Ten wpis miał być pierwotnie dedykowany mojemu pechowi, czyli temu wszystkiemu, co nie wyszło w listopadzie. Trochę tego było, przyznaję, ale po co mi o tym pamiętać!
Napisałam dziś chyba z pięć wersji o tym wszystkim, co mi ostatnio nie wyszło. Wylałam żale …. a potem … wszystko wykasowałam!
Bo co ja Wam będę epatować nieszczęściami. 🙂
Od dziś wszystko będzie lepiej!
Po pierwsze dlatego, że to już przeszłość.
Po drugie: bo tak postanowiłam!
I jeszcze dlatego, że będę się trzymać tych pozytywnych rzeczy, które udało mi się w tym miesiącu MIMO WSZYSTKO zrobić, załatwić, zakończyć, otworzyć i opanować.
Poniżej moja lista pozytywów, większość z nich załatwiłam czy zrobiłam w ciągu ostatnich dwóch tygodni, część wykracza poza ten przedział czasowy.
1. Popracowałam, zarobiłam. Faktury rozesłałam, płatności wpłyną, bo to dobrzy klienci. Jeszcze przyjemniej będzie, jak zobaczę przelewy na koncie, ale nie mam wątpliwości, że od tych klientów je otrzymam.
2. Pojechałam, obejrzałam, porozmawiałam, może będzie z tego kolejna bardzo ciekawa praca.
3. Co nie mniej ważne spotkałam się z Przyjaciółką na południu przy okazji tych rozmów. 🙂
4. W rok po sprzedaży domu załatwiłam resztę (czyli najostatniejsze formalności). Tak, tyle to trwało.
5. Załatwiłam prawie wszystkie sprawy formalne po zakupie mieszkania, mam wszystkie umowy z dostawcami: wody, prądu, gazu. Jestem na bieżąco z opłatami. Ostatnie sprawy z Wydziałem ksiąg wieczystych załatwię w grudniu, czyli do końca roku.
6. Wymyśliłam łazienkę i podłogę do nowego mieszkania. Udało się też wybrać ładne oświetlenie do łazienki. Zostało: lustro i szafki. Mam nadzieję, że szafki wykona stolarz, a umywalkę i baterię dokupię za następnym razem, ale już też wybrałam. Podłoga w przedpokoju już jest w 2/3 położona.
7. Jestem w trakcie projektowania kuchni – jak rozrysuję, wysyłam do stolarza do wyceny. Już jest w trakcie wyceny szafek do łazienki, bo jest mała i wymaga nietypowych rozwiązań.
8. Kupiłam i wczoraj wymieniłam opony, a właściwie całe koła na zimówki. Będę je przechowywać w serwisie, inaczej musiałabym zrobić specjalną półkę w niewielkim garażu. Półka kosztuje więcej niż roczne przechowanie.
9. Od końca sierpnia jeżdżę nowym autkiem z automatyczną skrzynią biegów i już sobie z nim coraz lepiej radzę. I zarabiam na spłaty rat! 🙂
10. Zamówiłam i odbiorę w poniedziałek leki dla Mozarta, w Polsce jest odpowiednik sporo tańszy, a lek będzie musiała przyjmować raczej już na stałe. Dostałam jeszcze na ten lek rabat w mojej przychodni!
11. Mimo, że telefon mi upadł i popsuł, mam ubezpieczenie na taką okoliczność. Dziś zawiozłam do serwisu. Nie jestem szczęśliwa, że muszę czekać na naprawę lub wymianę dwa tygodnie, ale dobrze, że za niewielką cenę będzie zreperowany lub nowy sprzęt.
12. Na szczęście mam tu ze sobą inny smartfon i mogłam przełożyć kartę.
13. W obu telefonach były różne karty. Na szczęście pani w punkcie T-mobila umiała mi moją małą kartę włożyć w udostępnione mi adaptery i umieścić w starym, ale jeszcze chodzącym smartfonie. Dzięki temu korzystam z internetu i m.in. mogę tu dla Was pisać.
