak wieża…

Za to nocą oświetlona mieni się różnymi kolorami:
Jeszcze wielokrotnie zobaczycie ją i już wiedzieliście na moich zdjęciach. Bardzo lubię to miejsce.
Mieszkam na tyle niedaleko, że od innej strony widzę tę wieżę z okna mojego mieszkania. Niestety jednocześnie w okno wieczorami świeci mi latarnia i z tego powodu nie mogę nacieszyć się różnobarwnymi kolorami tej wieży wieczorem.
Dalej idziemy w stronę deptaka, który już Wam pokazywałam, więc może kilka miejsc, których nie pokażą Wam przewodniki. Na przykład te tablice pamiątkowe.
Niestety napis na tablicy pierwszej umieszczonej kilka metrów dalej z widokiem na morze jest mocno zatarty i póki co nie udało mi się go odcyfrować, obok widać natomiast wyraźnie herb Wolnego Miasta Hanzeatyckiego Bremy (tu: kraj związkowy, w którego obrębie znajduje się Bremerhaven).
Idąc w stronę morskiego deptaka napotykamy kolejny historyczny budynek, to jest Atelier malarza Paula Ernsta Wilke:
Paul Ernst Wilke uwieczniał na swoich obrazach tematykę marynistyczną, łodzie i krajobrazy Bremerhaven. 
O to jego dwa obrazy ściągnięte z sieci:
Poniższa seria krajobrazów była wystawiona z okazji Wystawy pod tytułem „5 dziesięcioleci malastrwa krajobrazowego, Malarstwo Paula Ernsta Wilke w Muzeum Historycznym”, z grudnia 2017 r.
Tutaj więcej o wystawie, dla niemieckojęzycznych.
Na koniec zdjęcie malarza, zmarłego w 1971 r.
Wilke malował na wzór francuskich i niemieckich impresjonistów. Wiele podróżował, a swoje wrażenia wbudowywał w kolejne malowane obrazy.
Był trzykrotnie żonaty i miał trójkę dzieci.
Atelier malarza, czyli biało niebieski drewniany domek tuż obok morza, wybudowany w 1948 na podstawie specjalnego pozwolenia na budowę, było jego domem i pracownią do końca życia.
Po śmierci malarza atelier zostało objęte ochroną zabytków i do dziś pozostaje do dyspozycji zwiedzających.
Kolejną ciekawostką Bremerhaven jest widoczny na poniższych zdjęciach:
Wskaźnik poziomu wody (Wasserstandsanzeiger).
Ten niezwykły wskaźnik, pokazujący stan wody na Wezerze, stanął tu w 1903 roku. 
Każda piłka oznacza 1,0 m, a kule 20 cm wysokości wody ponad najniższym poziomem wody w Wezerze.
Po lewej stronie znajduje się wysoki na 32 m maszt stalowy. Wysyła on nocą sygnały.
przypływ: 2x zielony
odpływ: 1x zielony
światło białe to oznaka 1,0 m powyżej najniższego poziomu wody 
światło czerwone  20 cm.
Tuż obok, ten biały nowoczesny budynek na planie kwadratu to Restauracja i kawiarnia Kalbsmuschel.

Jeszcze tam nie byłam, może będzie okazja przy odwiedzinach kolejnych gości.

Mam oczywiście mnóstwo zdjęć przy lepszej pogodzie i mniej dramatycznym niebie. Ale chciałam Wam pokazać codzienność tego miasta. Bo i przy takiej pogodzie wielu mieszkańców i turystów zakłada kurtki i czapki i wylega na deptak.
Nie będę przeładowywać Was opisami kolejnych ciekawostek. Na inne przyjdzie czas następnym razem, kiedy będę Wam chciała pokazać inne moje ulubione miejsca w moim mieście.
Subscribe
Powiadom o
guest
24 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Valski

"Moje miasto"
Mieszkałem w kilku, ale tylko niektore polubiłem. I o tych mógłbym powiedzeć, że sa moje.
Oczywiście wtedy, gdy w nich mieszkałem

marigold

Ciekawy spacer mialas, ale ze az w nocy, no bo wieze fotografowalas w nocy, nie balas sie ?
Bardzo podoba mi sie nazwa rzeki Wezera i ladnie wyglada budynek zeglugi.
Ciekawe takie tablice pamiatkowe, szczegolnie ta z herbem miasta.
Domeczek malarza Wilke czarujacy i pomyslec ze cale zycie w nim mieszkal, takie artystyczne zycie to sie nazywa zycie, ale i osobiste bogate, trzy malzenstwa !

oko

piłki od kul czymś się różnią? a te stożki, to co oznaczają?

Nitager

Ze zdjęć wynika, że na spacer poszłaś po południu, przedreptałaś całą noc i rano udałaś się do kawiarni. Szacun!

anabell

Najważniejsze jest w tym opisie i zdjęciach, że mówisz "MOJE MIASTO". Ja jeszcze nie mówię "mój Berlin", ale mam uczucie, że mieszkam tu nie rok, ale niemal od zawsze. Wiem, część czytelników się zgorszy, część zdziwi.Na razie mówię "Moja Dzielnica". Po prostu Berlin jest ogromny i podejrzewam, że życia mi nie starczy by całe miasto dobrze poznać.Polubiłam to miasto od pierwszej w nim wizyty kilka lat temu.
Podobno nadmorskie miasta zaszczepiają w ludziach chęć "wędrowania za horyzontu kres".
Instrukcja tego ustrojstwa poziomu wody utrwala me przeświadczenie, że bycie marynarzem to trudna sprawa;)
Buziam;)

Ami

Iw dziękuję bardzo za spacer. Cieszę się że wraz z Tobą mogę zwiedzać nieznane mi Bremerhaven. Oczywiście czekam na kolejne relacje i fotografie z tegoż pieknego miasta.

ja-Ewa

Myślę,że to jest bardzo ładne miasto.Fajnie się z Tobą spaceruje:)

Iva Pas Photography

Fajnie było z Tobą spacerować 🙂 Dzięki 🙂

Iwona Zmyslona

Podziwiam naród niemiecki, że potrafi szanować swój dorobek. U nas są tacy, którzy chcieliby zburzyć(albo przynajmniej zasłonić) PKiN, a Niemcy z Wieży robią atrakcję turystyczną, bo wszak jest to budowla i jako taka stanowi element historii. U nas wyburza się atelier artysty(np. L.Machowskiego) lub pozwala by popadał w ruinę i nie wspiera się rodzin,które chcą urządzić tam muzeum, a Niemcy nawet w niewielkich miastach otaczają takie miejsca ochroną i czynią z nich powód do dumy. Bardzo się cieszę, że już zadomowiłaś się w nowym mieście i nazywasz je swoim. Oby życie,które w nim spędzisz było tak piękne jak pokazane ciekawostki.… Czytaj więcej »

PKanalia

zaraz, zaraz… kula i piłka, a ja widzę kule i stożki, takie jakby pachołki, albo "skaczące czapeczki" z gry planszowej /kiedyś grałem w to w przedszkolu/… to ja już nie wiem, ile pokazał ten wskaźnik…
p.jzns :)…

jotka

W takim mieście nie mogą nudzić sie spacery, a zdjęcia nocne zawsze ukazują inny wymiar tego, co widzimy za dnia:-)

Annette ;-)

Zachwycił mnie ten mały biały domek – chętnie zajrzałabym do środka 🙂

24
0
Would love your thoughts, please comment.x