14. Sąsiedzi w mieszkaniu, w którym teraz przebywam, mieli balangę na całego muzyka że hej. Właśnie przed chwilą wyłączyli i jest spokój i cisza. 🙂
15. W nagrodę za moje ostatnie wysiłki kupiłam sobie piękne nowe pióro.
Jeszcze nie włożyłam naboju, ale już się z niego cieszę. Będę nim podpisywać ważne rzeczy.
16. Kupiłam wczoraj też piękną lampę do sypialni w Bremerhaven, wreszcie nie będę musiała się gapić na tę paskudną żarówkę.
Mikaelowi zapowiedziałam, że ma tydzień na jej powieszenie. Jak się nie wyrobi, zabieram ją z powrotem do Warszawy, tu też potrzebuję dużo lamp, hihihi. 🙂
17. Dziś udało mi się kupić prezent świąteczny dla mojej Mamy. W promocji!
18. Prezent świąteczny dla Córki też jest że tak powiem w zaawansowanej fazie przygotowań.
19. Byłam u doktora do spraw kobiecych, poradził mi przeprowadzenie kilku badań. Czas o siebie zadbać. Planuję to od nowego roku.
20. Byłam na bardzo motywującym i ciekawym szkoleniu. Dużo mi dało pozytywnego kopa. Między innymi dlatego udało mi się wyłapać więcej dobrego, niż złego w tym miesiącu. I tą drogą mam zamiar iść.
21. Wiesław bardzo się ucieszył z Bratwurstów (czyli takich niemieckich kiełbasek do podsmażania), które mu przywiozłam.
22. Staram się jadać zdrowo, na przykład dziś upichciłam sobie znów jajecznicę z warzywami.
Jak widać, wokół nas dzieje się często bardzo dużo dobrych rzeczy, a my sami – nawet jeśli potrafimy je dokonać, to często nie potrafimy ich potem wyłapać i docenić. Wydają się takie oczywiste, dopóki się ich nie spisze.
Sama złapałam się na narzekaniu, zanim nie napisałam tego posta i dopiero pod koniec usiadłam i powiedziałam sama do siebie: WOW!!!
Także tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejsze pozytywne podsumowanie listopada, który już prawie dobiegł końca, ale który na pewno zdąży mnie jeszcze zaskoczyć pozytywnie, w końcu po to się na to nastawiam.





I tak trzymaj!!!! Najważniejsze i tak jest zawsze wyciągniecie z niepowodzeń wniosków na przyszłość. Nie da się ukryć,życie nas nieco smaga, ale samo narzekanie i żalenie się niewiele nam pomaga.
Mam nadzieję,że za którymś razem "wdepniesz" do nas.
Miłego;)
Tak mam zamiar. Niestety życie rzadko jest w różowych kolorach i bez problemów. Ciągle dzieje się coś nowego, coś na co nie jesteśmy przygotowani.
A czas mija i człowiek zmęczony ciągłą walką czasem zapomina o tych dobrych stronach.
Pewnie, że chętnie bym wdepnęła, ale chyba poczekam na cieplejszą aurę.
Tej Przyjaciółki nie widziałam od roku, a ostatnie 2 czy nawet 3 lata to zawsze ona jeździła do mnie. Nadszedł czas na rewanż i to koniecznie. 🙂
I tych pozytywów wyszło całe mnóstwo i tak dalej trzymaj :-)…
Najdziwniejsze jest to, że zanim nie spisałam tej listy, podlegałam złudzeniu, że dzieje się u mnie źle!
Imponujaca lista pozytywow, ale balanga u sasiadow to okropienstwo, rozumiem ze moment zakonczenia jej to wielka ulga, dlatego jest na liscie.
U mnie w tym miesiacu tez troche pozytywow, zaliczylam dwie wazne wizyty lekarskie, wykupilam leki, tez pilnuje zeby zdrowo jesc, jest goraco wiec dbam zeby wiecej pic, no i zaliczylam fryzjera.
Na szczęście sąsiedzi wynajmują mieszkanie też od mojej przyjaciółki, jakby byli dłużej uciążliwi mogłam zapukać i byłby spokój. Ale sami cenią sobie spokój, więc tuż przed 22 wszystko ucichło. 🙂Pozytywy – tak często trudno o nich zapomnieć.Jednak naszą narodową cechą jest wyszukiwanie problemów i powodów do narzekania. Poza tym to jest znacznie łatwiejsze, niż zrobienie bilansu dodatniego i stwierdzenie, że jednak wychodzimy na plus mimo problemów i kłopotów, które nam się przydarzają (a komu się nie przydarzają, szczerze mówiąc nie znam takiego przypadku).Twoje pozytywy też są istotne! Zdrowie najważniejsze, a jedzenie jest z tym bezpośrednio związane. 🙂Do fryzjerki wybieram się… Dowiedz się więcej »
Jesteś niesamowita! Mnie po fali narzekania na życie nachodzi zwykle faza zniechęcenia. Też często wypisuję z siebie żale, a potem kasuję, bo kto by to tam czytał i po co! Ale żeby zaraz po tym siadać i pozytywów szukać? I to tyle? Może jakiś jeden czasem, że wytrwałam, przetrzymałam itd. Zwykle i on wystarczał, żeby poczuć się lepiej, bo faktycznie, jak się człowiek zaplącze w żale to mu się wydaje, że jest z nim już tak źle, że porażka po całości. A tymczasem przecież nigdy nie jest tak źle!
Zwykle z takiego codziennego narzekania, czyli popularnego dołka zbieram się dość szybko. Tym razem tych powodów było sporo, ale postanowiłam jednak zawalczyć o swoje dobre samopoczucie i podsumować to co jednak było dobre. I to mnie dopiero zmotywowało.A co sobie wcześniej wypisałam, to wypisałam (to moje!).Oczywiście, że warto też docenić siebie, że przetrwałam, że przetrzymałam. Ale często naprawdę rozpuszczamy się w użalaniu się nad sobą, płaczemy w niebogłosy w wielkim poczuciu nieszczęścia i wtedy znacznie trudniej przez te łzy zobaczyć, że słońce i dla nas świeciło i nam ktoś podał pomocną dłoń, kiedy się tego nawet nie spodziewaliśmy.Przeważnie, z wyjątkiem… Dowiedz się więcej »
no dobra, pozytywy i zadbanie o siebie:dziś byłam wreszcie na pobraniu krwi, idę też do fryzjera,
w czwartek do dietetyczki, staram się nie myśleć o grudniu a o świętach jedynie…a wczoraj odpoczywałam po bardzo ciężkim tygodniu i sprawdzeniu ton prac klasowych. jeszcze sporo przede mną. pozdrawiam
Super, że robisz badania. Ja na prośbę dietetyczki, u której byłam wczoraj, też mam zrobić badania. Zrobię w grudniu, bo jutro jadę z powrotem do domu, a wolę je zrobić w Polsce.
Odpoczynek jest bardzo ważny i potrzebny, to duży pozytyw.
Też mam jeszcze mnóstwo pracy przede mnę. Ale cóż – mam pracę, mam co robić, mam jak zarabiać. Czy to nie dobra wiadomość?
Pozdrowienia 🙂
Też zamierzałam na swoim blogu podsumować listopad. Odechciało mi się, gdy przekonałam się, że pozytywów zero, a negatywów krocie. Dlatego z przyjemnością przeczytałam post, w którym potrafisz wymienić drobne osiągnięcia. zazwyczaj mówi się, że ludzie cieszą się z cudzych nieszczęść. Może to i prawda, ale fajniej jest cieszyć się z udanych spraw. Gratuluję podejścia, trzymam kciuki za pozytywne załatwienie rzeczy niedokończonych. Pozdrawiam.
Czyli też Cię listopad próbuje położyć na łopatki. Mnie się udało mimo wszystko przeczołgać go, zamiast on mnie. 🙂
Każda z tych drobnych załatwionych spraw to moje lepsze samopoczucie, spokojniejszy sen, radośniejsze kolejne dni, mniej obciążeń, więcej luzu.
Mam nadzieję, że nie zabraknie mi pomysłów na pozytywy w moim życiu.
Dziękuję, poszukaj, co u Ciebie dobrego, na pewno się znajdzie. Jak choćby że niebo ładnie zza okna wygląda, kot przyszedł się wtulić, czy wyszła Ci ładnie jakaś domowa robota czy robótka. 🙂
W dni szczególnie trudne takie rzeczy to małe ale ważne kamyczki na drodze zadowolenia.
pozdrowienia!
No i dobrze. Z negatywami trzeba walczyc. Sprawy trzeba rozwiazywac, wtedy kazda mala proba zmieni sie z negatywu w pozytyw. Albo inaczej – podobno w kazdym negatywie mozna znalezc jakis pozytyw. Na przyklad – jestem na badaniu usg bo mnie boli brzuch. Niczego nie znalezli (negatyw, bo brzuch ciagle boli) ale przynajmniej nie mam kamieni na nerkach (czego sie obawialam) 😉
Najgorsze są takie negatywy, które się potem ciągną za człowiekiem miesiącami, bo mu się ich nie chce od razu załatwić. Najczęściej są to proste sprawy, ale jak się ich nawarstwi za dużo, to zaczynamy czuć się jak wielbłąd.
Dobrze, że nie masz tych kamieni, to paskudne schorzenie, moja koleżanka miała.
I dobrze, że się badasz, wreszcie coś może się da wykryć.
pozdrowienia 🙂
Postanowić szczęście – SUPER KROK!
Masz piękne serduszko, takie z otwartymi szeroko oczkami i wypatrujesz tych pozytywów, a później wstawiasz nam swoje zdjęcia, na których się uśmiechasz. Przyjemnie czyta się i ogląda takie posty 🙂
Nikogo nie omijają czarne myśli, mnie też nie. Szarpią nas niby wściekłe psy, albo duszą niczym nocny upiór. Ale one są głównie wytworem naszego umysłu. I albo oddamy im nasze życie we władanie, albo im pokażemy, gdzie ich miejsce i że nie przy nas. Każdą negatywną stronę życia da się zrównoważyć pozytywną. Mówię o zwykłym życiu, nie mówię o wyjątkowo paskudnych zdarzeniach, które mogą zdarzyć się każdemu i pokaleczyć go tak, że o pocieszenie będzie już zawsze trudno. A nawet takim ludziom się udaje. Więc skoro inwalidom się udaje cieszyć życiem, to mnie się ma nie udać?Mam teraz pewną górkę… Dowiedz się więcej »
I tak w narzekaniu nie możesz się ze mną równać, więc po co będziesz narzekać? Po prostu, uznaj swoją porażkę, a ja nie będę się nad Tobą pastwił, jak nad pokonanym przeciwnikiem. Król może być tylko jeden! Uważam że w sztuce narzekania jestem w stanie pokonać każdego.
Ja za to obiecuję nie wchodzić na Twoje podwórko. Motywujący wpis to dla mnie całkowita abstrakcja.
Na Ciebie tu czekałam Nitagerze i na Twój komentarz, i nie zawiodłam się! 🙂
Wiadomo, że w narzekaniu jesteś mistrzem świata i okolic, chociaż ciekawa jestem, jakby tak urządzić zawody, czy dalibyśmy radę stanąć w szranki i z każdej sytuacji ukręcić jakieś g…o… Tak czysto hipotetycznie sobie takie zawody w ucieraniu g…a, czyli w narzekaniu wyobraziłam :)))
Ale dopóki zawody nie rozstrzygnięte, z całą pewnością jesteś mistrzem w swojej dziedzinie, a ja w swojej.
I niech tak zostanie :). A ja idę sprawdzić, co tam u Ciebie wśród Twoich szlachetnych napitków!
Chyba w jednym czasie wpadłyśmy na ten sam pomysł – przyszło mi do głowy i nawet córka mi to podpowiedziała, że skupianie się na pozytywach może pomóc. Zwłaszcza teraz, gdy już nad niczym nie panuję i wprost nie wyrabiam.
Frau Be – bo to tak działa. Skupiasz się na negatywach, to tylko to widzisz, jakby widzenie tunelowe Ci się włącza na to, co złe.
A jeśli odwrócić sytuację i skupić się na tym, co jednak wychodzi, nagle może się okazać, że masz bardzo udane życie, ale jesteś jedyną osobą, która tego nie widzi. Masz mądrą córkę!
Uściski!
I oby tak było do końca świata i ile chcesz dłużej – tak trzymaj 🙂
Niestety czasem bywają i chmury, ale i te staram się przeganiać. Dzięki za życzenia, też sobie tego życzę!